Brzydka pogoda. Nie odkryłam Ameryki jadąc komunikacją miejską na drugi koniec miasta. Sięgam do torebki po "Uważam rze". Inaczej pisane niczym partia obywatelska inaczej pojmowana przez jej członków. Czytam. I nagle artykułuję w myślach: Nie wyobrażam sobie Polski bez Jarosława Kaczyńskiego... Nie obchodzi mnie, co mówią i piszą w szeroko pojętych mediach...
Ale bez Donalda Tuska tak...I zaraz konkluduję: przyjmijmu, że dziś jest koniec ery jego rzadów, ciekawe, jak szybko i kto pierwszy wyjmie magiel i przemagluje "jego osobę" i jego rządy...i działania...i zaniechania...i kiwania...i kiksania...i etc...ech...
I w konfiguracji z Tuskiem pojawia się Nicolas Sarkozy...a może w konfiguracji francuskiego pierwszego byłego ze śmiercią Muammara Kaddafiego...A to dla mnie przywołuje katastrofę smoleńską i śmierć...
"Donald Tusk spojrzał w prawo, w kierunku trumien, przy których stali funkcjonariusze ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, i bez błędu podszedł do tej, która była ustawiona trochę z boku. Zapytał o coś Władimira Putina. Ten kiwnął głową. I Donald Tusk jeszcze przez kilka minut postał przy trumnie Lecha Kaczyńskiego" - relacjonuje Andriej Kolesnikow w "Kommiersancie".
spojrzenie zza szyby...wymowne jest...czy nie...
Bo jeśli prawdą są ostatnie doniesienia medialne, że francuski ekspremir zlecił agentowi tajnych francuskich służb specjalnych zastrzelenie libańskiego dyktatora - to czy jest możliwe, że Donald Tusk zlecił zamach na ś.p. Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 roku...I na Jarosława też, wszak miał lecieć także...I tylko choroba matki jednego uratowała...szczęście to czy pech...
Nie wiem, czy nadużywam słowa i myśli stawiając taką tezę - ale tylko człowiek rozumny stawia pytania, analizuje, rozważa, by do prawdy dojść...
Podążam za Arystotelesem - to chyba nie jest grzech czy błąd. On to zdefiniował prawdę, jako zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy...
Jeśli krakowski profesor Piotr Witakowski twierdzi, że:
samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie nie uderzył w ziemię, a został zniszczony przez siły działające wewnątrz kadłuba
uznając przy tym, że:
raport Millera i Komisji MAK są niewiarygone
i zalecając, że:
wybuch powinien być hipotezą będącą punktem wyjścia dla badaczy tej kwestii...
No to ja pozwalam sobie postawić tezę, że francuski przyjaciel od poklepywania protekcjonalnie po ramieniu polskiego premiera RP mógł radę dać, jak się pozbyć kłopotu i dyktatury twardej polityki wobec rosyjskich przyjaciół i ich przyjaciół...
I nie żałuję takiego sposobu myślenia. Bo jeśli spekuluje się nad przyczynami determinacji Sarkozego, to można podjąć rozważania na temat możliwości zlecenia unicestwienia wrogów 3 RP...
Tak, wiem...zginęli przy tym i przedstawiciele obozu władzy...ale można to uznać za koszt poniesiony przy okazji osiągania celu...bo cel uświęca środki...no chyba, że nie...
Zważywszy, że np. o śp. pośle Sebastianie Karpiniuku w PO nie wspomina na wizji się...Nawet przy okazji piłki czy stadionów...Premier jego przyjaciel też nie...
a przecież:
Poseł Karpiniuk znany był ze swojego zamiłowania do koszykówki i do piłki nożnej. Bywał na meczach, pomagał w pozyskiwaniu pieniędzy na sport. Dzięki swojemu uporowi i konsekwencji działań doprowadził do rozpoczęcia budowy miejskiego stadionu piłkarskiego wartego 30 mln zł. To właśnie za zasługi dla sportu kołobrzescy kibice postanowili uhonorować zmarłego tragicznie posła. Chcą by jego imieniem nazwać powstający kompleks sportowy.
Z pomysłem zgadza się prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek. Uważa, że zasługi posła Sebastiana Karpiniuka w pozyskiwaniu środków na budowę obiektu były ogromne, a jego działalność na rzecz rozwoju sportu zasługuje na szczególne odnotowanie.
http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Region/Kolobrzeg/Stadion-im--Karpiniuka
Wracając do Jarosława Kaczyńskiego
Jaka siła jego jest, to może ocenić tylko ten, kto rozumie, że za nim nie stoi żaden establishment, który uzurpuje sobie prawo do zawłaszczania państwa i prawa...No bo chyba Ojca Rydzyka, który jest wskazywany jako siła PiS i Kaczyńskiego tym mianem trudno nazwać...i mohery co za nimi stoją także nie...no chyba, że nie...
I nie wyobrażam sobie Polski bez Jarosława Kaczyńskiego...
Bez Donalda Tuska tak...i czekam na znak, że ta moja wyobraźnia się ziści...
Bo jak Jarosław Kaczyński zaufania nie mam...do Donalda Tuska i Władimira Putina...
"Autor przekazuje, że po przyjeździe na smoleńskie lotnisko Jarosław Kaczyński nie podszedł do namiotu, w którym Putin i Tusk konferowali z członkami komisji rządowej, powołanej przez prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa do zbadania okoliczności katastrofy. "Nie podszedł do namiotu, choć wiedział, że czekają tam na niego, lecz od razu podjechał do przejścia w betonowym ogrodzeniu" - zauważa.
"To, co miał do nich za życia brata, nie odeszło po jego śmierci. Nie chciał spotkać się ani z jednym, ani z drugim. Chciał spotkać się z bratem" - pisze Kolesnikow."
P.S.
Jakie będzie zakończenie tego, co po katastrofie w wypowiedziach premiera słyszało się, choć nic nie uprawniało wóczas do takiego zdania:
"Nie wystarczy jeden materiał źródłowy, nie wystarczy zapis z czarnej skrzynki, trzeba zbadać wszystkie okoliczności po to, żeby sformułować definitywny sąd" - mówił szef rządu.
i tych poniżej też, zważywszy na zakres obecnej wiedzy:
- Dzisiaj możemy z dość dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że przyczyną katastrofy nie była awaria samolotu lub eksplozja na jego pokładzie, ale sami państwo widzieli, że zarówno rosyjska jak i polska strona miała poważne problemy, żeby precyzyjnie określić sam moment katastrofy - mówił Tusk podczas środowej konferencji prasowej.

http://www.wprost.pl/ar/193771/Tusk-awaria-nie-byla-przyczyna-katastrofy/
Współraca w rosjanami wzorowa
Tusk powiedział, że uzyskał zapewnienie od prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, że do tej pory polska prokuratura nie ma żadnych zastrzeżeń do współpracy ze stroną rosyjską w postępowaniu ws. okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem.
"W czasie długiego spotkania z prokuratorem generalnym uzyskałem zapewnienie, że jak do tej pory polska prokuratura nie ma żadnych zastrzeżeń do współpracy ze stroną rosyjską" - podkreślił Tusk na konferencji prasowej.
Według premiera prokuratura od początku ma możliwość uczestniczenia w postępowaniu, w badaniach i w śledztwie prowadzonych przez stronę rosyjską. Jak dodał, dotyczy to także dostępu do czarnych skrzynek od momentu ich odnalezienia, zabezpieczenia, otwarcia i przesłuchań.
Jak zaznaczył, zapewnił Prokuraturę Generalną "o pełnej pomocy logistycznej i organizacyjnej oraz dyplomatycznej" w czasie działań prokuratury wojskowej w Rosji.
Tusk zapewnił, że prokurator generalny jest z nim w stałym kontakcie i "ma pełną świadomość niezależności prokuratury od innych organów państw".
"To bardzo trudny egzamin dla prokuratury, która działa od kilku tygodni w zupełnie nowych warunkach ustrojowych. Ale to także test na ile prokuratura, będąc niezależnym ciałem wobec rządu, będzie w stanie dobrze działać" - powiedział premier.
W jego ocenie "fakt, że prokuratura jest w pełni niezależna od rządu jest faktem sprzyjającym obiektywizmowi postępowania" w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem.
fot.google.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (2)