erpii erpii
38
BLOG

kaczki w stratosferze (???), a Kaczory na Ziemi

erpii erpii Polityka Obserwuj notkę 0

Kiedyś śp. St. Lem na łamach Tygodnika Powszechnego w cotygodniowym felietonie wykpił do cna amerykańską koncepcję zbudowania tarczy antyrakietowej nie z uwagi na jej militarno-polityczne konsekwencje, ale technologiczną niewykonalność tego projektu. Uznał on bowiem wedle swej najlepszej wiedzy, iż rakieta wystrzelona w kierunku pocisku konwencjonalnego, mająca go strącić w jakiejś tam części sfery nad nami (nie ukrywam swej niewiedzy w tej dziedzinie stąd i znaki zapytania w tytule), będzie się zachowywać jak znane nam wszystkim "kaczki puszczane po wodzie".

Szkopuł jednak w tym, że o ile o "kaczkach w przestrzeni kosmiczno-atmosferycznej" można dywagować w nieskończoność posługując się różnej maści argumentami naukowymi, o tyle decyzję o jej powstaniu i ewentualnym kształcie podejmować będą między innymi... Kaczory na Ziemi, a konkretnie w Polsce.

Nie zamierzam tu zastanawiać się nad zasadnością rozpisywania w tej kwestii referendum (obstawiam, że wyręczy mnie w tym piękny roman (jeśli wcześniej tego nie zrobił), by wybić się na ułamek sekundy ponad "monolityczną taflę lodowej koalicji"), ale nad tym jakie Kaczorki stanowisko powinny zająć.

Wiemy co mniej więcej chcą na tym ugrać (modernizację obrony przeciwlotniczej), choć podążając za autorytetem Lema, może się to okazać niepotrzebne, bo jeśli skuteczność całego systemu Tarczy będzie taka, jaką przewidywał stwórca pilota Pirxa, to w zupełności Tarczę ten będzie można wykorzystać jako substytut tegoż systemu przeciwlotniczego...

Wydaje się ze wszech miar słuszne "odnowienie" zawartego kilkukrotnie w przeszłości sojuszu z USA ponad głowami NATO. Dziś, gdy Rosja wciąż naciska na swych sąsiadów w sposób, jaki mówiąc delikatnie nie przystoi, a nasi europejscy sojusznicy nie potrafią na to znaleźć żadnego skutecznego remedium, bo każde ich działanie okupione jest utratą własnego wizerunku w oczach Wladimira, taki mocny akcent ze strony Polski w każdym kierunku wydaje się tanim (za nie nasze środki) i efektownym zagraniem. 

Ten akcent bowiem kierujemy nie tylko do naszych "historycznych" sojuszników zza Oceanu, do historycznej antagonistki Rosji, naszych instytucjonalnych partnerów w ramach UE, ale także do naturalnego sąsiada - Czech.

Jakie skutki przyniosłoby to działanie - trudno dziś wyrokować. Wszystko zależy w gruncie rzeczy od nas. Od tego kto będzie zasiadał za sterami Państwa w chwili, gdy nasz wybór będziemy chcieli zdyskontować. 

Gdyby więc Kaczory chciały uczynić to od razu - nie ma to najmniejszego sensu. Są za słabi, by militarny sukces przekuć w jakiekolwiek polityczne działania. Kaczory są natomiast na tyle dziś słabe, że po pierwsze potrzebują jak powietrza choćby i spektakularnych, ale wątpliwych w długodystansowej polityce sukcesów, a po drugie nie mogą za bardzo odmówić USA.

Jedno jest jednak w tej sprawie prawie pewne - podejmując decyzję nie powinniśmy się za bardzo oglądać na Rosję. Jej nigdy na naszym dobru zależeć nie będzie. Dlatego, gdy nie grozi nam z jej strony żadne realne zagrożenie, powinniśmy grać swoje. Do tego bym dziś Kaczorków - i wszystkich równie-kiepskich-współdecydujących o nas i naszym losie - zachęcał.

erpii
O mnie erpii

jestem ateistą, antyklerykałem, heterycznym homofilem, męskim feministą, lewicującym liberałem oraz filosemitą i zwierzakiem politycznym

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka