Blog MW (zespół) Blog MW (zespół)
98
BLOG

Bolek i Mietek w jednym stali domu

Blog MW (zespół) Blog MW (zespół) Polityka Obserwuj notkę 2
Redaktor Engelgard zeszłotygodniowym wpisem na swoim blogu próbował na jednym ogniu upiec lustrację i Młodzież Wszechpolską. Próba zakończyła się niepowodzeniem bo ognisko sklecone ze śmieci i odpadków może co najwyżej chwilę podymić i zgasnąć. Tylko przykry swąd pozostaje. Przyjrzyjmy się zatem temu tekstowi bliżej by odpowiedzieć na pytanie - co tak śmierdzi?Zaczyna się od sprzeczności – w pierwszych dwóch zdaniach red. Engelgard twierdzi najpierw, że “Młodzież Wszechpolska była swego czasu nadzieją na odrodzenie ruchu narodowego” by zaraz potem dodać “szybko jednak stało się jasne, że istnieje tylko po to, by być zapleczem logistycznym dla jednego człowieka”. Chciałbym się dowiedzieć kiedy był ów “czas”. Rozumiem, że skoro “szybko” stało się jasne po co MW została reaktywowana (a było to w 89r.), to znaczy, że co najmniej na początku l. 90-tych Pan redaktor był zorientowany jakie niecne plany przyświecały jej odrodzeniu. Przyjmijmy roboczo, że rzeczywiście tak było; mam jednak dla red. Engelgarda dobrą wiadomość – działam w MW przez więcej niż pół obecnej dekady i angażowałem się w jej ramach w różne przedsięwzięcia społeczne i społeczno–polityczne będąc “zapleczem” dla tysięcy ludzi, którzy w Ruchu Narodowym chcieli realizować swoje wartości; z pewnością nie była to robota pod “jednego człowieka” niezależnie od tego kogo Pan redaktor chciałby w tej roli widzieć. Poza tym, skoro “szybko” stało się dla Pana jasne czemu (komu?) MW służy, to po co takiej organizacji udostępnił Pan łamy swojego pisma? W imię politycznego kompromisu, politycznego realizmu? Jeśli tak, to szczerze współczuję moralnej rozterki jakiej musiał Pan doznawać czyniąc to. Bogu dzięki żyjemy w czasach gdy swoiście pojmowany polityczny realizm nie kończy się nadaniem pseudonimu...Dalej jest już tylko lepiej, to znaczy gorzej, to znaczy równie mętnie. Redaktor Engelgard utrzymuje swój wpis w tonie bezosobowej i nie umieszczonej w czasie powszechnej “oczywistości”. Pisze więc, że “niby prowadzono w niej [w MW] jakieś szkolenia” ale “okazywało się, że wśród członków MW myśl narodowa była czyś obcym”. Jakie szkolenia, co się w ramach tych szkoleń odbywało, jakie treści w nich prezentowano – tego red. Engelgard nie wie (i nie ma obowiązku wiedzieć) co nie przeszkadza mu jednak twierdzić, że myśl narodowa jest dla wszechpolaków czymś obcym. Dla pokrzepienia lub, zależnie od interpretacji, dla pognębienia red. Engelgarda dodam tylko, że “szkolenia” w ramach cotygodniowych referatów, obozów szkoleniowych, spotkań otwartych, sympozjów etc. odbywają się nadal. Co więcej, historia, idea i polityka RN w XX w. zajmują w tych szkoleniach poczesne miejsce i są obiektem żywych dyskusji, co, jak mniemam, jest dla szanownego blogera kolejnym argumentem na rzecz tezy o “upadku myśli wszechpolskiej”.Zupełnie komiczny jest fragment dotyczący... no właśnie, na pewno nie MW, wszak członkiem tej ostatniej prof. Maciej Giertych nigdy nie był. Niemniej jednak red. Engelgard pisze o “młodych wilczkach”, które wysłały profesora do Brukseli by nie był “wyrzutem sumienia”. Rozumiem, że naczelnemu Myśli Polskiej chodzi o jakieś rzekome rozgrywki wewnątrz LPR, ponieważ ja nie przypominam sobie by Rada Naczelna czy Zarząd Główny MW przegłosowywały zesłanie prof. Giertycha do Brukseli. Oczywiście, wielu działaczy LPR rozmaitego szczebla wywodziło i wywodzi się z MW, natomiast przypisywanie domniemanych przewin byłych wszechpolaków całej organizacji musi wzbudzić sprzeciw. Jeśli przyjmiemy, że niektóre jednostki są miarodajne dla całego środowiska, to z czystym sumieniem moglibyśmy stwierdzić, że środowisko Myśli Polskiej i byłego SND to zbiorowisko esbeckich agentów, zwłaszcza jeśli pomyślimy o postaciach na szczególnie eksponowanych stanowiskach.I tutaj dotykamy chyba sedna sprawy. Jan Engelgard kwituje bowiem recenzję "Trzech kumpli" autorstwa Krzysztofa Bosaka w następujący sposób: "Film może i ciekawy (zwłaszcza dla byłych opozycjonistów), ale cóż ta wizja historii ma wspólnego z narodowym spojrzeniem na dzieje? Co to ma wspólnego z naszą oceną dramatycznego momentu, w jakim znalazła się Polska na przełomie lat 70. i 80.?" sugerując, że rzeczony obraz zastępuje wszechpolakom i ludziom z MW się wywodzącym całościowy ogląd najnowszej historii. Jest to oczywiście fałsz, ponieważ redaktor naczelny portalu prawy.pl nigdzie takiej tezy nie stawia. Co więcej, trudno w publicystyce prawego.pl doszukiwać się “hurralustracjonizmu”. Nietrudno natomiast w najnowszych tekstach red. Engelgarda odnaleźć typoweg "michnikizowanie" na temat historii najnowszej i bieżącej polityki. Jako żywo, kontekst w jakim padło sformułowanie "młode wilczki" nasuwa mi na myśl określenie "gnojki z IPNu".Pisząc o "naszej" ocenie wydarzeń z okresu l.70. i 80. Jan Engelgard próbuje zawłaszczyć narodowodemokratyczne pojmowanie komunizmu. Podpiera się przy tym negatywną oceną tzw. opozycji demokratycznej jaką wystawiają jej tak zasłużone osoby jak Prymas Wyszyński, ks.prof. Poradowski czy prof. Giertych. Oceną, która również w środowisku MW jest poglądem zdecydowanie dominującym, jest moim poglądem. Nasz negatywny stosunek do ówczesnej motywacji ideowej Bronisława Wildsteina, Jacka Kuronia czy małżeństwa Gwiazdów nie zmienia jednak krytycznej oceny PRLu. Bitwa prawicy, bitwa Ruchu Narodowego o tożsamość, świadomość i pamięć narodową to również bitwa o to, by jednoznacznie sklasyfikować komunizm, socjalizm i wszelkie inne hybrydy czerwonego monstrum jako jednoznacznie, ontologicznie wręcz, złe. Żeby to zrobić nie musimy uciekać się do tricków i zabiegów socjotechnicznych, ponieważ prawda historyczna jest po naszej stronie, a raczej to my stoimy po stronie prawdy, również tej pisanej przez duże P.Jak do tej pory miałem do tradycji PAXowskiej ogromny szacunek. Byłem zdania, że zrozumienie, pamięć i cześć należy się w równym stopniu tym narodowcom, którzy w 45r. uznali, że wojna się nie skończyła i należy kontynuować walkę pomimo całej jej beznadziei, jak i tym, którzy postawili na przetrwanie Narodu na najbardziej elementarnym poziomie zachowania własnej tożsamości i tworzenia sprzyjających warunków wewnętrznych. Dzisiaj zaczynam się jednak zastanawiać czy środowisko PAXu nie zapłaciło zbyt wielkiej ceny za realizację swej wizji politycznej. Tą ceną jest przekroczenie “cienkiej czerwonej linii”, która odróżnia zakres współpracy z wrogim reżimem w tych obszarach, w których jest to możliwe i uzasadnione z punktu widzenia interesu narodowego a kolaboracją wspierającą ów reżim i chroniącą jego dobre imię nawet po jego upadku. Niestety, wydaje się, że film “Trzech kumpli” jest dla red. Engelgarda i jego środowiska nie do przełknięcia z zupełnie prozaicznego powodu – ci ludzie odnajdują w nim echa swoich, niekiedy być może dwuznacznych, a niekiedy (jak w przypadku TW “Mieczysława”) jednoznacznie nagannych moralnie postaw. Nie bez powodu znajdujemy ich po tej samej stronie barykady co Urbana, Michnika czy Wałęsę. Nie jest prawdą, że dzisiaj nie liczy się czy ktoś był, czy nie był, agentem, a zwłaszcza - czy się do tego przyznał. Casus środowiska dzisiejszej Myśli Polskiej jest tego najlepszym świadectwem.Robert Winnicki - pezes okręgu dolnośląskiego Młodzieży Wszechpolskiej, student Uniwersytetu Wrocławskiego

Prezentujemy różne nurty myśli opartej na dziedzictwie Narodowej Demokracji. Piszemy swoje blogi, publikujemy w różnych miejscach. Dyskutujemy o naszych poglądach w mediach, w sieci, na kołach naukowych, na konferencjach, na debatach i na ulicy. Jesteśmy członkami Młodzieży Wszechpolskiej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka