Wróciła znów na tapetę kwestia domagania się przez stronę rosyjską pomocy prawnej, w celu zlustrowania przeszłości poległych pilotów rządowego tupolewa do kilku pokoleń wstecz. Ma to być podobno warunkiem stworzenia ich wiarygodnych pośmiertnych profili psychologicznych. Wyjaśnienia, jakich opinii publicznej udzieliła ostatnio w tej sprawie polska prokuratura, zdumiewają. Nie wydaje się bowiem, aby właściwym zadaniem NPW miało być perswadowanie Polakom, iż przedstawione żądania strony rosyjskiej są czymś całkowicie zrozumiałym i uzasadnionym. Choćby nawet spełniały wymagania czysto formalnej poprawności.
Gdyby Polska była Polską, to prokuratura wojskowa na prowokacyjne w istocie żądania strony rosyjskiej winna odpowiedzieć w podobnym tonie. Mniej więcej tak:
„Stan zachowania archiwów służb specjalnych PRL nie pozwala niestety na pełną ocenę ewentualnej agenturalności pilotów oraz ich przodków. W tej mierze nasza pomoc będzie niewystarczająca. Warto jednak pamiętać, że pełny zasób informacji z archiwów SB i WSW znajduje się nadal na terenie Federacji Rosyjskiej, przypuszczalnie w Moskwie, dlatego też ze zdobyciem potrzebnych informacji w tej materii nie powinno być większych problemów”.
Wbrew głosom kapitulantów, taka odpowiedź zostałaby właściwie zrozumiana na Kremlu i przyniosłaby polskiej racji stanu znacznie większy pożytek niż to, co obecnie obserwujemy. Potulna zgoda na upokorzenia ze strony administracji Władimira Putina nie sprzyja bowiem wzrostowi autorytetu państwa ani wbrew przekonaniu naiwnych nie zwiększa poziomu naszego bezpieczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)