Człowiek żyjący sam, powiedzmy Robinson Cruzoe jest zdany we wszystkich aspektach samotnego życia sam na siebie. Taki samotny człowiek żyjący w przyjaznym otoczeniu mógłby stwierdzić jestem sam, nikt mi nie mówi co mam robić, nikt mi nie podaje listy zakazów, nakazów, obowiązków...
Dekalog, zbiór praw dany od Boga reguluje w większości swojej treści zależności między ludźmi: http://www.dekalog.pl/
Jest co prawda na początku trochę nakazów i zakazów ale posiadając wolną wolę można skazać się na piekło i pracować cały tydzień czy powiedzmy zorganizować sobie ołtarzyk... Reszta praw podstawowych nie ma zastosowania na bezludnej wyspie... No nie bezludnej, tylko opisanej przy wjeździe: Populacja mieszkańców sztuk 1 (jeden).
Wracając do samotnika, jest miło i przyjemnie gdy dany człowiek jest młody, zdrowy i w pełni sił, wysportowany i inteligentny oraz solidnie wykształcony. Tak przygotowany osobnik, trafiwszy na bezludną wyspę w klimacie ciepłym-umiarkowanym, z dostępem do stalowych narzędzi, drewna jako budulca może się niezgorzej urządzić. Na dodatek wrodzona inteligencja i solidne wykształcenie pozwoli mu przewidzieć różne niespodziewane czy wręcz niemiłe zdarzenia, które zgodnie z prawem Murphy-ego po prostu muszą mu się przytrafić.
W zależności od stopnia lenistwa omawiany osobnik przewidzi owe przeróżne zdarzenia i będzie im przeciwdziałać zawczasu. Z lekcji geografii wie, że ten obszar nawiedzają burze i ulewy w związku z tym zamieszka raczej w jaskini niż na plaży, przygotuje też sobie opał na dni kiedy nie będzie mu się chciało tyłka ruszyć oraz będzie utrzymywał stały zapas owoców, jadalnych korzeni i solonego mięsa przewidując swoje lenistwo w niektóre dni. Osobniki mniej rozumne muszą się mocno napracować żeby osiągnąć to co osobniki lepiej obdarzone rozumem zdobywają mimochodem, bez wysiłku...
Ponieważ ów hipotetyczny odludek będzie się solidnie i zdrowo odżywiał oraz zabezpieczy się na wszystkie możliwe sposoby przed niespodziannkami zsyłanymi przez przyrodę to istnieje szansa, że będzie sobie spokojnie żył na tej wyspie do późnej starości... Powiedzmy... Do sześćdziesiątki. Mniej więcej w tym wieku ludzie żyjący stadnie - i zaszczepieni w dzieciństwie - zaczynają wymagać pomocy od innych ludzi. Konsekwencją braku pomocy w tym wieku jest śmierć. A przyczyną śmierci niemożność zdobycia podstawowych środków do życia.
Po tym przydługim wstępie dochodzę do omówienia tematu wpisu. Opisany wyżej przykład jest nie całkiem prawdziwy, odludek korzysta ze zdobyczy cywilizacyjnych, narzędzi, szczepionek no i co najważniejsze wiedzy!
Wszystkie te zdobycze dostał od państwa w którym się urodził i wychował, ponieważ państwo inwestuje w swoich obywateli w nadziei, iż ci obywatele zrewanżują się państwu będąc w wieku produkcyjnym.
Państwo aby przetrwać jako twór jędrny, zwarty i szczęśliwy musi sobie zorganizować jakąś jaskinię, zapasy żywności, opał i inne dobra doczesne ale przede wszystkim wiedzę! Wiedza państwa jest gromadzona w głowach obywateli tegoż państwa, obywateli, którzy nie wybrali innej niż krajowa ścieżki kariery.
Ale co to jest w takim razie państwo? Ano, państwo to grupa ludzi, którzy poświęcając pewną ilość osobistej swobody chcą dożyć conajmniej osiemdziesiątki a jak się da to i setki. Chcą żyć dostatnio, w przyjaznym środowisku otoczeni przez przyjaznych ludzi.
Rolą państwa jest zapewnić swoim elementom składowym to co chcą uzyskać owe elementy.
Rolą państwa jest przewidywać problemy i usuwać je zanim się pojawią.
Rolą państwa jest takie dostosowanie otoczenia aby wszyscy obywatele mieli przynajmniej możliwość spłacić inwestycję włożoną w nich przez państwo, czyli innych obywateli.


Komentarze
Pokaż komentarze