Właśnie przed chwilą skończyłem oglądać na Eurosporcie transmisję skoków narciarskich. Nasi skoczkowie spisali się bardzo dobrze. Kamil Stoch zajął 7 miejsce, Piotr Żyła 10 a Maciej Kot 14. Wstydu nie było także z innej przyczyny. Zawody w norweskim miasteczku Vikersund, zdominowane zostały na trybunach przez Norweskich i Polskich kibiców. Tak jest, nie przez Niemców, Austriaków tylko przez Polaków. Fotoreporter stacji Eurosport kilkanaście razy pokazywał polskich fanów z biało-czerwonymi flagami, uśmiechniętych od ucha do ucha mężczyzn w wieku 25-40 lat z żonami i dziećmi. Tak samo było w Sapporo. Dziesiątki japońskich flag na trybunach, obok których wyróżniały się nasze. Innych przybyszów z Europy w telewizji nie dostrzegłem. Podobnie w trakcie mistrzostw Europy w piłce ręcznej w Hiszpanii, gdzie hale wypełniali licznie Polacy ( w sporej części emigranci ) a przaśna piosenka " Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend stała się ciekawostką tych mistrzostw.
Przestańmy więc w końcu udawać że emigracja z Polski jest dla naszego państwa klęską. Jest ogromnym sukcesem. Sukcesem polskiej zaradności. Od 2005 r politycy wołają do naszych emigrantów " wracajcie ". Po powrotów nawoływał rząd Kazimierza Marcinkiewicza, Jarosława Kaczyńskiego a obecnie nawołuje rząd Donalda Tuska który w propagandzie powrotu do (k)raju z przymusowego wygnania bije wszelkie rekordy. Jest to oczywisty błąd nastawiony głównie na propagandę. Politycy udają zatroskanych losem "uciekinierów" z łona matki ojczyzny tymczasem powinni robić wszystko by ułatwić kolejnym grupom młodych ludzi, głównie z prowincji, emigrację zarobkową. Rząd powinien prowadzić politykę ułatwiającą emigrację w poszukiwaniu lepszego życia, nie ważne czy do Niemiec, Norwegii, Wielkiej Brytanii czy Japonii.
Emigracja do krajów wyżej rozwiniętych jest dla Polski korzystna z powodów kulturowych i ekonomicznych. Polacy przebywający na przysłowiowym zachodzie poznają inny, obcy porządek, widzą jak funkcjonuje służba zdrowia, administracja publiczna, system fiskalny, walka z korupcją, ochrona środowiska, jak samorządy dbają o czystość miast i mają dzięki temu porównanie do własnego kraju. Widzą polskie mankamenty ( polonische wirtschaft ) na tle państw stojących wyżej cywilizacyjnie. Nawet jeżeli do końca życia będą przyjeżdżać do Polski już tylko na święta do rodziny, czy w odwiedziny do znajomych, to co prawda w małym stopniu, werbalnie, ale jednak będą przekazywać te lepsze wzorce. Będąc w Polsce nie mogli by być świadkami skoku cywilizacyjnego, o którym nam mówią.
Powód ekonomiczny jest równie prozaiczny. Polacy pracujący za granicą, przesyłają do kraju równowartość unijnych dotacji na lata na które są przeznaczone, czyli około 70-80 mld. euro (a bezrobocie utrzymuje się na średnim dla Europy poziomie 14% ). Te pieniądze idą na bieżącą, wewnętrzną konsumpcję, która utrzymuje dodatni wzrost PKB i dzięki temu mówiąc kolokwialnie nasza gospodarka jakoś się kręci. Od konsumpcji rodziny emigrantów płacą podatek vat, więc pośrednio na emigracji zarobkowej korzysta/pasożytuje budżet państwa.
Pomyślmy co by było, gdyby tych kilka milionów Polaków w wieku produkcyjnym nie pracowało za granicą lecz przebywało w kraju. Czy nasz rynek pracy umiał by ich wchłonąć, skoro już teraz mamy problem 30% trwałego bezrobocia u osób z wyższym wykształceniem? Prawdopodobnie nadwyrężony był by system świadczeń społecznych. Były by one wypłacane w większym stopniu, za to niższe niż dziś. Realne bezrobocie wynosiło by około 25% a nie 15% , deficyt budżetowy był by wyższy a kolejki do lekarza dłuższe. Szkoły i uniwersytety bardziej przeludnione zaś walka o miejsce na elitarnym, perspektywicznym kierunku studiów, bardziej wyczerpująca. System emerytalny z młodych bezrobotnych nie miał by żadnych korzyści.
Można więc śmiało powiedzieć: dziękujemy wam emigranci! Dziękować powinien Tusk, Kaczyński i politycytego kraju, zamiast tworzyć pseudo-patriotyczne rządowe programy powrotne, które oprócz propagandowej treści nie oferuja konkretów. Dziękować powinni nie tylko za to że młodzi pracują na obcej ziemi, napędzają gospodarkę matczynego państwa i nie siedzą na jego karku, lecz również za to że po pracy, ubrani w szaliki z napisem Polska, machają radośnie do telewizyjnych kamer biało czerwonymi flagami. Staliśmy się kosmopolitami trochę z przymusu, ale to pokazuje naszą zaradność, pracowitość i łatwość pokonywania geograficznych barier.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)