Niektórzy woleliby nic nie widzieć, inni wszystko zapomnieć, a ci którzą nie mają wyjścia, bo są wzywani do odpowiedzi, korzystają ze "sztucznych wspomnień" jako polisy bezpieczeństwa.
A ZP biega za własnym ogonem.
Wracając zaś do wydarzeń w Katyniu, nie mogą pojąć zachowania A. Macierewicza. Jako pierwszy(?) z obecnych w Katyniu podchodzi do naocznego i najbardziej wiarygodnego (ambasadora RP) świadka tego, co zdarzyło się i dzieje na lotnisku w Smoleńsku, i prosi o jakiś numer telefonu... Żadnego pytania, co, jak, gdzie, dlaczego? Nawet zapytania o samego Prezydenta RP? Nic, null. Czym był tak zaaferowany A. Macierewicz, że chciał tak bardzo w tamtej chwili porozmawiać z kimś, do kogo nawet nie miał (nie znał) numeru telefonu komórkowego???
Dziękuję. Zamówienie już złożyłem. Rok temu wyjechałem na urlop z książkami Coryllusa, a w tym - z Twoją. Coryllus oczywiście dołączy, jak zdąży przed lipcem... Pozdr.
Swoją drogą ciekawe, że marzeniem pani tłumaczki nie jest zamieszkać w kraju szczęśliwego wózkowego Kurta, tylko akurat w Pradze. W krainie Kurta ponoć obłudy tyle, ile deszczu na Saharze. No i gdzie, jak gdzie, ale ludzie tam są prawdziwie zdyscyplinowani...
Z kolei P. Kraśko relacjonuje (2'43''): (...) Gdzieś już zaczynaliśmy iść do pracy – część już była na zdjęciach. Wiedzieliśmy, o której ląduje samolot p. Prezydenta i gdzie wszyscy potem pojadą do Katynia. No, cały ten układ dnia – patrzyliśmy na to jeszcze chwilę wcześniej dosłownie – co w której minucie tego dnia się wydarzy.”
„Jeśli są takie korki i coś się stało, lepiej wcześniej wyjechać do Katynia".
- Kraśko z "obcykanym" co do minuty programem dnia postanawia wcześniej udać się do Katynia, a tymczasem J. Bahr będzie na lotnisku mówić sobie, że przylot samolotu mocno się już opóźnia. Czyli za chwilę w czasoprzestrzeni Bahra już opóźniony samolot spadnie na ziemię, a w czasoprzestrzeni Kraśki jest jeszcze trochę czasu do planowej godziny lądowania.
Skomentuję to słowami J. Sasina: "prawda, więc... dla mnie była to taka alternatywa, prawda". Prawda, że y..., y...trafny komentarz? :)
Seremet: - Prokuratorzy oglądali ją bezpośrednio po katastrofie.
(...)
- "bezpośrednio po... znaczy się, wieczorem 10/04/2010 zaraz po przybyciu na miejsce zdarzenia otoczyli brzozę kordonem, pomierzyli ją i wykonali serię zdjęć z oględzin, czy też bezpośrednio po tym, jak dopiero po trzech dniach niejaki społecznikowy śledzcyz S.Amielin wykonał prace dendrologicznei podzielił się nami swym odkryciem, że to w brzozę "walnęło i urwało"?
O Boże, "osierocone" koleje polskie bez wsparcia specjalisty M. Tuska, pewnikiem padną... Jak on tak mógł! A Polska tak na niego liczyła.
Ja M. Tuska jednak rozumiem. Min. Nowak nie wydzwaniał i nie błagał go, by zgodził się wejść do nowego, trójosobowego, zarządu PKP. Też bym się wkurzył i poszedł do konkurencji...
To, że "nasi" od Bondaryka nie wyłapali żadnego ruskiego szpiega w Polsce mnie nie dziwi.
A co mnie dziwi naprawdę? A to, że Rosja nie złapała żadnego polskiego szpiega u siebie...! Komentarz chyba zbędny.
Konkluzja chyba za daleka. Zmiana polskiego "za-rządu" przez Putina nie jest oczywiście niemożliwa, ale nie sądzę, że nagły "wyskok" Klicha zapowiada taką zmianę. Putin nie ma jeszcze przygotowanej alternatywny dla Tuska.
Myślę, że Klich swoim wywiadem w RMF mógł uprzedzić ruch Tuska, który być może kombinuje teraz ze swoim sztabem, kogo rzucić na pożarcie gawiedzi za śledztwo smoleńskie (najlepiej akredytowanego, którego obowiązkiem było pilnowanie śledztwa), więc przypomniał się Tuskowi, że ma sporą wiedzę (w domyśle, także w wersji nagranej), z której wynika, iż zgłaszał problemy premierowi RP.
Inna wersja, już taka "ograna" jest, że Klich robi sobie zwyczajnie reklamę swej książki.
Flanelka wlazł na "pancerną brzozę" i ją przesłuchał jako naocznego świadka. No i stąd ta jego wiedza co do przebiegu katastrofy... A jak rozmawiać z drzewami, to może mu kiedyś na korytarzu sejmowym dr nauk leśniczych W. Olejniczak wyjaśnił?
Pytasz, w jakim celu ta lustracja? - otóz służby specjalne Putina chciały się upewnić/sprawdzić, czy posiadane przez nich fotokopie akt SB i komunistycznego wywiadu PRL są z nimi zgodne. I nie o samych pilotów TU-154 tu chodzi, operacja nakierowana jest pewnie na wyższe instancje decyzyjne w Polsce...
Czy podoba Ci się taka odpowiedź? Mnie, owszem.
Proszę potwierdzić lub zaprzeczyć - ok. 3-4 tygodnie temu czytałem gdzieś w necie informację, że Sasin (sam to mówił) miał wrócić do Warszawy ze Smoleńska na telefoniczną prośbę Jarosława Kaczyńskiego. Czy ktoś zna to info i jego źródło?
"Osiem godzin w Jaku. Z czego połowa wspólnie z "ostatnim ocalałym" czyli Sasinem. To musi pobudzać wyobraźnię".
- ma Pani rację, wyobraźnia dot. dnia 10.04.2010 r. nie ma sobie równej w dziejach świata.
Minister Sasin siedział w jak-u do godz. 17, a o godz. 18 klęczał już w ławce w warszawskim kościele na mszy św., wcześniej jeszcze odwiedzając kancelarię Prezydenta - jak widać, ruskie załamanie czasoprzestrzeni objęło także polski wycinek wszechświata.
Wygląda też na to, że linia ustawienia reflektorów jest jednocześnie początkiem strefy, na której zacyzna być widoczna wypalona trawa.
Nie znam się na technicznych rafinesach wyposażenia lotniska, zwłaszcza pasa startowego, ale zaskoczeniem jest dla mnie rodzaj wkręcanych żarówek - tego typu żarówkami oświetlam akurat pokoje mojego mieszkania (100W), a niektóre miejsca doświetlać muszę czasami lampą. Czy takie żarówki, "schowane" w żółte, plastikowe doniczki bez lustra wewnętrznego, mogą spełniać jakąkolwiek funkcję na lotnisku? Dla mnie to szok.
Gdzie jest mgła na smoleńskim niebie, skoro widać smugi kondensacyjne?
W jaki sposób pilot myśliwca mógłby widzieć we mgle "markowane" przez pilota Tu-154 manewry, skoro prawdopodobnie nie widział w ogóle samolotu(mgła)?
W jaki sposób pilot Tu-154 mógłby dostrzec we mgle o wiele mniejszy samolot myśliwski?
FYM
A ZP biega za własnym ogonem.
Wracając zaś do wydarzeń w Katyniu, nie mogą pojąć zachowania A. Macierewicza. Jako pierwszy(?) z obecnych w Katyniu podchodzi do naocznego i najbardziej wiarygodnego (ambasadora RP) świadka tego, co zdarzyło się i dzieje na lotnisku w Smoleńsku, i prosi o jakiś numer telefonu... Żadnego pytania, co, jak, gdzie, dlaczego? Nawet zapytania o samego Prezydenta RP? Nic, null. Czym był tak zaaferowany A. Macierewicz, że chciał tak bardzo w tamtej chwili porozmawiać z kimś, do kogo nawet nie miał (nie znał) numeru telefonu komórkowego???
Toyah
Coryllus
Sirpkl
Godziemba
- taki modus przypomniał mi dowcip o "jajach", co to "biorą udział, ale nie wchodzą"... :)
FYM
„Jeśli są takie korki i coś się stało, lepiej wcześniej wyjechać do Katynia".
- Kraśko z "obcykanym" co do minuty programem dnia postanawia wcześniej udać się do Katynia, a tymczasem J. Bahr będzie na lotnisku mówić sobie, że przylot samolotu mocno się już opóźnia. Czyli za chwilę w czasoprzestrzeni Bahra już opóźniony samolot spadnie na ziemię, a w czasoprzestrzeni Kraśki jest jeszcze trochę czasu do planowej godziny lądowania.
Skomentuję to słowami J. Sasina: "prawda, więc... dla mnie była to taka alternatywa, prawda". Prawda, że y..., y...trafny komentarz? :)
Stary Wiarus
Seremet: - Prokuratorzy oglądali ją bezpośrednio po katastrofie.
(...)
- "bezpośrednio po... znaczy się, wieczorem 10/04/2010 zaraz po przybyciu na miejsce zdarzenia otoczyli brzozę kordonem, pomierzyli ją i wykonali serię zdjęć z oględzin, czy też bezpośrednio po tym, jak dopiero po trzech dniach niejaki społecznikowy śledzcyz S.Amielin wykonał prace dendrologicznei podzielił się nami swym odkryciem, że to w brzozę "walnęło i urwało"?
Stary Wiarus
- wrzesień 2011 roku... Półtora roku po wypadku. Dobre. Tam chyba stoi jakaś cysterna, z której "se" pobrali...
Już pomijam pytanie, co w takim razie prokuratorzy pobrali z miejsca zdarzenia w dniach 10/11.04.2010?
M.Figurska
Ja M. Tuska jednak rozumiem. Min. Nowak nie wydzwaniał i nie błagał go, by zgodził się wejść do nowego, trójosobowego, zarządu PKP. Też bym się wkurzył i poszedł do konkurencji...
Kokos26
A co mnie dziwi naprawdę? A to, że Rosja nie złapała żadnego polskiego szpiega u siebie...! Komentarz chyba zbędny.
Autor
Myślę, że Klich swoim wywiadem w RMF mógł uprzedzić ruch Tuska, który być może kombinuje teraz ze swoim sztabem, kogo rzucić na pożarcie gawiedzi za śledztwo smoleńskie (najlepiej akredytowanego, którego obowiązkiem było pilnowanie śledztwa), więc przypomniał się Tuskowi, że ma sporą wiedzę (w domyśle, także w wersji nagranej), z której wynika, iż zgłaszał problemy premierowi RP.
Inna wersja, już taka "ograna" jest, że Klich robi sobie zwyczajnie reklamę swej książki.
Seawolf
FYM
- już szukają, aż do czwartego pokolenia, wśród rodziny pilotów Tu-154...
Zuberreg
Czy podoba Ci się taka odpowiedź? Mnie, owszem.
Autor
- mnie ciekawi bardziej, SKĄD,OD KOGO, premier Rządu RP ma taką informację...
All
Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
- ma Pani rację, wyobraźnia dot. dnia 10.04.2010 r. nie ma sobie równej w dziejach świata.
Minister Sasin siedział w jak-u do godz. 17, a o godz. 18 klęczał już w ławce w warszawskim kościele na mszy św., wcześniej jeszcze odwiedzając kancelarię Prezydenta - jak widać, ruskie załamanie czasoprzestrzeni objęło także polski wycinek wszechświata.
Autor
Nie znam się na technicznych rafinesach wyposażenia lotniska, zwłaszcza pasa startowego, ale zaskoczeniem jest dla mnie rodzaj wkręcanych żarówek - tego typu żarówkami oświetlam akurat pokoje mojego mieszkania (100W), a niektóre miejsca doświetlać muszę czasami lampą. Czy takie żarówki, "schowane" w żółte, plastikowe doniczki bez lustra wewnętrznego, mogą spełniać jakąkolwiek funkcję na lotnisku? Dla mnie to szok.
Autor
W jaki sposób pilot myśliwca mógłby widzieć we mgle "markowane" przez pilota Tu-154 manewry, skoro prawdopodobnie nie widział w ogóle samolotu(mgła)?
W jaki sposób pilot Tu-154 mógłby dostrzec we mgle o wiele mniejszy samolot myśliwski?
FYM
MW: ...na niektórych tych zdjęciach się mgła zachowała..."
- Ach, ta cudowna ruska mgła, potrafi znikać nawet z niektórychzdjęć...