Premier jest konsekwentny w straszeniu "pisiorami" nawet nie zauważył, że nie jest to już skuteczne, a co więcej naraża się na śmieszność i insynuacje wypływające z naturalnej potrzeby Polaków wyjaśnienia jak przez kilka lat szef PO będąc człowiekiem o zdrowych zmysłach i mając pełnie władzy, w kółko można snuć opowieści o destrukcyjnej opozycji przeszkadzającej w władaniu krajem. Donald Tusk robi coś więcej, obleka się w szaty legendarnego starca Wernyhory, aby wieszczyć Rzeczpospolitej plagi egipskie pod panowaniem kaczystowskiego faszyzmu.W swojej wizji kreśli drogi uniknięcia zapaści ojczyzny, wystarczy ponoć zagłosować na partię miłości. Ugrupowanie, które w uścisku głębokiego umiłowania od czterech lat trzyma społeczeństwo i nie chce puścić.
Obecna konwencja Platformy Obywatelskiej była kalką wcześniejszych wystąpień. Prezes Rady Ministrów zaserwował telewidzom wyśmianą i wyszydzoną przez kabareciarzy linię propagandy partii władzy wielokrotnie serwowaną społeczeństwu z cyklu "jak PiS dojdzie do władzy". Pustka pomysłów na nowoczesną kampanię najwidoczniej skłoniła Tuska do wyciągnięcia trupa z szafy, w roku 2007 podczas show Tusk-Kaczyński człowiek z podwórka (tak o sobie mówił dzisiaj D.T.) opowiedział bajeczkę o Jarosławie Kaczyńskim, który małym pistolecikiem w latach 90 w windzie straszył biedaka. Tym razem opowiastka dotyczyły parlamentu europejskiego i PiS oczywiście "To koledzy pana (Jarosława) Kaczyńskiego, pana (Jacka) Kurskiego w Europarlamencie mówią: nie ma budżetu europejskiego, koniec z budżetem europejskim, koniec z Schengen - zamknąć granicę dla brudnych Rumunów i żebrzących Polaków. To są ich słowa.". Za to kompania Tuska zrównała dopłaty dla polskich rolników z tymi jakie mają Niemcy i Francuzi, odstąpiła od kar dla Polski za nadmierną emisję CO2 itd.? Nie, wręcz przeciwnie możemy liczyć na to, że posypią się na nas różne sankcje, bo tak naprawdę wbrew zapewnieniom Tuska w UE interes własnych państw jest najważniejszy.
Z zaciekawieniem zestawiam występ kabaretu w składzie Górski i Wójcik w skeczu "jak PiS dojdzie do władzy" z przemową premiera Tuska o hipotetycznych skutkach objęcia rządów przez opozycję. Prezes Rady Ministrów ma kilkuletnie doświadczenie w terroryzowaniu PiSem i równie dobrze "śmieszy, tumani, przestrasza" (A. Mickiewicz "Pani Twardowska") co zawodowi komicy. Najświeższe, sprzed kilku godzin opowieści grozy z repertuaru mistrza:
"Nie chcemy, aby biało-czerwony sztandar zatknięty był na ruinach. Chcemy, aby biało-czerwona flaga wieńczyła wielką budowlę cywilizacyjną, żeby wreszcie biel i czerwień nie kojarzyła się z dramatem, tragedią, biedą, nędzą, ofiarami, tylko, żeby kojarzyła się z wielkim wysiłkiem zwieńczonym sukcesem, wysiłkiem cywilizacyjnym, to jest w zasięgu ręki"
"Jeśli to przegramy, ta budowa stanie w samym środku przedsięwzięcia. Odpowiedzialnie chcę powiedzieć: nasi oponenci, nawet nie planując tego zrujnują te wysiłki, które prowadziliśmy wspólnie z Polakami przez tyle, tyle lat, aby w Europie uzyskać pozycję, która umożliwi nam bitwę o ten drugi cywilizacyjny skok"
"Wyobraźcie sobie, co będzie, jeśli to, co nazywam Polską w budowie, te tysiące kilometrów dróg w budowie, autostrad, nowoczesnych szpitali (...) - tych inwestycji jest w każdej dziedzinie bardzo, bardzo dużo - jeśli poprzednicy wrócą do władzy i zechcą aresztować wszystkie te przedsięwzięcia, sprawdzać krok po kroku. Czy wyobraźnia podpowiada nam, co się stanie z tymi 300 mld zł minimum, o które walczymy w budżecie Unii Europejskiej?"
"Zamkną ten kurek z pieniędzmi, bo nie będą chcieli ich wydawać, bo będą uważali, że wpierw trzeba znów wszystko wywrócić do góry nogami. Wszystko zamknąć, zamrozić, bo wtedy czują się najlepiej, najbezpieczniej, kiedy nic się nie dzieje"
Kto wypada lepiej Wójcik i Górski, a może premier bije ich na głowę? Być może 9 października nad urnami rozstrzygniemy ten dylemat. Szykuje się starcie tytanów, któż się spodziewał, że w kabaretowej konwencji i między tymi zawodnikami.
1382
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (17)