Syn Michał prowadzi męską rozmowę z tatą Donaldem. Schodzi na politykę. Dzieciak, choć dorosły, chce wiedzieć, co to jest ta polityka, przez którą - jak trąbią media - rozpada się polska rodzina...czy przez jej brak... Ojciec obrazowo wytłumaczyć synowi chce, więc przykład ich własnej jemu podaje, choć nie jest pewnien, czy na pewno to dobry przykład jest...
- Ja zarabiam pieniądze, więc jestem kapitalizmem, kapitalistą znaczy. Twoja matka je wydaje, bo siedzi i nic nie robi, czyli jest rządem. Gosposia to klasa robotnicza, co robi przy rządzie na umowie śmieciowej i śmieciowe, znaczy najniższe wynagrodzenie dostaje. Ty Michale jesteś narodem polskim, bo przedsiębiorczością się wykazujesz jak polscy obywatele w kryzysie i dbasz o rozwój zielonej wyspy, na której mieszkasz. Mieszkamy znaczy MY - bo przecież nie prości rodacy... prostacy znaczy... ciemny lud...ciemnogród... czy jak kto zwie...Twoja młodsza siostrzyczka jest naszą przyszłością, bo bloga prowadzi - czyli do ludzi wychodzi i o PR dba - znaczy do rządu czy rządzenia predyspozycje ma, na uczelni wykłada modę - czyli celebrytką jest... znaczy gówno robi... znaczy dobrze się bawi i w stołek bąki puszcza - sorki za bąki, synku, wiesz... za cudze się dobrze bawi jak to celebrytka polska ma, bo swoje mocno dzierży w dłoni niczym berło...No i te kwalifikacje do rządu czy rządzenia nie tylko ma, ale i szlifuje...Rozumiesz już Michałku? Nie bardzo kumasz brachu, tak? Jak Pawełek ten co wiesz...Zresztą, co ja ci będę chłopie do głowy łopata kładł. Idź połóż się spać - może sen rozjaśni ci w głowie, bo w gałę nie haraczesz to nic nie wybiegasz teraz i nie wyskaczesz, chłopaku ty mój. Kładź się spać. We śnie wszystko proste jest....Bo życie to sen wariata, synu...hehehe...dobre, no nie?...Bo nie twego ojca...hahaha...
W nocy Michał się przebudził. Koszmary nie dały mu spać. Śniło mu się, że loty kwietniowe przełożono i to ojciec jego poleciał 10 kwietnia i to z wujkiem Bronkiem... Zerwał się zlany potem, kiedy prezydent Lech Kaczyński i premier Jarosław Kaczyński stanęli u niego w drzwiach i powiedzieli: Zbieraj się Michał. Tomasz Kaczmarek czeka z Antonim Macierewiczem. Odparwią cię czy wyprawią, wiesz...do Smoleńska lecisz spotkać się z Putinem...TU-154 czeka. Rosjanie wyremontowali wraka po katastrofie twojego ojca 10 kwietnia... Czy usunęli trotyl, pytasz...Jaki trotyl - śmiejąc się Jarosław rzekł...żadnego trotylu na tupolewie ani w nim nigdy nie było, nie ma...hihihi...nie będzie...hahaha...
Blady i drążcy leci Michał do ojca, żeby podzielić się snem i strachem. Puka do drzwi raz i drugi. Cisza. Wchodzi do sypialni, bo lęki jakieś ma. No i chce szybko jeszcze ojcu powiedzieć, że już zrozumiał w tym śnie, co to ta polityka jest. Patrzy a matka sama śpi. Ojca nie ma. Kurcze, myśli, który dzisiaj jest...bo jak 10 kwietnia to poleciał...Cały drży. Chwiejnym krokiem idzie do gosposi drzwi...Pocieszenia chce poszukać u jej piersi i przy jej łonie, jak to czasem czyni, a co nic nie kosztuje...I radość wielka, kiedy otwiera do gosposi drzwi: O Boże, dziękuję ci, że znalazł się ojciec... I że nie poleciał 10 kwietnia z wujkiem Bronkiem - i sam też nie...I co tam, że się trochę zapomniał - widać tak ma we krwi...I ja mam to po nim, co widać na lotnisku i w ambergolandzie łącznie pisanych...Ufff...No to mogę już wracać spać...Ale się najadłem strachu, k.mać...
Rano przy śniadaniu Donald ojciec pyta:
- No i co tam Michale, wiesz już, co to synu ta polityka?
Na co radośnie i dumnie synek ojcu odpowiada:
- Naśniło mi się tyle tata, że więcej wiem, niż żeś mi zadał...I nie uwierzysz, ileż to można się nauczyć we śnie...hehehe...Teraz to się śmieję, ale w tym śnie, to ech... Polityka, ojcze, to jest wtedy, gdy kapitalista pieprzy klasę robotniczą, kiedy rząd śpi - mając w nosie naród i przyszłość gównianą...I jeszcze ojcze się nauczyłem, że polityka to jest wtedy, kiedy trzymasz się sztywno planu i lecisz w kierunkui Smoleńska 7 kwietnia, a Lech Kaczyński trzy dni póżniej...Bo gdybyś nie trzymał się tak tej polityki, znaczy twardo nie był na ścieżce i na kursie - to byśmy teraz nie gaworzyli o tym radośnie, tylko przy brzozie albo przy sośnie rozpaczali, co to ta polityka znaczy dla frajerów a co dla cwaniaczków - znaczy dla nas, ojciec...dla nas... ta polityka tyle znaczy...Bezcenna jest dla nas cwaniaczków a bezwzględna dla tych frajerów nieudacznych...ta nasza polityka jest...znaczy twoja, ojcze...twoja...Bo to ty gadasz, że wszystko bierzesz na klatę... A naród cierpi...a naród płacze...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)