AlbusDumbledore AlbusDumbledore
771
BLOG

TVN. Studium socjotechniki i indoktrynacji

AlbusDumbledore AlbusDumbledore Polityka Obserwuj notkę 3

Po ostatnim wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego podczas debaty sejmowej nt. tragicznych wydarzeń w Łodzi, na salonie24 wielu blogerów nawiązywało do jego słów o "Szkle Kontaktowym", a często i w szerszym kontekście - o linii programo - ideologicznej TVN i TVN 24. W większości społeczność salonu zgodziła się z sensem słów byłego premiera odnośnie współodpowiedzialności programu Grzegorza Miecugowa za rozszalałą od kilku lat w polskiej przestrzeni polityczno - publicznej "kampanii nienawiści" dotykającej w głównej mierze samą partię PiS, jak i jej zwolenników.

Problem, według mnie, jest szerszy, i nie można go tylko zawężać do audycji "SK", choć zgadzam się, że program ten w znaczym stopniu przyczynił się do eskalacji podziałów, oraz jest dla wielu swoistą legitymizacją poglądu wyśmiewającego, prześmiewczego, wyszydzającego, wręcz ubliżającego, czy delegalizacyjnego na partię Jarosława Kaczyńskiego. "SK" nie jest jednak przyczyną, dla której TVN realizuje taką linię swoich programów, że wśród wielu skrót nazwy odczytywany jest jako Tusk Vision Network. Jest skutkiem. I to wcale nie skutkiem niechęci do partii Kaczyńskiego jako takiej, ale ogólnej wizji Polski, którą wymarzył sobie TVN od chwili swego powstania - Polski, w której nie ma miejsca dla ludzi, którzy w głównej mierze należą właśnie do elektoratu PiSu.

Nie będe tutaj starał się pokazać przekrojowo całej historii stacji Waltera i programów, które od kilkunastu lat wpisują się w tę linię - nowoczesnych, "europejskich", przełamujacych dotychczasowe polskie tabu, z kontrowersyjnymi gospodarzami, którzy są tabloidowymi uosobieniami ludzi światłych. Linia, którą po przez nie realizowano w stacji, została więc wykreowana jeszcze zdecydowanie przed pojawieniem się Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, powiedzmy, w dzisiejszej "wersji". Warto jednak te programy choć przypomnieć.

Począwszy od "Big Brothera" czy "Rozmów w toku" przełamywano "zaściankowość" Polaków, pokazując ich od strony, której jeszcze nigdy do tej pory w telewizji zobaczyć nie mogli. Szczególnie program Ewy Drzyzgi celował w tematy, o których w Polsce głośno się nie mówiło. Obok dyskusji nad rozpadającymi się małżeństwami, zgwałconymi kobietami, osobami chorymi, po wypadkach, niepełnosprawnymi itd, które było napewno wartościowe, pojawiły się programy mówiące o szeroko pojmowanymi sprawami równości - homoseksualizm, trans, fetysze, a to słowo o prawiczkach, a to o masturbacji, a to o dziewicach. Nowoczesne? A jakże! Obok takich programów, do których zaliczyć trzeba jeszcze "You can dance" z Michałem Pirogiem oznajmującym gdzie się tylko da o swoim kosmopolityźmie i homoseksualiźmie, pojawiały się program dla "wykształconych, bogatych, z dużych miast" - nie koniecznie młodych, zresztą dla biednych też... "Taniec z gwiazdami", w którym od nastu odcinków większymi "gwiazdami" od "gwiazd" są tancerze jest kwintesencją takiego typu programów. Spijanie sobie z dziubków przez pseudogwiazdeczki z pseudo"żyry" uosobianym wachlującą się postacią Beaty Tyszkiewicz, w pseudo"europejskiej" aranżacji z pseudo"nowoczesnyn" poczuciem humoru, a to wszystko zaprawione odarciem z jakichkolwiek resztek honoru i godności dla garści pobrzękujących monet, jest dowodem, że zwykły plebejusz może tylko popatrzeć na tańczące elity i wstydzić się swego pochodzenia. Zapominać nie wolno o specyficznym humorze TVNowskiej satyry w wykoaniu Wojewódzkiego i Majewskiego, której komentować nie ma po co, bo i po co?

Ostatnim hitem, który się jednak nie przyjął był serial o wdzięcznym tytule - "Klub Szalonych Dziewic". Po pierwszym odcinku przyrzekłem sobiem, że dotrwam do ostatniego, żeby zobaczyć, co to polskiej publiczności serwuje nowoczesna telewzija i jak według niej wygląda, dzisiejsze młode pokolenie. Sam do niego należę, a przynajmniej tak mi się wydawało do momentu obejrzenia tego serialu. A może to dlatego, że nie mieszkam w Warszawie? Bo co widzę? A, no widzę młode dziewczyny, w wieku "okołopostudiowanym", które mają swoje mieszkania w stolicy, stać ich na drogie samochody, ciuchy; ich praca polega głównie na przesiadywaniu w jednym z pubów na szklaneczce dobrego drinka. Co po za tym? W każdej wolnej chwili sex, a czasem jak się przesadzi? Zawsze zostaje "skrobanka". A jak trafi się mąż zapracowany, zajęty domem i dziećmi w wolnym czasie, dbający o żonę, ale nie mający czasu na sex? Przydałby się wtedy romans... I tak się pisze nam ta historia dnia codziennego.

Czy w takiej lini jest miejsce dla zwolenników PiS? "Szkło Kontaktowe" powstać musiało, biorąc swą genezę z takiej, a nie innej stacji. Musi się tego trzymać, tak jak musi się trzymać PO - jedynek bariery w tej chwili przed powrotem partii Kaczyńskiego. Bo ideowo TVNowi zdecydowanie jest bliżej jednak do SLD

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka