drużynie platformy nauka drużyny pierścienia... ku rozpaczy serc...„Nie każde złoto jasno błyszczy. Nie każdy błądzi, kto wędruje. Nie każdą siłę starość zniszczy. Korzeni w głębi lód nie skuję. Z popiołów strzelą znów ogniska. I mrok rozświetlą błyskawice. Złamany miecz swą moc odzyska. Król tułacz wróci na stolicę"".
Szanowny Panie Premierze. Piszę, bo dawno do Pana nie pisała polska baba, ale taka złość mnie wzięła, że sięgnęła ja po klawiaturę i skrobnęłam....bo już w tych głupotach Pana...albo mądrościach według Pana... to się pogubiłam... Gdyby Pan był moim synem, to bym chyba wygnała Pana z domu na zbity...Nie tak Cię Donaldzie uczyłam - powiedziałabym i kazałabym iść precz...po rozum do głowy...bo bez niego powrotu nie ma...Ciebie bez prawdy też...
No i nie ma co się obrażać na matkę..znaczy matkę polkę...No bo jak to jest Donaldzie, dziecię nieboże albo Premierze..albo jak kto chce...że raz oszustwo przestępstwem nie jest...by potem niewinna - z niemocy przecież i bezsilności wobec panującej anarchii, którą wywołały zapewne złe moce, które w złą chwilę rzekły: Donald nic nie możesz Tusk - prowokacja dziennikarska w dobrej wierze wykonana dla społeczeństwa przecież a nie dla własnej kieszeni ...przestępstwem się stała.
Może przez to, że syn Pana Premiera jej nie robił albo z tą gazetą od tego dziennikarza nie współpracował... może tak być...No bo gdyby współpracował na ten przkład jako jednososobowa firma - to by przedsiębiorczość była pewnie a nie przestępstwo...i nikt by się nie czepiał...no chyba, że Kaczyński...no ale jednak nikt...
A jakby jeszcze złotem owocowała albo choć judaszowymi srebrnikami, na które faktury można byłoby wystawiać z tej jedosobowej firmy - to pewnikiem błąd samodzielności byłby dziennikarza...no bo nawet oszustwem nie, co to nie każde jest przestępstwem...Jak to z Pana obietnicami wyborczymi się dzieje... Ja wiem, że co wolno wojewodzie...mamusia mi mówiła...ale Pan to tego wojewodę za bardzo wziął sobie do serca...albo do siebie...no bo od siebie to nie...
Ja w swoim w domu też taka władza absolutna jak Pan próbowałam być...Pamiętajcie, że jak matka ...albo żona...nie ma racji to patrz punkt pierwszy: matka...albo żona...ma zawsze rację... I powiem Panu, że to nie działa...Mówię Panu, bo widzę, że Pan prostych zasad nie zna...za mordzie ma krótkie nogi...Z tyranii i niewolniczego państwa to ta Pana platforma ratunkowa dla krewnych znajomych królika to troszku podryfować może...ale rozbije się na bank...albo na banku...albo na parabanku...na piramidzie...albo jakoś tak...Jak Rywin na Michniku...albo Miller... albo Zbychu od Rycha...albo Grzegorz od Schetyny...albo inne jakieś tam...
Powiem Panu, że nijak zrozumieć Pana nie mogę, bo to wiedza powszechna jest, że pieniądze, złoto i władza szczęścia nie dają...To tylko zgryzota i zatracenie jest...Pan popatrzy do lustra i powie, czy ja kłamię...Ale tak prosto sobie w oczy...wiem, że ma Pan z tym problem, ale kamer nie ma...udawać nie trzeba...Graś też nie podpowie...a i żaden sędzia także nie...No i prosze nie pluć na lustro, bo to nieładnie jest i ktoś posprzątać będzie musiał po Panu...za Pana...no bo za mnie nie...
No ale o tym dziennikarzu z wrogiej prasy...albo niemisyjnej jak te z tvn czy z tej publicznej, co to sie nazywa wsydu oszczędź pl... Powiem Panu, że on nie mógł inaczej. On ma takie prawo prasowe, co mu nakazuje w punkcie12., obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza musi ten dziennikarz ...i każdy inny, choc nie każdy o tym wie...sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.
Ja wiem, że prawo to Pan...i prawo Panu to może...ja to wszystko wiem, a wiem, bo widzę, a jak widzę to wiem...
No to ja Pana pytam odnośnie obowiązków tego prowokatora: jak ten Samuel Pereira miał rzetelnie i starannie...ja sie domyślam, że to dla Pana obcy obszar jest...zebrać i przekazać, wypełniając swą misję i kontrolę nad władzą trzymać...Tak, tak...wiem...Pan do inszej dziennikarki przywykł...Ale powiem Panu, że to nie dziennikarka jest - tylko klakierka czy kloaka...czy jakoś tak...no bo dziennikarstwo to z pewnością nie...
I jak tak sobie szerzej spojrzę na aspekt sprawy tego z GPC, bo nie z GW przecież...albo to Pan wie, że te z GW to by Panu takiej rzeczy nigdy nie...to nijak pojąć nie mogę, dlaczego te praworządne służby ścigać nie chcą tych z TVN, kiedy z tymi ukrytymi kamerami programy robią o różnych takich...ale o Panu to jednak nie...I w tym sądzie, tego Milewskiego także nie...Pan się nie dziwi, dlaczego nie...No tak, bo Pan wie...i ja wiem...i Pereira także wie...
Ja pamiętam, że Samoobronę można było taśmami i Rywina i nawet ten PSL...Ale żeby w Pana tak uderzać, to nieoburzające dla mnie jest...choć dla Pana tak...i dla Pana ludzi też...A dla obywateli nie, bo nareszcie każdy widzi, a nie tylko domyśla się, że jak nie masz gorącej linii z sędzią to do sądu nie pchaj się...
Jak tak na Pana patrzę i słucham tych Pana mądrości, że ich napływ i przepływ musi jakieś uzasadnienie mieć, to tak sobie myślę po babsku, że Pan pewnie zazdrości Wałęsie tego Nobla za ten pokój, co to on zrobił czy jemu zrobili...albo jakoś tak... i dlatego robi Pan wszystko, żeby za wojnę, choćby domową, w historii Polski a nawet świata...zapisać się...albo za myśli i zasady...albo ich brak...albo za cokolwiek, żeby tylko być...
Tak sobie jeszcze pomyślałam, że Pan nie może inaczej do ludzi, skoro taki Pana mądry członek Rady Gospodarczej ... niejaki prof. Witold Orłowski mu jest...mówił o tej aferze ambertusk czy jakoś tak jej jest:
nie wiem, na ile mamy do czynienia z oszustwem, na ile z ryzykowną operacją...
No to czy z tym sędzią, co to władzy się kłania nawet przerz telefon, to nie była ryzykowna operacja w dojściu do prawdy... o tym sądzie arabskim...czy po arabsku...czy z arabskim...czy jakoś tak...bo mnie się zdaje, że tak...ale ja tylko polska baba jestem...choć tak sobie myślę, że najbardziej ryzykowna operacja to była chyba wtedy, jak Pana wybierali....oni wybierali a inne odwołać nie mogą... także samo, jak powołać tę komisję od prześledzania Pana wraz z synem, co to na różnych liniach frontu budował swą przedsiębiorczość...
Powiem Panu, że to śledzenie władzy nie takie proste jest. Przypomnę Panu, jak to z Millerem w roku 2003 było, kiedy dopadł go Ziobro Z.:
"Poseł Zbigniew Ziobro:
Panie premierze, dobrze, że stoi pan na gruncie przestrzegania litery prawa i odwołuje się pan do wyroków, które - mam nadzieję, że w każdym wypadku, niezależnie kogo dotyczą - będą sprawiedliwe i zasadne. Natomiast ja pana pytam o sprawy pana reakcji na patologie i nieprawidłowości, które docierają do pana wiedzy. I chciałem pana też na koniec spytać o sprawę, która pana w sposób szczególny interesowała, wynikało to z pańskiej wypowiedzi: jak pan zareagował na doniesienia medialne, z których wynikało, że rozpoznany jako zleceniodawca zabójstwa generała Papały, wedle doniesień prasowych, pan Edward M. został wypuszczony na polecenie \"z góry\", mimo że został wcześniej zatrzymany? Zakazano prokuratorowi przedstawić zarzut. No i media podnoszą o tym fakcie w tym kontekście, że pan Edward M. jest osobą, która zna pana, i jest osobą, która też porusza się ponoć w kręgach bliskich Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. Czy pan zna tę sprawę i czy pan reagował na tę sprawę celem jej wyjaśnienia, bo przyzna pan, że to jest bardzo poważny zarzut stawiany w mediach, który nie sposób nie wyjaśnić, zwłaszcza że dotyczy tak drastycznej sprawy, a osoba Edwarda M., którą w jakiś sposób media starają się łączyć czy to ze środowiskiem SLD, czy nawet z pana osobą, tego w sposób szczególny wymaga.
Przewodniczący:
Panie pośle, chciałbym poprosić pana, żeby pan wskazał na związek tej sprawy ze sprawą Lwa Rywina, bo nie chciałbym uchylić żadnego pytania wiążącego się ze sprawą Lwa Rywina.
Poseł Zbigniew Ziobro:
Związek jest taki, że chciałbym zbadać procedurę, sposób działania pana premiera w sytuacji, kiedy media donoszą o niepokojących sygnałach, wskazujących na możliwe patologie w zakresie działania pana... rządu pana premiera, bo prokurator generalny przecież podlega panu premierowi, a media podnosiły właśnie, że było to polecenie - domyślać się, że jeśli takowe było, to było pisemne - zakazujące przedstawienia zarzutu popełnienia czy udziału w zabójstwie generała Papały panu Edwardowi M. z uwagi na te okoliczności, które są podnoszone. I jak reagował na takie bulwersujące informacje pan premier, kiedy do niego dotarły, i czy w tej sprawie - w odróżnieniu na przykład od sprawy Rywina - podjął niezwłocznie jakieś działania służące jej wyjaśnieniu?
Przewodniczący:
Panie pośle, pan sobie zdaje sprawę, że w ten sposób można zadawać każde pytanie premierowi, dotyczące każdej sprawy?
Poseł Zbigniew Ziobro:
No, ale to nie jest każda sprawa, to jest sprawa wyjątkowa, która była w zakresie zainteresowania pana premiera. Co więcej, podnoszone są przez media różne okoliczności, których nie chcę przytaczać, wskazujące na to, że w tej sprawie mogłoby mieć miejsce działanie niezgodne z procedurą, mówiąc najdelikatniej, z przyczyn politycznych uniemożliwiające przedstawienie zarzutu osobie, która miała zostać rozpoznana jako zleceniodawca zabójstwa generała Papały. A co więcej, ta osoba jest identyfikowana jako poruszająca się w kręgach związanych czy zbliżonych do Sojuszu Lewicy Demokratycznej przez media; jest ponoć osobą znaną osobiście panu premierowi Leszkowi Millerowi. I w związku z tym chciałbym dowiedzieć się, czy wobec tak drastycznych informacji, które musiały wzbudzić niewątpliwie sprzeciw czy też zainteresowanie, głęboko poruszyć pana premiera, podjął jakieś zdecydowane działania służące ich wyjaśnieniu, inaczej niż w przypadku afery Rywina, która również była bulwersująca i drastyczna, i też wiązała się w jakiś sposób z działalnością bardziej... z działalnością pana premiera.
Przewodniczący:
Panie pośle, uchylam pana pytanie jako nieistotne, czyli niewiążące się ze sprawą. A poza tym niech pan mi wybaczy w kończącej się siódmej godzinie pana przesłuchania pewną uwagę. Uważam za rzecz nieprzyzwoitą, że pan zadaje pytanie w tak bulwersującej, w sensacyjny sposób, sprawie, która była wiele razy wyjaśniana między innymi interpelacjami i zapytaniami w Sejmie, w sposób, żeby wskazać, że uchylam pytanie, nie dopuszczam do dyskusji i że w tej sprawie jest coś do ukrycia. To jest nieuczciwe, żeby w cztery minuty po zakończeniu przewidywanego terminu zakończenia przesłuchania pana premiera stawiać to pytanie, żeby sprawiać takie wrażenie, że tak mam funkcjonować. Albo pan to zrobił przez przypadek, albo pan to zrobił świadomie. Jeśli przez przypadek, czyli z braku rozwagi, to też to pana nie usprawiedliwia. Tak się po prostu przyzwoicie nie robi, panie pośle.
Poseł Zbigniew Ziobro:
Niestety, sprawa nie została wyjaśniona, panie przewodniczący. Różnimy się tu oceną. W związku z tym, że nie została wyjaśniona, wymaga wyjaśnienia w kontekście badania reakcji premiera na fakty, które mogą bulwersować polską opinię publiczną."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I prośbą mam na koniec mojego listu - czy według Pana, to ten dziennikarz powinien zrobić prowokację kontrolowaną po uzyskaniu zgody sędziego-prezesa Milewskiego...a może Pana...a może Arabskiego...a może jednak wcale nie...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)