A mi to przypomina - Przychodzi Graś do Hajdarowicza...Jeśli prawdą jest, że usta premiera przyszły do Rzeczpospolitej w przeddzień publikacji "Trotyl na wraku tupolewa"...I pytam, skąd usta wiedziały, że, kiedy i do kogo mają przyjść?...
Melduję wykonanie zadania, Panie Premierze. Pana sugestia jest dla mnie rozkazem. To mówię Ja- Grzegorz Hajdarowicz. Czy Pan Premier mnie zapamięta? Ja bardzo proszę...bardzo bardzo...tak...Obiecuję, Panie Premierze, że w Rzeczpospolitej będzie zawsze wiarygodnie i rzetelenie, że zawsze będzie wszystko sprawdzone i przemyślane. Nie w Pana Rzeczpospolitej, gdzież bym śmiał... W mojej...W gazecie znaczy...Wszystkie tematy będziemy u Pana zawsze sprawdzali, czy możemy je puszczać - czy nie...Bo Pan zarządza informacją w kraju, to Pan wie, co wolno puścić do ludu, a czego nie... Bo wszystko od teraz będzie z Panem przemyślane, zredagowane, zasugerowane, nakierowane, ukierunkowane - znaczy wszystko, co Pan chce...
Melduję Panu w zaufaniu, że ten Kaczyński dalej jątrzy, dalej oliwy dolewa do ognia. Wygaduje, że w mojej Rzeczpospolitej zamach był. Głupi taki. Przecież wszystkie ludzie wiedzą, że to w Pana Rzeczpospolitej ten zamach był. Ten, co go nie było. Znaczy, wiem, że on był - choć go nie było - pod Smoleńskiem, w Rosji znaczy. No to sam Pan widzi, że Kaczyński brednie wygaduje. Bo gdzie Rosja, a gdzie Rzeczpospolita Pana i moja. Mgła mu zamgliła wzrok. Tak by mogło być, żeby wyjaśnić to bredzenie Kaczyńskiego, gdyby tak nie było...
Melduję posłusznie, Panie Premierze, że u mnie jak u Pana żadnej demokracji nie będzie. Listę do usunięcia szkodników naszych Rzeczpospolitych zrobiłem, rada nadzorcza Presspubliki rekomendowała zarządowi - a zarzad to ja, jak u Pana sejm i wszystko zgodnie z literą prawa odbyło się. A duchem niech się martwi Gowin. Byle w dokumentach u mnie grało...Nie tak jak u Pana...przepraszam...miało być - tak jak u Pana...Proszę walnąć mnie tym kijem w łeb, co to Pan go trzyma obok marchewki...
Mało ducha nie wyzionąłem, kiedy dementować musiałem to, co sam Gmyzowi przyklepałem. Ale Pan wybaczy mi ten błąd, bo wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie taki swąd po tym trotylu smoleńskim. Znaczy tym, co tego tam nie było.
Melduję posłusznie, Panie Premierze, że dyscyplina u mnie musi być. Nauczyłem się od Pana przy dyscyplinowaniu Grzegorza Schetyny. Było mi go żąl, bo to imiennik mój jest. Ale interes Rzeczpospolitej najważniejszy jest. Teraz to zrozumiałem dopiero, kiedy moja Rzeczpospolita zagrożona była. Nic to, że przez Pana...Zapomniałem już Panu to. W przyszłość patrzę. A jak patrzę, to w przyszłości nie widzę tupolewa w Rosji z Lechem Kaczyńskim na pokładzie samolotu. I trotylu nie widzę. Widzę, co Pan widzieć każe. Melduję posłusznie.
Obawiam sie tylko, że z tych łobuzów, co dyscyplinarnie wyrzuciłem, odwołałem i zdymisjonowałem, to na pomniku za życia postawią. Widzi Pan Premier pomniki Tomasza Wróblewskiego, Bartosza Marczuka, Mariusza Staniszewskiego i tego trotylowego szkodnika smoleńskiego Cezarego Gmyza? Bo ja widzę i mnie krew zalewa. Pana też? Od afery hazardowej, którą ten gad ujawnił? Ooo, to czasu szmat...Pan to pamiętliwy jest...Lubię Pana, cenię - czy już to Panu dziś mówiłem? Przepraszam, jeśli nie...
A widzi Pan Premier ten pręgierz z napisem, że ośmielę się dopytać i zająć czas: za zamach na wolność słowa dla zamachowca na demokrację Grzegorza Hajdarowicza. Bo ja widzę i się boję, że do władzy dojdzie PiS...
dlatego
Melduję posłusznie, Panie Premierze, że zrobię wszystko co Pan każe-wskaże-rozkaże, żeby obronić przed PiSem i Kaczyńskim Pana i moją Rzeczpospolitą.
Honoru słowa nie daję... Po tych zwolnieniach to trochę wstyd...Czy nie...
P.S.
Bez znaczenia tu jest sprawa z październiku roku ubiegłego, kiedy to Grzegorz Hajdarowicz kupił od skarbu państwa znaczny pakiet spółki wydającej dziennik "Rzeczpospolita" ;) Tak czy nie...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)