Caluśką noc polskie media zarwały i spory kawał dnia, podniecając się śledzeniem, jak Barack Obama w "Wielkiej Pardubickiej" szedł łeb w łeb z Mittem Romneyem. W głosach narodowych szli rywale łeb w łeb - 50 procent wyborczych głosów dla Obamy a 49 dla Romneya. Zaś w elektorskich ten wynik wyniósł 303 do 206. Taki to ten demokratycznie prosty system amerykański jest. Możesz wygrać przegrywając i przegrać wygrywając.
Niech wszystko będzie po staremu - wysłuchałam dziś komentarza mieszkańca Moskwy. Tłumaczył on, że Obama jest lepszy dla Rosji i to dobrze, że wygrał, bo pod skrzydłami Obamy nic się złego Rosji stać nie może. Inaczej mogłoby być, gdyby wygrał Romney, który dla Rosji "gorszy od Talibów jest".
O proszę. To już wiem, gdzie etymologię swą ma porównanie Jarosława Kaczyńskiego i PiS.
Ach ta Rosja i jej wpływ...
Mają zatem Amerykanie nadzieję swą nagrodzoną Noblem - Baracka Obamę a Rosja status qvo. I oba mocarstwa zadowolone z wyników wyborów są.
A ja mam to w nosie. Nie mam zamiaru żyć szczęściem narodu rosyjskiego. I amerykańskiego też.
Bo jaka przyjaźn amerykańsko-polska jest za Obamy i Tuska - każdy widzi, a jeśli widzi jaka jest rzeczywiście, to w euforii nie skacze pod sufit. No chyba, że widzi to tak, jak minister dyplomatyczny Radosław Sikorski, który przyszłość świetlaną widzi we współpracy z Obamą. I tak od czterech lat rząd polski siebie i lud łudzi.
Tylko, czy Obama o tym wie...
Na razie to Obama dziekuję wszystkim za to szczęście, które dzięki wyborcom go spotkało. Joe Bidenowi wiceprezydentowi dzięki złożył, chwaljąc go jako najlepszego wiceprezydenta w historii; Michelle Obamie żonie swej i córkom swym też.
Już ja słyszę, jak Donald Tusk wicepremiera Waldemara Pawlaka pod niebiosa wychwala...O dzieciach i żonie bałby się pewnie wspomnieć, żeby nie potknąć się o Amber Gold...
-Nie ma "czerwonej", republikańskiej Ameryki, ani "niebieskiej", demokratycznej Ameryki. Są Stany Zjednoczone Ameryki - stwierdził Obama.
A u Donalda Tuska i 3RP moher goni leminga, Polska A Polske B...itd, itp.
Do współpracy Mitta Romneya Obama zaprosił - już widzę jak Tusk Kaczyńskiego prosi i odwrotnie też...nie...
To, co najlepsze jest jeszcze przed Ameryką i Amerykanami - zapewnił Obama, który zamierza być jeszcze lepszym prezydentem, co zamierza osiągnąc dzięki Amerykanom.
"Z waszą pomocą i Bożą łaską będziemy posuwać się naprzód i przypominać światu, dlaczego mieszkamy w najwspanialszym kraju na świecie. Dziękuję Ameryko, niech Bóg was błogosławi"
.nie bał się powiedzieć stary-nowy prezydent. Boga przywołał bez lęku i do Boga się nie bał zwrócić, by ponbłogosławił Amerykanów.
I Romney przyznał, że modlić się będzie o to, żeby prezydent robił wszystko, co dobre dla Ameryki i Amerykanów.
"To jest czas wielkich wyzwań dla Ameryki i modlę się o to, by prezydent z sukcesem prowadził nasz naród."
A w Polsce Donalda Tuska Bóg i Patriotyzm to wstyd. Hańba nawet. Za to z Polski Tusk Ameryki nie zrobi. Dalej Ameryka będzie u polaków w snach. I za chlebem "polski latarnik albo hudraulik" do Ameryki wyjedzie...
Dlatego w nosie wybory amerykańskie mam. W "mojej" telewizji misyjnej obejrzałabym chętnie relację z posiedzenia Zespołu Macierewicza i posłuchała, co do powiedzenia prof. dr hab. Tadeusz Jasudowicz , który na prawach człowieka się zna i ocenić działania polskich władz wobec rodzin ofiar katasytrofy smoleńskiej potrafi, choć to dla rządu i jego służb jazgot dla słuchu i mózgu jest.
Zamiast radosnego uśmiechu amerykańskich polityków popatrzyłabym na radosne twarze polskich władz - gdyby taki uśmiech i współpraca były...A jak nie ma, to obcej nie chcę też. Bo to jest strata czasu - na polski grunt ta radość nie przeniesie się.

fot. PAP


Komentarze
Pokaż komentarze