Brak sukcesów premiera Tuska w rządzeniu wzbudza zapewne frustrację w szeregach Platformy. Prezes rady ministrów odczuwając narastającą presje oczekiwań wie, że cugle władzy powoli wyślizgują się z jego rąk. Pozytywny odbiór „partii miłości” mimo wsparcia mainstreamu – ostentacyjnie za wszystko oskarżającego Kaczyńskiego – blednie. Polacy odwiedzając sklepy, stacje benzynowe, płacąc rachunki zderzają się z potężną ścianą rzeczywistości. Kraj, który pod rządami PO miał być „zieloną wyspą”, eldorado, druga Irlandią ewoluuje w kierunku dziadowskiego, żebraczego obszaru, z którym nikt na świecie się nie liczy. I w tej sytuacji premier Donald Tusk uwierzył w to, że dorywczymi akcjami typu walka z kibicami odwróci ten trend, a w mniej optymistycznym scenariuszu, chociaż powstrzyma odpływ wyznawców.
Wydarzenia z bydgoskiego stadionu pozwoliły Platformie Obywatelskiej zepchnąć na dalszy plan dużo ważniejsze sprawy dla Polski. W minionym tygodniu takimi bez wątpienia były: budżet na rok 2012, ogłoszenie zbliżającego się końca prac Nord Stream-u, odwołanie okrągłego stołu polsko-niemieckiego w sprawie mniejszości polskiej w Niemczech. Kilka kwestii, same porażki koalicji PO-PSL. Na konsekwencje jałowych rządów pseudo liberałów nie długo przyjdzie nam czekać. Czar Donalda T., z urokiem wymawiającego literkę ‘R’ przemija, tak jak problemy z wymową udało się wyeliminować, tak pozorna świetność płynnie przechodzi w kompromitację.
Zbytnia pewność siebie premiera, przekonanie o niezatapialności, aroganckie słowa „nie mamy, z kim przegrać”, buta sprawiły, że „mąż stanu” (według prorządowych mediów) może brzydko upaść. Uprawiając swoje bałamutne, demagogiczne figury na linie, ma coraz większe problemy w zachowaniu równowagi. Co niektórzy widzą już fiasko ekwilibrystycznych poczynań premiera z Gdańska. Musi to być makabryczny widok, upaść z tak dużej wysokości.
Całość byłaby groteskowa gdyby nie to, co dzieje się z Radiem Maryja, piątkowy list przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka (byłego członka PO, z członkostwa zrezygnował, aby objąć stanowisko prezesa TVP) do o. Tadeusza Rydzyka odbieram, jako pogróżki, formę prześladowania. Gdzie my jesteśmy w demokratycznej Polsce z pełzającym totalitaryzmem? Ta kolejna informacja stanowi czerwony alarm, po próbie nacjonalizacji gazety „Rzeczpospolita” przez rząd Platformy, karaniu redemptorystów różnymi decyzjami (odebranie dotacji na uczelnie, odrzucenie wniosku o dofinansowanie na geotermię z funduszy unijnych itp.), pobiciu dziennikarza „Gazety Polskiej”, przychodzi czas na niewygodne radio z Torunia. Jeszcze te słowa środowsik związanych z Platformą Obywatelską o delegalizacji PiS, skandaliczne. Niezgodne z duchem demokracji. PJN też w tym ma swoją rolę, której realizację zapowiedział na ten tydzień.
Na koniec nutka optymizmu: „Przeżyliśmy Ruska, przeżyjemy Tuska”. Głos kibiców ze stadionów, tych jeszcze otwartych.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)