iluminacja iluminacja
467
BLOG

Pędzący królik może znaczyć wszystko i wszędzie

iluminacja iluminacja Polityka Obserwuj notkę 0

Kto przychodzi, do kogo i po co? - to nadal ważne jest, od czasu, kiedy do Adama Michnika przyszedł Lew Rywin...Jak na tym kto wyszedł? Michnik wyszedł obronną ręką, a Rywin nie...Wówczas powołano specjalną komisję sejmową - a dzisiaj nie powołuje się, bo Graś i Hajdarowicz ponad prawem są - jak Donald Tusk i PO... Wówczas rozmowę nazywano "między świniami" albo "przepustka do IV RP", a dzisiaj kontakt zatroskanego wydawcy z przedstawicielem rządu, który ma prawo wiedzieć, że publikacja przeciwrządowa za godzin kilka ukaże się...

Wówczas SLD władzę utraciło a dzisiaj Platforma Obywatelska nie...I za te spotkania na cmentarzach oraz w "pędzącym króliku",  gdzie przecieki serwuje się na gorąco przy zimnej wódce...albo nie...

wspomnienie sprzed lat, publikacja w Rzepie 22.01.2003 roku 

...Nie wiemy jeszcze, jak się cała sprawa zakończy, nie znamy wszystkich okoliczności. Na tyle jednak jesteśmy doświadczonymi obywatelami III RP, by zdawać sobie sprawę, iż za rok czy dwa też nie będziemy wiedzieli więcej. Może ktoś powiesi się w celi, kogoś wyłowią z Wisły, może kogoś zastrzelą, gdy będzie wchodził do samochodu, może zostanie opublikowana "biała księga", z której nic nie wyniknie. Najpewniej jednak unikniemy takich dramatów i wszystko okaże się tylko towarzyskim nieporozumieniem, spowodowanym krótkotrwałą niedyspozycją psychiczną.

 

I co powiecie o 3 RP i PO?... Fuj, dlaczego tak brzydko o partii rządzącej, która piąty rok do rządzenia mandat społeczny ma...A jak ma, to gra, jak społeczeństwo pozwala...W podchody, w chowanego, w "pici polo na małe bramki" z własnym elektoratem, bo z elektoratem PiS - nie...Ale ten elektorat się nie liczy - za głupi jest do pogrywania z elektoratem PO... moherowy z lemingowym nie ma szans - nie te wartości, nie te zasady, nie te morale, nie...każdy sam może dopowiedzieć, co będzie chciał... 

 

 Czasy, kiedy godzina 13.00 była godziną magiczną minęły. Nie do końca bezpowrotnie. Platforma Obywatelska wprowadziła nową godzinę "W".  Nocna pora, godzina 1.30. tak, tak...Platforma Obywatelska lubi zaskakiwać przeszłością. Raczej trudno zapomnieć, że ową nocną porą rząd Jana Olszewskiego wyautowali przeciwnicy lustracji, ładu i porządu publicznego...Pamiętają o tym, choć może nie chcą, obecni prominentni członkowie rządu PO-PSL, uczestnicy aktywni przewrotu tego. Żeby nie użyć - inicjatorzy, a jeden z nich nawet zastąpił na urzędzie wyautowanego... 

A obecnie...Porą nocną o znamiennej 1.30 uknuto wyautowanie dziennikarza, który za prorządowego nie uchodzi. Wręcz przeciwnie. Publikacją "hazardową" niemal rządu Tuska nie obalił.

I jak za czasów PRL szef gazety, którą zresztą od "państwa" nabył, poleciał do partyjnego działacza rządowego i doniósł na swojego pracownika - niczym TW w najlepszych czasach... To ci honor z zabarwieniem historycznym...

Doniósł przestraszony, że publikacja niekorzystna dla rządu za chwilę do ludu trafi. Czego się za wczasu przestraszył? Czego się bał? Czy, jak sędzia gdański przykazane miał, że o wszelkich sensacjach godzących w rząd - informować rząd natychmiast miał.  Czy taka prośba nie do odrzucenia dotyczy wszystkich wydawców mediów? Które na postronek dały się wziąć?...

Panika przed publikacją była o tyle zasadna, że autor tekstu u ludzi zaufaniem się cieszył. Inne aferalne za sobą miał. Zagrożenie zatem poważne niósł. W tej sytuacji wyjścia nie było innego, jak autora metodami ubeckimi najpierw należało ośmieszyć, a potem "szkodnika" dowiedzionego, "fałszyca podłego" -  usunąć należało, żeby żyło się lepiej......

A skoro należało, to się wykonało - w wolnej Polsce, demokratycznej by się zdawało, niezależnego wydawcę by się wydawało, do unicestwienia doświadczonego dziennikarza się zobligowało... I wszystko w porządku jest...

Uchowaj Boże Polskę i jej obywateli przed takimi niezależnymi mediami, które ryzykując wiele, zgodziły się na ten zamach na niezależność dziennikarzy i prasy...chyba, że nie chciały a musiały...To już było - z Lechem Wałęsą...I jak się skończyło...ech...   

Niebawem szokiem może się okazać, kiedy na jaw wyjdzie, że całość  akcji wokół publikacji była zaplanowana jak godzina "W". Spreparowane działanie władz sprawiło, że "Gmyzowa afera" przyćmiła rządową aferę i sensacja smoleńska przeszła bokiem. Przy udziale wydawcy "niezależnego" Grzegorza Hajdarowicza  - miłośnika nocnych schadzek nie na cmentarzu ale przy trzepaku - "Dzień świra" nakręcił Donald Tusk, słusznie przewidując, że Jarosław Kaczyński i PiS retorykę swoją po publikacji wyłożą, więc spokojnie przeczekał i popołudniową godziną, kiedy pozamiatane wszystko było i efekt rząd osiągnął taki, jak chciał - wystąpił i przemówił, świra z opozycyjnego przywódcy robiąc świadomie, a z dziennikarza "sługusa PiS"...   

Manipulacja i akcja warte komunistycznego medalu. Dał im przykład PRL jak zwyciężać mają...

A mówią, że to PiS peerelowskie działania ma...

Nic się nie stało, Polacy - to tylko Hajdarowicz był przejęty tym, co ma się ukazać. Tak to tłumaczył miłośnik uczestnik nocnego knucia Paweł Graś. Ten sam, który głupa grał, że właśnie się dowiedział, że Rzeczpospolita paszkwil wydała...Oburzony i zdziwiony był Graś...Taki cyrk - cyrk z góry przepraszając.

Burdel określenia też nie mogę użyć, by nie obrazić burdelu, gdzie zarządzanie sprawne jest...To nie 3RP...  

Tajemne spotkanie pod mieszkaniem wydawcy, przy trzepaku czy śmietniku, to śmiech na sali i drwina z narodu polskiego, który sądził, że niezależne media jakieś ma, a tymczasem się okazało, że niezależna to w Polsce jest pogoda... z resztą gwarancji nie ma... 

Jak zawsze w bajce pisanej przez PO wszystko dobrze się skończyło. Trotylu nie było - znaczy był, w chorej wyobraźni Cezarego Gmyza i jego naczelnego oraz w głowach działaczy PiS. 

Choć jeszcze przed chwilą od prawa do lewa działacze polityczni i ich przywódcy nawoływali do wykopania Donalda Tuska i jego rządu, a nawet do powołania międzynarodowej komisji w celu zbadania katastrofy smoleńskiej z uwzględnieniem zamachu i trotylu...By nagle, jak marcowa pogodna zmiennie, badać chcieli przed komisją czy konsylium Jarosława Kaczyńskiego i PiS...

 

I już nikt niczego nie pamięta..."dzień świra" powtarzają szydząc z prezesa i z PiS...

 

A tymczasem pod dywan powoli jest chowane, że Paweł Graś i Grzegorz Hajdarowicz znają się od dwudziestu ponad lat - z czasów studiów i z podziemia...ach ta chemia, ach ta chemia - jak w miłości ludzi przyciąga do siebie...

I nic to, że rząd zdążył się z myślami oswoić, strategię przygotować, choć okazuje się, że po diable to czasem źle przygotować można się - niedokładnie, nieprecyzyjnie, ale skutecznie, kiedy armię swą się ma ... na urzędach i w społeczeństwie, które myślą, że myślą, że dobrze myślą...ach...    

że aż strach...

I nic to, że Rzeczpospolita rozmowę przed laty przeciekową potępiła - liczy się tu i teraz...

*** Przychodzi Rywin do Michnika - pełny zapis rozmowy 

Rzeczpospolita - 2003.01.18

Lektura tej rozmowy wymaga wielkiej cierpliwości, tak jak i powieści Masłowskiej, z powodu mało zrozumiałego knajackiego stylu. Ale wysiłek zostaje nagrodzony - choćby to familiarne zakończenie - tak mi przykro Adasiu, że przyniosłem ci taki mesedż... 

 

 

 

P.S. 

 

Trochę wspomnień rywinowskich, trochę o 3RP i 4RP...

Trochę wspomnień o "Pędzącym Króliku" i o robieniu polityki tamże...

 

 

*** Paweł Smoleński - Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika 

   Rapaczyńska: - Trzęsło mną z obrzydzenia. Przecież Rywin musi wiedzieć, że taka propozycja jest dla mnie i dla Agory po prostu uwłaczająca. Jak ktoś odważył się przyjść do nas z czymś tak odrażającym! Myślałam: jeśli tak ma wyglądać świat polskiego biznesu, jeśli z propozycją łapówki można przyjść do firmy, która zawsze była poza podejrzeniem, jeśli w korupcję angażują się ludzie na takich stanowiskach, to finis Poloniae.


Adam Michnik: - Jakby strzelił we mnie piorun. Pierwszy raz w życiu zaproponowano mi coś takiego. Nie rozumiałem, że można złożyć taką ofertę, że robi to Rywin, którego przelotnie znałem i wiedziałem, że jest człowiekiem, by tak rzec, z towarzystwa, że powołuje się na nazwisko Millera. Słowem - nie rozumiałem nic.


*** Kuroń o sprawie Rywina 
Gazeta Wyborcza - 12-01-2003

...Z całą stanowczością trzeba teraz zabrać się za wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, za znalezienie rzeczywistych mocodawców Rywina. Wszystkie inne wątki, które można tu wysnuwać, siłą rzeczy schodzą na drugi, jeśli nie na ostatni plan. Każde inne podejście jest bowiem robieniem szumu wedle zasady "łapaj złodzieja" preferowanej przez weterana lwowskiej szkoły doliniarzy Józefa Kalinkę. 

 

 

*** Wojciech Maziarski, Michał Karnowski - Polityka sięgnęła bruku 
Newsweek POLSKA - numer 02/2003

...Ci ludzie nie boją się kompromitacji i społecznego potępienia. I słusznie - bo jak wykazała praktyka, od sankcji społecznej groźniejsza jest dla nich zemsta ze strony partnerów ze świata przestępczego. W końcu to nie społeczny ostracyzm przerwał polityczno-finansową karierę Jacka Dębskiego, lecz strzały oddane przez wynajętego bandziora. Opinia publiczna nie była nawet specjalnie zdziwiona, że w chwili zabójstwa były minister i biznesowy partner gangsterów jadł kolację w knajpie z luksusową dziwką i znanym dziennikarzem. To w końcu normalne. Taki jest skład społeczny elit III Rzeczypospolitej. 

 

 

*** MACIEJ RYBIŃSKI - Przychodzi Lew do Adama 
Rzeczpospolita - 2002.12.30

...Sfrustrowałem się tak, bo przecież cała afera, ujawniona przez "GW", ma charakter towarzyski. Do Adama przyszedł Lew i się ucałowali. Potem Adam nagrał Lwa na taśmę i poszedł z tym do Leszka. Ucałowali się. Leszek posłuchał, co na taśmie Adama mówi Lew i stwierdził, że Lew zwariował i nie będą się więcej całować. W całej sprawie uczestniczyli jeszcze: Wanda, Piotrek, Robert i Włodek, którzy - niewykluczone - też się ucałowali.

 


*** Ryszard Bugaj - Narodziny oligarchii 
Rzeczpospolita - 6 stycznia 2003

...Cała ta sprawa stanowi jeszcze jeden powód, by zastanowić się nad naturą systemu, w którym żyjemy. Formalnie mamy demokrację parlamentarną, ale wielu ludzi uważa, że to tylko parawan, za którym pociągają za sznurki wpływowi i uprzywilejowani. Szlachetni inteligenci ciągle jednak ostrzegają, by nie poddawać się spiskowej wersji historii. Rzeczywiście trzeba uważać, ale też niewiele z naszej historii można zrozumieć, jeżeli lekceważy się konszachty ludzi wpływowych.

 

 


*** ZDZISŁAW KRASNODĘBSKI - System Rywina - z socjologii III Rzeczypospolitej 
Rzeczpospolita - 2003.01.22

...Nie wiemy jeszcze, jak się cała sprawa zakończy, nie znamy wszystkich okoliczności. Na tyle jednak jesteśmy doświadczonymi obywatelami III RP, by zdawać sobie sprawę, iż za rok czy dwa też nie będziemy wiedzieli więcej. Może ktoś powiesi się w celi, kogoś wyłowią z Wisły, może kogoś zastrzelą, gdy będzie wchodził do samochodu, może zostanie opublikowana "biała księga", z której nic nie wyniknie. Najpewniej jednak unikniemy takich dramatów i wszystko okaże się tylko towarzyskim nieporozumieniem, spowodowanym krótkotrwałą niedyspozycją psychiczną.

 

*** Paweł Śpiewak - Koniec złudzeń 
Rzeczpospolita - 2003.01.23

...Język Rywina i Michnika jest jędrny, rzeczowy. Nie ma tu dwuznaczności, duserów, którymi karmi się obcych. Mowa jest pozbawiona wszelkich naleciałości języka oficjalnego i politycznie poprawnego. Od początku do końca intencje obu rozmówców są jasne. Nie tylko przejrzysty jest sens wypowiedzi, ale również klarowny jest sposób myślenia. Wszystko jawi się jako gra, w której chodzi o wpływy i pieniądze. Żadnej taniej moralistyki, wynoszenia się ponad przeciętność. Gra wymaga pieniędzy, znajomości (Robert, Andrzej, Leszek i wiele innych postaci) i chodzi w niej tylko o jedno: o skuteczność. Nie wolno dać się wykuglować. Wszystko ma być czyste dla maluczkich.

 

*** IRENEUSZ KRZEMIŃSKI - Kryzys państwa - kryzys społeczeństwa 
Rzeczpospolita - 2003.03.17

...Milczą kręgi uniwersyteckie. Milczą intelektualiści różnego kalibru, chociaż ta naukowo-intelektualna czołówka inteligencji była niedawno jeszcze zaczynem społecznego, obywatelskiego przebudzenia. Milczą zresztą środowiska inteligenckie i rozmaite towarzystwa, od zawodowych po regionalne, które tak często organizowały opinię publiczną i były jej wyrazicielem w ważnych kwestiach. Trwają teraz w letargu, choć ich działaniu nie zagrażają ani cenzura, ani tajna policja. Co najwyżej garstka działaczy stara się podtrzymać trwanie stowarzyszeń, jak jest choćby w przypadku Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Unia Wolności, partia, która wyrosła z owego obywatelskiego potencjału, jest w stanie rozkładu i zaniku.

 


*** JACEK ŻAKOWSKI - Afera towarzystwa 
POLITYKA - 05/2003

I już wiadomo czemu Żakowski odszedł z "GW"

Swoją drogą wezwanie do ascezy formułowane przez prezydenta Kwaśniewskiego jest raczej z pogranicza kabaretu, i tak właśnie zostało przez prasę skomentowane.

 

 


*** Paweł Śpiewak - Dlaczego IV Rzeczpospolita? 
Res Publica - kwiecień 2003 


...Dominanta czynnika korupcyjnego w polityce i głębokie skażenie nieefektywnością instytucji państwa połączone z zapaścią gospodarczą, rosnącym bezrobociem prowadzi ku próżni władzy. Okazuje się, śmiem sądzić, że partie i politycy zarówno obozu rządzącego, jak i opozycji, choć dysponują formalnymi uprawnieniami, tracą możliwość rządzenia i decydowania o sprawach istotnych. 

 

 


*** Zdzisław Krasnodębski - Pożegnanie z III Rzeczpospolitą 
Rzeczpospolita - 10.09.2005 


...Razem z sekretarzami odchodzą także postsolidarnościowi twórcy III RP. Na listach wyborczych PD można znaleźć nazwiska uosabiające jej historię. Śladowe poparcie dla tej partii zmienia te listy w polityczne nekrologi. To, że Unia Wolności zakończy swoją trajektorię, rozpoczętą ROAD-em i Unią Demokratyczną jako demokraci.pl z Hausnerem i Belką, jest szokujące nawet dla tych ludzi "Solidarności", którzy dawno wybrali inne polityczne drogi. Któż byłby w stanie przewidzieć tak żałosny koniec legend naszej młodości?

 

 


*** SŁAWOMIR MIZERSKI - Towarzystwo spółka akcyjna 
Polityka - nr 15/2003 

...W Towarzystwo nie wystarczy wejść, trzeba się w nim także umieć poruszać. Istnieje cały konglomerat znaków, gestów i słów pokazujący pozycję różnych osób w hierarchii Towarzystwa. Ta pozycja bywa płynna, zmienia się, dlatego ruch na scenie towarzyskiej należy umieć obserwować. Każde kolejne przesilenie rządowe jest jak włożenie kija w mrowisko. Powstaje chaos, w Towarzystwie robi się nerwówka, dzwonią telefony, wszyscy chcą ustalić, kto spada, a kto teraz będzie ważny.

 

 


*** PIOTR PYTLAKOWSKI - Prześwietlanie kliszy 
Polityka - 10/2003

...Niedawno tygodnik "Wprost" napisał o najdroższym w dziejach polskiej kinematografii filmie, za pomocą którego miano sfinansować kampanię wyborczą 2001 r. (nie podano partii, na którą film miał zarobić, ale z kontekstu wynikało, że to SLD). Przytoczono opinię, że ową kampanię "sfinansowali pierwsi chrześcijanie". Podano też przykład możliwości tworzenia lewej kasy na politykę - jeżeli spłoną dekoracje, w protokole zniszczenia można wpisać dowolną sumę: milion złotych, półtora.
Najdroższą produkcją był film "Quo vadis" - kosztował ponad 17 mln dol. W trakcie realizacji doszczętnie spłonęło wybudowane w podwarszawskim Piasecznie Forum Romanum. Pożar, początkowo inscenizowany, wymknął się spod kontroli. Producent podawał, że koszt budowy tej dekoracji wynosił ponad 1 mln dol. Chełpił się, że za takie pieniądze powstają w Polsce całe filmy.

 

 

 


*** JOANNA SOLSKA, ADAM GRZESZAK - Państwo to Jan 
Polityka - 17/2003 

...Michel Bon, były prezes France Telecom, opowiadał kilku osobom na nieoficjalnej kolacji o spotkaniu w gabinecie ówczesnego ministra łączności Tomasza Szyszki. Oprócz ministra był tam Kulczyk i Bon. Kiedy pojawiły się jakieś nieprzewidziane problemy, Jan Kulczyk ostro zrugał Szyszkę, po czym zadzwonił do ówczesnego premiera Jerzego Buzka i wezwał go na spotkanie. Premier stawił się niezwłocznie. Prezes France Telecom był pod wrażeniem i nie miał już wątpliwości co do hierarchii ważności wszystkich obecnych.



Sytuacja, kiedy Kulczyk opieprzał ministra skarbu Kaczmarka w obecności premiera Millera nie jest wcale wyjątkiem. Tak samo postąpił Adam Michnik w listopadzie 2002 r., tym razem była to interwencja w sprawie sprzedaży (nie temu co trzeba) Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.

O rozległych wpływach Doktora świadczy fakt, że po publikacji "Polityki" tygodnik "Wprost" replikował tekstem, w którym chwalił poparcie państwa dla biznesu.

 


*** Bolesław Sulik

Kilka tekstów o człowieku, który według barwnego określenia Adama Michnika "przez całe życie był przyzwoitym człowiekiem, a na starość dał dupy". Postać ta to dowód, że "system Rywina" zasadniczo tworzą ludzie SLD, ale i dla osób z kręgów opozycji coś skapnie.

 

 



*** JERZY PILCH - Saddam Husajn i dr Zbrojewska 
POLITYKA - 12/2003 

...Poseł numer jeden: - Dziękuję panie przewodniczący. Panie krwawy dyktatorze szanowny, mam przed sobą billingi pańskich rozmów telefonicznych za miesiąc wrzesień i z tych billingów wynika, że z panem Osamą ibn Ladenem 11 września rozmawiał pan siedemdziesięciosiedmiokrotnie, ostatnia z tych rozmów miała miejsce o godzinie dziewiątej czterdzieści, czy pan pamięta, o czym panowie rozmawiali tego dnia i o tej godzinie?

Wprost arcydzieło. Pilch załatwia się tu i z pacyfistami i z Czarzastym, i Nałęczem i tymi bidnymi kobiecinami z Komisji.

 

 


*** Jarosław Marek Rymkiewicz - "Warszawa Śródmieście - Milanówek godzina 23.42" 

Artysta (nagroda "Nike" z 2003 r.) wypowiada się z niechęcią o trywialnej jego zdaniem rzeczywistości. Elementem tej doczesności jest afera Rywina ("we krwi trup Michnika"), ale nie jest to Boże broń wiersz polityczny.

 


*** NAGŁY UPADEK ADAMA M. - antologia tekstów

Paradoksalnie, po ujawnieniu afery Rywina nastąpiła dyskredytacja i "Gazety" i Michnika i AGORY. Najmocniej stracił na tym sam Michnik, najwyraźniej przygotowany na zupełnie inny scenariusz - dzielny moralista demaskuje układy. Naraz Michnik, jako symbol powiązań polityczno-finansowych stał się poważnym obciążeniem dla "Gazety Wyborczej".

Impertynencki tekst Krzysztofa Kłopotowskiego wydrukowany na łamach poważnej "Rzepy" uzmysławia, jak bardzo wszyscy mają dość obywatela M. No, może z wyjątkiem Pawła Smoleńskiego i Lesława Maleszki.

 


ZBLATOWANI - POLITYCY, BIZNESMENI

DZIENNIKARZE ? 

***Adam Michnik - Janina Paradowska 

Rzeczywiście przebąkuje się co jakiś czas o korupcji wśród dziennikarzy zajmujących się farmaceutykami, motoryzacją czy ekonomią. Ale wyższa półka? Wielką "zaletą" Rywingate jest ukazania na światło dzienne owej socjologii III RP, która już teraz (1 III 2003) wygląda makabrycznie. Oto redaktor naczelny największego dziennika idzie, na zlecenie premiera cenzurować wywiad przeprowadzony przez Dziennikarza Roku 2002. Oto Dziennikarz Roku poprzedniej edycji Kamil Durczok staje się drobnym fagasem TVP, osobiście odbierającym polecenia od prezesa Kwiatkowskiego. Oto wspomniany redaktor naczelny, wielki moralista idzie z interwencją do "najwyższych czynników państwowych" w sprawie "niesprawiedliwego potraktowania" Agory S.A. w przetargu na prywatyzację WSiP. 

Białoruś? Gwatemala?

 

 


*** Aleksander Małachowski - felietony w "Przeglądzie" 

Małachowski w koalicję, czy może raczej, w familię z SLD poszedł jak wielokroć przekonywał z lęku przez polską prawicą, marzącą o "oenerowskich" rządach w Polsce (biedak lękał się o swe życie). 
Podobne motywacje swego zaangażowania w stalinizm podawał Kazimierz Brandys. Jeszcze w 1955 r. (1953 - śmierć Stalina) napisał on opowiadanie-donos na Miłosza sugerujące jego kolaborację z nazistami. "Ideowe" zaangażowanie po stronie Stalina skłoniło go (oczywiście tylko na początku) do krytyki Odwilży "bo wróci polski faszyzm".

 

 

 

Tajemnica "Pędzącego Królika", czyli jak politykę robi się w knajpach

 
zsz, TOK FM
 
21.01.2010 
Kawiarnia Rozdroże

Kawiarnia Rozdroże (Fot. Robert Kowalewski / Agencja)

 

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7479334,Tajemnica__Pedzacego_Krolika___czyli_jak_polityke.html  

iluminacja
O mnie iluminacja

Uśmiechnięta i szalona jednego dnia, nostalgicznie zamyślona drugiego. Kochająca ludzi i nienawidząca ich jednocześnie. Ludzie i życie nauczą Cię rozumu - mawiała moja babcia. I miała rację... Niestety... Iluminacja ma wiele znaczeń. Dla wielu jest tylko "zjawiskiem aha". Dla równie wielu psychologia poznawcza, to nie wszystko. Dla mnie też...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka