Marior taki "pryncypialnie dokładny" (nie wie, biedak, czym się różni technika od matematyki - w której faktycznie takie zaokrąglenia są niedopuszczalne)... a tymczasem jakoś nie protestuje, że jest PERMANENTNIE OSZUKIWANY: władza i polska energetyka jednym głosem twierdzą, że ma zasilanie elektryczne z sieci "230/400V", a to przecież... ABSOLUTNIE NIEMOŻLIWE!!!
Możliwe jest jedynie: albo 230/398V, albo 231/400V.
Tak "ad vocem": mam nieodparte wrażenie, że przed wojną pisało się "Druskieniki" (przez pojedyncze "n"). Piszę o tym, bo nie Ty jeden używasz w nazwie tej miejscowości podwójnego "n" - a nie uważam za wskazane "uwspółcześniania" tej nazwy (nawet jeśli tak byłoby wygodnie).
No, ale może to mylne wrażenie (ewentualnie: mylne są źródła, na których to "wrażenie" opieram). W końcu przecież ja nie jestem "przedwojenny".
Mówiąc słowami Wojciecha Młynarskiego: RÓBMY SWOJE. Olewajmy... (pominę: "czym") wszystko to, co mówią do nas (i "koło nas") politycy litewscy. Dokładnie TAK SAMO, jak oni olewają wszystkie stwierdzenia naszych polityków, w każdej sprawie: języka polskiego, torów do Możejek, pisowni nazwisk. Ci co chcą - niech nadal jeżdżą na Litwę, ci co nie chcą - niech nie jeżdżą. Bez Litwy obejdziemy się dokładnie tak samo, jak bez zeszłorocznego śniegu.
PRZESTAŃMY jednak w kółko mówić i pisać o "litewskich Polakach"!!! "Polacy na Litwie" to są obywatele polscy, aktualnie tam przebywający (turystycznie, z pielgrzymką, w celach biznesowych, bądź jakichkolwiek innych); na Litwie MIESZKA natomiast "polska mniejszość narodowa" (ew. "etniczna" - jak ktoś woli). I NIE MA ZNACZENIA, że przed II wojną światową oni, bądź ich przodkowie, mieli, czy mogli mieć obywatelstwo polskie. Tak, jak nie ma znaczenia, że ich przodkowie (i wielu naszych przodków) mieli przed I wojną światową obywatelstwo rosyjskie. Bo ci ludzie mieszkają tam DOBROWOLNIE, z własnego wyboru (nie pod czyimkolwiek przymusem). Zatem nie o "prawa Polaków" na Litwie powinniśmy się upominać, lecz o prawa "polskiej mniejszości"; KATEGORYCZNIE ŻĄDAJĄC przestrzegania w tym względzie praw UNII EUROPEJSKIEJ, nie jakiś wymyślonych przez nas samych "słusznych zasad", wnosząc przewidziane prawem skargi do INSTYTUCJI UNIJNYCH, nie apele do instytucji litewskich! Bo czas działań polubownych już dawno się wyczerpał, teraz czas na działania kategoryczne - z żądaniem SANKCJI KARNYCH wobec Litwy włącznie. Nie dlatego, że "w imię wspólnej historii" zwyczajnym świństwem jest przerabianie siłą brzmienia nazwisk, ale dlatego, że prawo unijne jednoznacznie tego zabrania.
NIE OLEWAJMY jednak samej Litwy, jej państwowego i narodowego interesu. Nie postrzegajmy własnej KARYGODNEJ OPIESZAŁOŚCI w realizacji takich projektów, jak "Rail Baltica", trasa S19 czy most energetyczny 400kV, w kategoriach "rewanżu za Możejki" czy inne zniewagi. "Oddajmy cezarowi co cesarskie" - egzekwując od samych siebie to, co obiecaliśmy, i co w imię unijnej współpracy gospodarczej Litwie się po prostu od nas NALEŻY, surowo egzekwując od Litwy to, co w imię tych samych unijnych zasad należy się od Litwy tym, którzy nad Wilią i Niemnem mówią tym samym językiem, co my.
A politycy litewscy niech sobie mówią, co tylko chcą. Jest przecież wolność słowa.
A ja tam pamiętam, jak pani prezydent RÓWNIUTKO z panem prezydentem Miedwiediewem "żegnała się" krzyżem w wawelskiej katedrze w 2010 roku. Jakby oboje "pływali synchronicznie".
Szczerze mówiąc, dla mnie jednak "litewskie psy szczekają, a polska karawana jedzie dalej"; Polska bez łaski Litwy się obejdzie, czy jednak Litwa bez "łaski" Polski obejdzie się równie bezstratnie? Wątpię. No, chyba że do Europy będą wyłącznie latać i pływać przez Bałtyk.
A mnie tam najbardziej się podoba(ło), co Mądrzy Ludzie mieli do powiedzenia u schyłku lat 80-tych, w czasach kolejnych "etapów reformy gospodarczej" - czyli w okresie w którym PRL-owska władza w coraz bardziej zauważalny sposób "luzowała" przykręconą społeczeństwu śrubę. W takiej na przykład "ResPublice".
A mieli oni do powiedzenia zazwyczaj coś CAŁKIEM ODWROTNEGO do tego, co środowisko, które reprezentowali (a czasem nawet oni sami) mają do powiedzenia obecnie. Na przykład w kwestii przekazywania informacji. Wówczas nie tylko to mówili, ale nawet CZYNILI, w serwisie polskim radia BBC: ODDZIELAJĄC informacje od komentarzy, starając się, by informacje były przekazywane tonem absolutnie BEZSTRONNYM, a wypowiadający się goście DOMINOWALI nad osobami przeprowadzającymi wywiad (a nie odwrotnie). Taki styl przekazu informacji był w ówczesnych wypowiedziach uznawany za "jedyny dopuszczalny"; krytyka mieściła się w nim wyłącznie w części komentatorskiej, w której nie do pomyślenia było wzmacnianie stawianych tez wypowiedziami osób trzecich (na które miejsce było jedynie w części informacyjnej; chyba, że owe osoby trzecie ŚWIADOMIE spełniały rolę komentatorów).
Dziś Mądrzy Ludzie ani się zająkną na ówcześnie poruszany temat, nie widząc (nie chcąc widzieć?) jakiegokolwiek problemu w tym, że współczesne programy informacyjne nic a nic nie trzymają się owego kanonu "przyzwoitości". No i mamy galopadę z miejsca komentowanych "njusów", gdzie za "pełnię przyzwoitości" uważa się dopuszczenie do jedno-kilkuzdaniowych wypowiedzi obu stron sporu, natychmiast poddawanych osądowi sprawozdawcy (a nierzadko i prowadzącego program); nierzadko też "żongluje się" owymi wypowiedziami w taki sposób, aby stanowiły one "materiał dowodowy" tezy stawianej przez sprawozdawcę - "sędziego" (za nic mając fakt, że rozmówcy nie mieli bladego pojęcia, do udowadniania jakiej tezy ich wypowiedzi posłużą).
Do tego jakieś dziwne odmiany polszczyzny - z notorycznie przeciąganymi samogłoskami i przesuwanymi akcentami.
No bo słyszałem, że w dawnych, niesłusznych czasach to w Polsce kandydatów na mądrych ludzi greki uczyli... ale żeby w Grecji kandydatów na mądrych ludzi polskiego nauczano - dalibóg nie słyszałem!
Za to absolutnie żaden smarkacz, który ośmieli się mazać w swojej szkolnej legitymacji, bezkarnym nie POzostanie.
Piszę, bo ja sam TEŻ osobiście poprawiałem przed laty zatarte wpisy (i cóż z tego, że zgodnie z prawdą?) - tyle, że mnie za wrednej komuny nikt za to po sądach nie ciągał (choć przecież widzieli to kolejarze, oj widzieli!) Ośmielam się dziś do tego przyznawać, bo to już (chyba) czyn przedawniony.
Tak, wiem, ten "słynny" przypadek uczennicy nie był pod rządami jedynie słusznej Platformy. Ale "kolegia" w listopadzie ubiegłego roku jak najbardziej BYŁY - więc TENDENCJA do karania za czyny "przeciwko władzy" wyrazistą jest i basta!
A ja tam pamiętam z tamtego okresu pewien FILM, na którym ówczesny (tak, tak, PiSowski!) MINISTER - niejaki Kaczmarek "wykręcał rundy" po piętrze hotelu Mariott czekając na ...
No właśnie, całkiem jak jakiś pies z okolicy, który niedawno kręcił się pod płotem mojego podwórka, po którym "paradowała" moja sunia. Tu NIEWĄTPLIWIE miało miejsce uwodzenie (zapachem), no a tam, w Mariottcie? Czyżby Krauze TEŻ UWODZIŁ???
Seks, polityka i pieniądze - całkiem jak w kiepskim sitcomie.
A ja tam jestem głupi ćwok i rozumuję po prostacku. Z doniesień medialnych wynika dla mnie, iż Polska (jeszcze) NIE jest w strefie Euro, zaś Grecja JEST. Kryzys w Grecji pośrednio OSŁABIA Euro.
No to proszę mi łaskawie wytłumaczyć, czemu to CORAZ BARDZIEJ OSŁABIONE Euro kosztuje... CORAZ WIĘCEJ złotych ???
A mnie, raptem kilka dni temu, mój dyrektor - człowiek zapatrzony w Tuska i Platformę niczym dewotka w święty obraz - "oświecił", że "ład i porządek to mógł sobie być ZA KOMUNY, a w kapitaliźmie to MUSI być bałagan" (w domyśle zapewne: "twórczy" bałagan - taki, dzięki któremu "rośnie wydajność pracy"). Najwyraźniej wyznawcy tuskizmu TAK właśnie sobie tłumaczą "różnicę w wydajności pracy między nami a Zachodem" (oni tam dwa razy wydajniejsi, niż my tutaj). To, że jest dokładnie ODWROTNIE, że właśnie z POwodu wszechobecnego BAŁAGANU my tutaj, pracując DŁUŻEJ niż oni tam, ciągle jesteśmy z wydajnością pracy w tyle, te ciasne móżdżki kompletnie nie są w stanie pojąć.
I niech mi, proszę, nikt nie mówi, że chodzi o "niepracowanie w pracy". Przegadywanie przez telefon 60% dnia roboczego (wiem, bo to widzę!) przez kadrę kierowniczą wszystkich szczebli jest jak najbardziej "zbożne", w pełni ZGODNE Z POLITYKĄ FIRMY (bo podobno "tak być MUSI" i inaczej "się nie da").
Żeby było jasne: dla mnie mój dyrektor może nawet zajmować się wyłącznie gadaniem przez telefon, "leżąc bykiem" - byle tylko MIMO TEJ "PRACY" organizacja pracy takich szaraczków jak ja była perfect - bo TO JEST JEGO ZADANIE. Jednak to ja "spijam" na codzień skutki powszechnego bałaganiarstwa wokół siebie - a to już obojętne mi nie jest i nie będzie! W PAŃSTWIE JEST DOKŁADNIE TAK SAMO!!!
Uuuuuu... Widzę że Waść TEŻ chciałeś "skręcić lody". I co, nie wyszło??? Niemożliwe!
"Każdego" to uczynią przestępcą POczynania niejakiego "Ministerstwa Informatyzacji" (czy jak mu tam) - te wszystkie "ACTA" i "ACTOpodobne" POmysły rodem zza Oceanu, Odry i ścian Kancelarii Premiera. Zaś co do łapówek - NIE MA takiego paragrafu (i NIGDY nie było), któryby skazywał za ich "NIEBRANIE" (tylko za branie, drogi panie).
Masz Waść POważne problemy z wyciąganiem WNIOSKÓW! Bo przecież z WAŚCINYCH doniesień (tych o "niepoważnych" aferach w czasach rządów PiS) wynika WPROST jedno: że najwyraźniej w okresie rządów PiS poważnych afer... NIE BYŁO! Całkiem ODWROTNIE niż pod rządami Platformy - kiedy to afera goni aferę!!!
Ja bynajmniej NIE twierdzę, że było/jest aż tak "biało/czarno" - jednak nietrudno było zauważyć (tak zupełnie prywatnie, bazując na własnych informacjach i obserwacjach), że w czasach rządów PiS potencjalni aferzyści "jęczeli z bólu strachu i poczucia niemożności", za to pod rządami Platformy: "Ach, żeglujże żeglarzu [złodziejstwa i łapówkarstwa] całą nockę po "morzu"..."
"Panie (...), czy czytał pan JUŻ dzisiejszą "Gazetę Wyborczą"?"
Takie właśnie, regularnie praktykowane, ulubione pytanie Moniki Olejnik rozpoczynało zazwyczaj w latach 90-tych prowadzone przez nią wywiady w "Salonie Politycznym Trójki". Przyznaję: nieustannie marzyłem wtedy o tym, że któregoś dnia któryś z jej rozmówców odpali bez ogródek: "Wyborczej" NIE CZYTUJĘ; a czy pani redaktor czytała już JAKĄKOLWIEK INNĄ dzisiejszą gazetę?!" Niestety, o ile się orientuję, żaden się na taką "odwagę" nie zdobył; nikt też nie "ośmielił" się nazwać tego publicznie "napastliwą polityczną indoktrynacją".
No to wyobraźmy sobie przez chwilę, że Ewa Stankiewicz zaczęłaby wobec Niesiołowskiego inaczej: "Panie pośle Niesiołowski, czy czytał pan już dzisiejszy "Nasz Dziennik" i ostatni numer "Gazety Polskiej"?" Ach, jakie daleko idące USPRAWIEDLIWIENIA dla POspolitego chamstwa tego POsła wytoczyliby w takiej sytuacji obecni na tym forum trolle!
Dolci, NIE PITOL! Wczoraj jeden facet na ulicy bluźnił tak straszliwie, że absolutnie nie mogę tu tego zacytować, a poza tym wrzeszczał, że "POpiera Tuska i Platformę". Czy TO z kolei "obciąża Platformę"???!!!
CO u licha ma Stankiewicz do Tomaszewskiego (i vice versa) - poza tym, że mają tą samą "orientację polityczną"?!
Taaak?! A JAK to było z ekipą "Polsatu" na Jasnej Górze??? Czy pielgrzymi, którzy tam przybyli, przyszli modlić się (i choćby nawet także wiecować) W SWOIM WŁASNYM GRONIE, czy w celu zabłyśnięcia przed kamerami Polsatu?!
Jakoś Waści nie słyszałem w tamtej sprawie, jak Waść "zabierał głos w obronie napastowanych pielgrzymów" - choć owi pielgrzymi NIE pełnili (w przeciwieństwie do POSŁA Niesiołowskiego) funkcji publicznych!!!
Cóż, z Waścinego komentarza całkiem NIEDWUZNACZNIE wnoszę, że dla Waści byłoby NORMALNIEJ, gdyby Ewa Stankiewicz - wzorem jakże wielu pożal się Boże "dziennikarzy" mainstreamu - od razu ZASUGEROWAŁA swojemu rozmówcy (jedynie słuszną) odpowiedź; np. "pytając" tymi oto słowami: "Panie pośle, nieodpowiedzialni wichrzyciele z "Solidarności" pana bezprawnie nie wypuścili z Sejmu?"
Czy właśnie TAK lub podobnie sformułowanego "pytania" Waść oczekiwałeś???
Zaś "pytać Niesiołowskiego "o merytoryczną zwartość ustawy"? A jest PO CO?! Czy on w ogóle "merytoryczną zwartość" jakiejkolwiek ustawy zna??? Koncentrując się podczas obrad na pyskówkach z PiSem.
Całkiem niedawno ktoś na S24 napisał (o Mazowieckim): "Po OWOCACH ich poznacie!" (wyróżnienie moje). Zaiste MĄDRE to słowa: gdy POpatrzy się na SYNALKA p.Tadeusza - "i straszno, i smieszno" się robi. Owszem, dzieci NIE są odpowiedzialne za słowa i czyny swoich rodziców, jednak rodzice za słowa i czyny swoich dzieci - JAK NAJBARDZIEJ; zatem ględa Mazowiecki-senior, zamiast bredzić publicznie o "pełzającym puczu", mógłby raczej przyjrzeć się uważnie, jaki to "pełzający pucz" wyhodował osobiście w swojej własnej rodzinie!!!
"Źdźbło dostrzega w oku bliźniego, we własnym belki nie dostrzegając", ot co.
"Starszy Pan zasłużył już chyba na odpoczynek i milczenie wokół jego osoby."
Więc niech nie "zrzeka się" immunitetu, tylko niech zrzeknie się MANDATU !!! I dalejże odpoczywać "na zasłużonej emeryturze".
Na jego miejsce przyjdzie inny polityk - przecież u licha TAKŻE Z PO (więc od tego włos z głowy jedynie słusznej Partii nie spadnie!) Może (nie znam dokładnych wyników wyborów listy z Niesiołowskim) będzie to ktoś o mentalności bardziej odpowiedniej do godności posła RP.
To samo zresztą mógłby zrobić też Kutz - bo jeszcze "biedaczyna" któregoś dnia dostanie "z winy Kaczyńskiego i PiS" wylewu na sali obrad. EMERYCI - NA EMERYTURY !
@Animela
Możliwe jest jedynie: albo 230/398V, albo 231/400V.
@lestat
No, ale może to mylne wrażenie (ewentualnie: mylne są źródła, na których to "wrażenie" opieram). W końcu przecież ja nie jestem "przedwojenny".
A ja proponuję PRAGMATYZM
PRZESTAŃMY jednak w kółko mówić i pisać o "litewskich Polakach"!!! "Polacy na Litwie" to są obywatele polscy, aktualnie tam przebywający (turystycznie, z pielgrzymką, w celach biznesowych, bądź jakichkolwiek innych); na Litwie MIESZKA natomiast "polska mniejszość narodowa" (ew. "etniczna" - jak ktoś woli). I NIE MA ZNACZENIA, że przed II wojną światową oni, bądź ich przodkowie, mieli, czy mogli mieć obywatelstwo polskie. Tak, jak nie ma znaczenia, że ich przodkowie (i wielu naszych przodków) mieli przed I wojną światową obywatelstwo rosyjskie. Bo ci ludzie mieszkają tam DOBROWOLNIE, z własnego wyboru (nie pod czyimkolwiek przymusem). Zatem nie o "prawa Polaków" na Litwie powinniśmy się upominać, lecz o prawa "polskiej mniejszości"; KATEGORYCZNIE ŻĄDAJĄC przestrzegania w tym względzie praw UNII EUROPEJSKIEJ, nie jakiś wymyślonych przez nas samych "słusznych zasad", wnosząc przewidziane prawem skargi do INSTYTUCJI UNIJNYCH, nie apele do instytucji litewskich! Bo czas działań polubownych już dawno się wyczerpał, teraz czas na działania kategoryczne - z żądaniem SANKCJI KARNYCH wobec Litwy włącznie. Nie dlatego, że "w imię wspólnej historii" zwyczajnym świństwem jest przerabianie siłą brzmienia nazwisk, ale dlatego, że prawo unijne jednoznacznie tego zabrania.
NIE OLEWAJMY jednak samej Litwy, jej państwowego i narodowego interesu. Nie postrzegajmy własnej KARYGODNEJ OPIESZAŁOŚCI w realizacji takich projektów, jak "Rail Baltica", trasa S19 czy most energetyczny 400kV, w kategoriach "rewanżu za Możejki" czy inne zniewagi. "Oddajmy cezarowi co cesarskie" - egzekwując od samych siebie to, co obiecaliśmy, i co w imię unijnej współpracy gospodarczej Litwie się po prostu od nas NALEŻY, surowo egzekwując od Litwy to, co w imię tych samych unijnych zasad należy się od Litwy tym, którzy nad Wilią i Niemnem mówią tym samym językiem, co my.
A politycy litewscy niech sobie mówią, co tylko chcą. Jest przecież wolność słowa.
A ja tam pamiętam...
Szczerze mówiąc, dla mnie jednak "litewskie psy szczekają, a polska karawana jedzie dalej"; Polska bez łaski Litwy się obejdzie, czy jednak Litwa bez "łaski" Polski obejdzie się równie bezstratnie? Wątpię. No, chyba że do Europy będą wyłącznie latać i pływać przez Bałtyk.
A mnie tam najbardziej się podoba(ło) ...
A mieli oni do powiedzenia zazwyczaj coś CAŁKIEM ODWROTNEGO do tego, co środowisko, które reprezentowali (a czasem nawet oni sami) mają do powiedzenia obecnie. Na przykład w kwestii przekazywania informacji. Wówczas nie tylko to mówili, ale nawet CZYNILI, w serwisie polskim radia BBC: ODDZIELAJĄC informacje od komentarzy, starając się, by informacje były przekazywane tonem absolutnie BEZSTRONNYM, a wypowiadający się goście DOMINOWALI nad osobami przeprowadzającymi wywiad (a nie odwrotnie). Taki styl przekazu informacji był w ówczesnych wypowiedziach uznawany za "jedyny dopuszczalny"; krytyka mieściła się w nim wyłącznie w części komentatorskiej, w której nie do pomyślenia było wzmacnianie stawianych tez wypowiedziami osób trzecich (na które miejsce było jedynie w części informacyjnej; chyba, że owe osoby trzecie ŚWIADOMIE spełniały rolę komentatorów).
Dziś Mądrzy Ludzie ani się zająkną na ówcześnie poruszany temat, nie widząc (nie chcąc widzieć?) jakiegokolwiek problemu w tym, że współczesne programy informacyjne nic a nic nie trzymają się owego kanonu "przyzwoitości". No i mamy galopadę z miejsca komentowanych "njusów", gdzie za "pełnię przyzwoitości" uważa się dopuszczenie do jedno-kilkuzdaniowych wypowiedzi obu stron sporu, natychmiast poddawanych osądowi sprawozdawcy (a nierzadko i prowadzącego program); nierzadko też "żongluje się" owymi wypowiedziami w taki sposób, aby stanowiły one "materiał dowodowy" tezy stawianej przez sprawozdawcę - "sędziego" (za nic mając fakt, że rozmówcy nie mieli bladego pojęcia, do udowadniania jakiej tezy ich wypowiedzi posłużą).
Do tego jakieś dziwne odmiany polszczyzny - z notorycznie przeciąganymi samogłoskami i przesuwanymi akcentami.
@Autorka:
No bo słyszałem, że w dawnych, niesłusznych czasach to w Polsce kandydatów na mądrych ludzi greki uczyli... ale żeby w Grecji kandydatów na mądrych ludzi polskiego nauczano - dalibóg nie słyszałem!
No, chyba że to miało być TURECKIE KAZANIE.
@Michał Łabuś
Piszę, bo ja sam TEŻ osobiście poprawiałem przed laty zatarte wpisy (i cóż z tego, że zgodnie z prawdą?) - tyle, że mnie za wrednej komuny nikt za to po sądach nie ciągał (choć przecież widzieli to kolejarze, oj widzieli!) Ośmielam się dziś do tego przyznawać, bo to już (chyba) czyn przedawniony.
Tak, wiem, ten "słynny" przypadek uczennicy nie był pod rządami jedynie słusznej Platformy. Ale "kolegia" w listopadzie ubiegłego roku jak najbardziej BYŁY - więc TENDENCJA do karania za czyny "przeciwko władzy" wyrazistą jest i basta!
Sawicka UWIEDZIONA?
No właśnie, całkiem jak jakiś pies z okolicy, który niedawno kręcił się pod płotem mojego podwórka, po którym "paradowała" moja sunia. Tu NIEWĄTPLIWIE miało miejsce uwodzenie (zapachem), no a tam, w Mariottcie? Czyżby Krauze TEŻ UWODZIŁ???
Seks, polityka i pieniądze - całkiem jak w kiepskim sitcomie.
@Wszyscy:
No to proszę mi łaskawie wytłumaczyć, czemu to CORAZ BARDZIEJ OSŁABIONE Euro kosztuje... CORAZ WIĘCEJ złotych ???
@Autor:
I niech mi, proszę, nikt nie mówi, że chodzi o "niepracowanie w pracy". Przegadywanie przez telefon 60% dnia roboczego (wiem, bo to widzę!) przez kadrę kierowniczą wszystkich szczebli jest jak najbardziej "zbożne", w pełni ZGODNE Z POLITYKĄ FIRMY (bo podobno "tak być MUSI" i inaczej "się nie da").
Żeby było jasne: dla mnie mój dyrektor może nawet zajmować się wyłącznie gadaniem przez telefon, "leżąc bykiem" - byle tylko MIMO TEJ "PRACY" organizacja pracy takich szaraczków jak ja była perfect - bo TO JEST JEGO ZADANIE. Jednak to ja "spijam" na codzień skutki powszechnego bałaganiarstwa wokół siebie - a to już obojętne mi nie jest i nie będzie! W PAŃSTWIE JEST DOKŁADNIE TAK SAMO!!!
@zasadniczo
"Każdego" to uczynią przestępcą POczynania niejakiego "Ministerstwa Informatyzacji" (czy jak mu tam) - te wszystkie "ACTA" i "ACTOpodobne" POmysły rodem zza Oceanu, Odry i ścian Kancelarii Premiera. Zaś co do łapówek - NIE MA takiego paragrafu (i NIGDY nie było), któryby skazywał za ich "NIEBRANIE" (tylko za branie, drogi panie).
@winien win
Ja bynajmniej NIE twierdzę, że było/jest aż tak "biało/czarno" - jednak nietrudno było zauważyć (tak zupełnie prywatnie, bazując na własnych informacjach i obserwacjach), że w czasach rządów PiS potencjalni aferzyści "jęczeli z bólu strachu i poczucia niemożności", za to pod rządami Platformy: "Ach, żeglujże żeglarzu [złodziejstwa i łapówkarstwa] całą nockę po "morzu"..."
Wałęsa
@Piotr Strzembosz
Takie właśnie, regularnie praktykowane, ulubione pytanie Moniki Olejnik rozpoczynało zazwyczaj w latach 90-tych prowadzone przez nią wywiady w "Salonie Politycznym Trójki". Przyznaję: nieustannie marzyłem wtedy o tym, że któregoś dnia któryś z jej rozmówców odpali bez ogródek: "Wyborczej" NIE CZYTUJĘ; a czy pani redaktor czytała już JAKĄKOLWIEK INNĄ dzisiejszą gazetę?!" Niestety, o ile się orientuję, żaden się na taką "odwagę" nie zdobył; nikt też nie "ośmielił" się nazwać tego publicznie "napastliwą polityczną indoktrynacją".
No to wyobraźmy sobie przez chwilę, że Ewa Stankiewicz zaczęłaby wobec Niesiołowskiego inaczej: "Panie pośle Niesiołowski, czy czytał pan już dzisiejszy "Nasz Dziennik" i ostatni numer "Gazety Polskiej"?" Ach, jakie daleko idące USPRAWIEDLIWIENIA dla POspolitego chamstwa tego POsła wytoczyliby w takiej sytuacji obecni na tym forum trolle!
@dolci
CO u licha ma Stankiewicz do Tomaszewskiego (i vice versa) - poza tym, że mają tą samą "orientację polityczną"?!
@dolci
Jakoś Waści nie słyszałem w tamtej sprawie, jak Waść "zabierał głos w obronie napastowanych pielgrzymów" - choć owi pielgrzymi NIE pełnili (w przeciwieństwie do POSŁA Niesiołowskiego) funkcji publicznych!!!
@Ajgor
Czy właśnie TAK lub podobnie sformułowanego "pytania" Waść oczekiwałeś???
Zaś "pytać Niesiołowskiego "o merytoryczną zwartość ustawy"? A jest PO CO?! Czy on w ogóle "merytoryczną zwartość" jakiejkolwiek ustawy zna??? Koncentrując się podczas obrad na pyskówkach z PiSem.
@Wszyscy:
"Źdźbło dostrzega w oku bliźniego, we własnym belki nie dostrzegając", ot co.
@Autor:
Więc niech nie "zrzeka się" immunitetu, tylko niech zrzeknie się MANDATU !!! I dalejże odpoczywać "na zasłużonej emeryturze".
Na jego miejsce przyjdzie inny polityk - przecież u licha TAKŻE Z PO (więc od tego włos z głowy jedynie słusznej Partii nie spadnie!) Może (nie znam dokładnych wyników wyborów listy z Niesiołowskim) będzie to ktoś o mentalności bardziej odpowiedniej do godności posła RP.
To samo zresztą mógłby zrobić też Kutz - bo jeszcze "biedaczyna" któregoś dnia dostanie "z winy Kaczyńskiego i PiS" wylewu na sali obrad. EMERYCI - NA EMERYTURY !
@osasunna