Przerażanie mnie ogarnia. Wszystko przez to doświadczenie życiowe. A może po prostu za długo żyję i nie mam kłopotów z pamięcią w dodatku. Otóż, nie pozwala mi ono spokojnie myśleć o kraju, w którym przyszło mi żyć. Chcę, żeby wszyskich "nieobjętych" dziedziczeniem posad i stanowisk, wpływów i możliwości, osieroconych zwyczajnie objęto specjalnym programem dla wykluczonych. I niech się za to nie zabiera minister Arłukowicz. On miał już swoje pięć minut w tej materii. Może poseł czarnoskóry z radosnej platformy się nad tym pochyli, który -jest nadzieja, nie ma takich korzeni, skazujących Go na to obrzydliwe i niechrześcijańskie kolesiostwo. Niech raz ktoś jednoosobowo acz wpływowo w poszukiwaniu sprawiedliwości obroni człowieka. Podobnoż poseł ten nie boi się guru z zielonej wyspy i stawia się mu oficjalnie. Może dla równowagi opracuje rządowy program tworzenia agencji, spółek i fundacji, w których znajdą zatrrudnienie wykluczeni. Niech i oni zostawią też dzieciom w spadku stołki. By wszystkim żyło się lepiej... I rzecz jasna równo, bratersko, sprawiedliwie...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)