Daleko mi do Janusza Palikota jak do nikogo innego ale ma sporo racji twierdząc, że "ewentualna debata polityczna, w której biorą udział wyłącznie reprezentanci partii zasiadających w parlamencie, jest jawnym zamachem na suwerenność narodu polskiego, stanowi także pogwałcenie art. 11 konstytucji, który zapewnia wolność działania wszystkim partiom politycznym". Jak rozumiem nie ma rozróżnienia na komitety wyborcze sejmowe i pozasejmowe więc pewnego rodzaju "wykluczanie" poza nawias dyskusji komitetów, które nie mają aktualnie reprezentacji w parlamencie jest swoistą dyskryminacją i ingerencją w dyskurs publiczny. I jako taka powinna budzić sprzeciw niezależnie od aktualnych sympatii politycznych.
To co jednak zaskuje w tej sytuacji najbardziej to oświadczenie wydane w imieniu stacji TVN przez Adama Pieczyńskiego. W oryginale brzmi ono tak: "Całkowicie podzielam Pański punkt widzenia na temat wagi debat przedwyborczych dla polskiej demokracji. Dlatego właśnie taką debatę organizujemy. Otwieramy studio dla wszystkich, którzy chcą ze sobą dyskutować. Zaprosiliśmy do studia tych, którzy się porozumieli, dogadali, że chcą się spotkać. Wychodzę z założenia, że lepsza debata "czterech" niż żadna. Jeśli porozumie się Pan z partiami PO, PSL, SLD i PJN na temat udziału w dyskusji oczywiście będzie Pan zaproszony."
Jednym słowem Pieczyński stwierdza, że to nie TVN decyduje, kogo wpuszcza do swojego studia. Jak rozumiem przy wejściu stać będzie ochrona, którą zarządzać będą ludzie ze sztabów PJN, SLD, PSL i PO, która zatrzyma każdego "intruza" bez odpowiedniego glejtu sztabów... PJN, SLD, PSL i PO. Innymi słowy: jak chcesz ganić rząd to musisz uzyskać na to zgodę z Platformy.
Nie trudno się chyba domyślić, że wymienione powyżej partie nie są zainteresowane rozszerzaniem konkurencji w debacie na dodatkowych uczestników. Dobrze rozumie to też Pieczyński stąd jego tłumaczenie należy uznać za kuriozalne. Jest to nic innego jak przykładanie ręki do ograniczanie debaty publicznej (żeby nie powiedzieć wprost: demokracji) i betowania sceny politycznej. Bo chyba nikt nie sądzi, że TVN nie ma nic do powiedzenia w kwestii tego kto do nich przychodzi a kto nie, i że pan Pieczyński dzwoni do Sławka Nowaka z pytaniem: panie Sławku Nowaku Drogi czy możemy dzisiaj gościć w naszej stacji Korwina?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)