Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego maszyna z Londynu lądowała w Modlinie zamiast na Okęciu
- Ilu pasażerów było na pokładzie i o której doszło do lądowania
- Jak przebiegały działania Straży Granicznej i pirotechników
- Co wydarzyło się zaledwie dzień wcześniej podczas rejsu do Budapesztu
Szczegóły akcji w Modlinie. Samolot zboczył z trasy
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło we wtorek rano. Jak podała Interia, alarm dotyczący zagrożenia bombowego na pokładzie samolotu wykonującego rejs z portu London Heathrow do Warszawy ogłoszono o godzinie 9:54. Maszyna miała pierwotnie lądować na Lotnisku Chopina, jednak ze względów bezpieczeństwa skierowano ją do Modlina.
Samolot dotknął pasa w Modlinie dokładnie o godzinie 10:01. Zaraz po wylądowaniu władze całkowicie wstrzymały ruch na lotnisku. Na miejsce niezwłocznie skierowano służby ratunkowe z województwa mazowieckiego. Maszynę skierowano na wyznaczone, bezpieczne stanowisko postojowe, gdzie do akcji wkroczyli funkcjonariusze.
Straż Graniczna przystąpiła do działania. Funkcjonariusze sprawnie ewakuowali wszystkich pasażerów oraz załogę z pokładu maszyny. Rozpoczęto także szczegółowe rozpoznanie minersko-pirotechniczne, a pirotechnicy weszli na pokład, by sprawdzić kabinę oraz bagaże.
Władze portu zabierają głos. "Czekamy na pirotechników”
Przedstawiciele portu podkreślają, że wdrożone procedury bezpieczeństwa są standardowym działaniem w przypadku zagrożenia. Rzecznik prasowy portu lotniczego Warszawa-Modlin Adam Szabłowski przekazał mediom informacje o lądowaniu i działaniach na lotnisku.
– Samolot z Londynu wylądował na lotnisku w Modlinie o godzinie 10.01. Na pokładzie znajduje się 181 osób. Lotnisko zostało zamknięte. Czekamy na pirotechników – powiedział rzecznik.
Władze lotniska poinformowały, że maszyna pozostaje na wyznaczonym stanowisku. "Pozostaje tam w oczekiwaniu na dalsze decyzje i polecenia właściwych służb, w tym zespołów pirotechnicznych” – podano w komunikacie. – Bezpieczeństwo pasażerów, załogi oraz pracowników lotniska jest obecnie największym priorytetem – zapewnił Szabłowski.
Seria incydentów w Europie. Węgry poderwały myśliwce
Wtorkowe wydarzenia pod Warszawą to kolejny taki incydent w przestrzeni powietrznej w ostatnich godzinach. Zaledwie dzień wcześniej, w poniedziałek 2 listopada, alarm bombowy ogłoszono na pokładzie samolotu pasażerskiego linii Wizz Air lecącego z Londynu do Sofii.
Wtedy sytuacja była równie poważna. Węgierska armia poderwała wojskowy myśliwiec Gripen, który eskortował pasażerską maszynę zmuszoną do zmiany trasy i lądowania w Budapeszcie. Według komunikatów węgierskich służb samolot Wizz Air bezpiecznie wylądował na międzynarodowym lotnisku im. Ferenca Liszta o godzinie 12:08, po czym myśliwiec powrócił do bazy w Kecskemét.
Po lądowaniu w stolicy Węgier do akcji wkroczyły policja, straż pożarna oraz wyspecjalizowane jednostki antyterrorystyczne. Mundurowi przeszukali całą maszynę, co wiązało się z wyłączeniem jednego z pasów; ruch odbywał się z wykorzystaniem drugiego. W podobnych okolicznościach myśliwce reagowały kilka tygodni wcześniej, gdy w trakcie rejsu ogłoszono alarm bombowy w locie z Izraela, po którym ewakuowano pasażerów w Sofii.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (20)