kanap kanap
678
BLOG

Lis Tusk debata

kanap kanap Polityka Obserwuj notkę 0

 

 
W Polsce świat stoi na głowie, debatą nazywa się zwykłą rozmowę życzliwych sobie ludzi, którzy próbują wyciągnąć ze spotkania korzyści, jeden oglądalność drugi przychylność tłumów. Symbioza w działaniu niesie ze sobą „konfitury” z których tylko głupiec gotów by zrezygnować. Jednak są pewne granice w robieniu show. Premier Donald Tusk usiłuje przekonać do siebie każdego, przez co startuje w innej kategorii niż pozostali gracze polityczni. Coraz bardziej przypomina towar z adnotacją zakup a nie będziesz rozczarowany, produkt dla każdego. Niech weźmie sobie do serca słowa Margaret Thatcher „Podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków”.  
 
Właściwie, jaką partią jest Platforma Obywatelka: liberalną (Rostowski, Grabarczyk), lewacką (Kluzik-Rostkowska, Arłukowicz), konserwatywną (Raś, Gowin) - ugrupowaniem bez wyrazu, tyglem projektów pomysłów połączonych jednym pragnieniem, utrzymania ciepłych posad, sejmowej pensji?
 
W dzień spotkania Tomasza Lisa z szefem rządu w sieci pojawiły się kolejne fragmenty książki wywiadu rzeka z Januszem Palikotem, tym razem dotyczyły naczelnego tygodnika „Wprost”, prowadzącego program „Tomasz Lis na żywo”. Palikot na pytanie, czy premier miał jakiś ulubieńców w mediach powiedział: „ Bardzodobrze mówił oJarosławie Kuźniarze. No i możeJaninę Paradowskąlubił. „Janka zawsze przyzwoicie się zachowa”- mawiał. Resztę dziennikarzy generalnie dzielił na dwa obozy: obóz SLD i pampersów.Monikę Olejnikuważa za koniunkturalistkę. Momentami było dla mnie wręcz szokujące, z jakimi negatywnymi emocjami wypowiadał się o Tomaszu Lisie. Autentycznie go nie znosi.”. Wobec tego przed spotkaniem Lis – Tusk można było mieć nadzieję na interesującą konfrontację. Niestety repertuar był rozczarowujący.
 
Donald Tusk odtworzył zdarta płytę i mimo zachęcającego początku rozmowy, rzeczowego pytania Lisa „Czy Pan mógłby wskazać jakiś … obszar życia, jakąś sprawę dotycząca milionów Polaków zasadniczą sprawę, którą tak załatwiliście od A do Z nie, że w budowie, nie że robimy, zrobiliśmy to, naprawdę skończyliśmy i słuchajcie w tej sprawie nie w 50 nie 80 w 100 proc. dotrzymaliśmy słowa, co to jest? ”, na które mimo uporczywego domagania się odpowiedzi, tej odpowiedzi nie uzyskał, dalszy przebieg show był banalny, miałki. Sam prowadzący potem nie nalegał, aby wzbić się ponad wyuczone kwestie i szczerze podyskutować. Kolejny raz odbył się spektakl, który już wielokrotnie był wystawiany na deskach rozmaitych telewizji oraz w Sejmie nihil novi sub sole(nic nowego pod słońcem).
 
Tusk poszedł na żywioł, jego słowa „przypomnisz sobie Pan kampanię” skierowane do prezentera były ciekawym urozmaiceniem nudnawego teatrzyku, w którym premier walczy z złymi urzędnikami, przepisami „myśmy skasowali ponad 30 przepisów, które dawały przewagę kontrolerów nad kontrolowanymi”, „wyprowadzamy powoli na prostą tę sytuację” (to kawałek o służbie zdrowia), „rozliczmy się sami ze sobą, skoro inni nie chcą nas rozliczać” (to o ocenie czteroletniej kadencji PO-PSL, mają doświadczenie patrz komisja hazardowa), „warto pamiętać, że 70 dworców jest w budowie lub remoncie”(o rewelacjach na kolei), „bezrobocie wśród młodych ludzi to jest bardzo dotkliwa choroba w całej UE”, „Polska jest tym miejscem gdzie o pracę stosunkowo łatwiej niż w większości krajów lepiej od Polski rozwiniętych”, „my po tych 4 latach możemy powiedzieć i tutaj bój był wyjątkowo zacięty… ” (ile razy ten zwrot już słyszałem, a z kim ten premier tak walczy mając większość i prezydenta?), „wyprowadzamy powoli na prostą tę sytuację”, no i nie mogło obyć się bez znieczulenia „rządzenie to nie jest sztuka zadawania bólu ludziom”(a mnie bolą upadłe stocznie), wszystko dla wszystkich „zapewniamy Polakom minimum bezpieczeństwa finansowego”.
 
Na koniec nie mogło zabraknąć komentarzy o białej fladze, zarzutu Jarosława Kaczyńskiego pod adresem Donalda Tuska:
            „wybiera się dowolny nawet najbardziej absurdalny pretekst, żeby unikać konfrontacji w 4 oczy … w moje ocenie ten, kto nie chce otwartej uczciwej dyskusji, przy światkach, tak jak właśnie na tym moim przysłowiowym podwórku, jak się człowiek umawia na solo to staje i nie udaje, że mama woła na kolację, więc ja nie wywieszam białej flagi, ja widzę wokół partnerów, którzy z tą białą flagą stękają, pocąc się przed kamerami tłumaczą, dlaczego dzisiaj nie mogą, jutro nie chcą, a po jutro będą w innym miejscu ”,
i nieprzychylnej postawy PO do pomysłu postawienia szefa opozycyjnego PiS przed Trybunałem Stanu:
„ja nie szukam odwetu”, „… nie po to się zwycięża w polityce czy w wyborach żeby brać odwet na przeciwniku politycznym … stawianie przed Trybunałem Stanu liderów opozycji na miesiąc przed wyborami na kilometr cuchnie mi przesadnie wschodnim obyczajem … ”.
 
A całość występu upiększał tłum klakierów entuzjastycznie oklaskujących Prezesa Rady Ministrów. Publika już na wstępie zadbała o godne celebryty wejście premiera, głośno skandując „Donald Tusk, Donald Tusk”. W trakcje programu cmokali rytmicznie stanowiąc kropkę do każdej wypowiedzi szefa rządu. Sądzę, iż w poważnym telehicie nie powinno być widowni w studiu, to obniża poziom widowiska. No i jeszcze przypomina debatę z 2007 roku, a ta dla organizatorów była kompromitująca, bo jednostronne audytorium okazało się zręczną socjotechniczną sztuczką, bardzo skuteczną sztuczką.      
  
 
 
 
 
    
      

 

 

kanap
O mnie kanap

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka