san quentin tarantino san quentin tarantino
809
BLOG

Rajder zabija na śmierć. I na bezczela

san quentin tarantino san quentin tarantino Polityka Obserwuj notkę 2

 

Po dziesięciu miesiącach seryjny samobójca znów zaatakował. I jak zwykle operacja medialna odbywa się całkowicie na bezczela. Jeszcze nie minęła godzina od znalezienia zwłok generała Sławomira Petelickiego, a już jakiś ekspert – tak jak w przypadku śmierci Andrzeja Leppera – bez obdukcji wie, że to było samobójstwo.

Prawdopodobna hipoteza? Nie, bo generałowie – jeśli nawet giną w czasie pokoju – raczej nie strzelają do siebie w podziemnym garażu apartamentowca, do którego między godziną 16 a 18, w sobotnie przedmeczowe popołudnie,  sterowana elektronicznie brama pewnie nie mogła nadążyć z podnoszeniem się i opuszczaniem.  Może gdzieś w naprawdę ustronnym miejscu, ale w mundurze i z listem tłumaczącym motywy drastycznego kroku (np. nieuleczalna choroba) ktoś taki jak gen. Petelicki na to by się zdecydował, ale chyba nie w ten sposób. I bez słowa wyjaśnienia do najbliższych.

(Brak listu to atrybut ofiar seryjnego samobójcy, ale trzeba pamiętać, że oprócz niego w III RP grasuje jeszcze seryjny ojcobójca. Niedawno jego ofiarą stał się gen. Henryk Szumski, były szef sztabu. Wcześniej seryjny ojcobójca zaatakował byłego wiceministra transportu Eugeniusza Wróbla, specjalistę od lotniczej elektroniki).  

Pierwsze depesze o śmierci twórcy Gromu narobiły sporo szumu informacyjnego: podawano różną liczbę ran, były sprzeczne doniesienia o godzinie znalezienia ciała, ale ani słowa o tym, czy ciało znajdowało się w samochodzie, czy leżało obok. A przecież to informacja podstawowa, łatwiejsza poza tym do precyzyjnego ustalenia niż liczba ewentualnie oddanych strzałów. Sekcję zwłok i rozpoczęcie śledztwa – jak przy zabójstwie Leppera, który po powieszeniu spokojnie dusił się przez kilka minut –  przesunięto na poniedziałek. Pozostaje nadzieja, że ktoś za to kiedyś odpowie.

 Ze śledztwem zwlekano, pośpieszono się za to z informacją, że gen. Petelickiego znaleziono w takim miejscu wspólnej przestrzeni garażowej, którego akurat kamery monitoringu swoim zasięgiem nie obejmują. Wygląda to niestety jak wyprzedzająca zdarzenia asekuracja śledczych i łatwa do odczytania zapowiedź, że śmierć Petelickiego, który po katastrofie smoleńskiej stał się zdecydowanym krytykiem stanu państwa i armii pod rządami Tuska, osiągnie rangę kolejnej z niewykrywalnych, najpilniej strzeżonych tajemnic naszej nieudolnej, skorumpowanej i nasyconej obcą agenturą III RP.

***

Rzecz w gruncie rzeczy sprowadza się do pytania: czy Sławomira Petelickiego, jednego z naszych ostatnich pronatowskich generałów, wyeliminowały służby sąsiadującego państwa, by – rzucając cień podejrzenia na aktualną władzę – doprowadzić do zastąpienia Donalda Tuska politykiem jednoznacznie prorosyjskim? Czy – korzystając ze swoistego alibi, stwarzanego przez obecnych na Euro 2012, lecz  niecieszących się dobrą opinią kibiców-ze-Specnazu – zrobili to raczej tuziemcy, aby pozbyć się popularnego generała, który na rządzącej ekipie suchej nitki nie zostawiał, a co więcej mimo jednoznacznie peerelowskiej przeszłości znajdował posłuch u środowisk opozycyjno-patriotycznych.

Oczywiście, teoretycznie nie można wykluczyć, że gen. Petelicki miał pecha i podziemiach apartamentowca, w którym mieszkał, trafił przed meczem z Czechami na mocno zdeterminowanego złodzieja samochodów. Jednak – zważywszy na listę zmataczonych w III RP śledztw – szanse, że poza lemingami ktoś w to uwierzy, są praktycznie równe zeru.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka