To niech mi Pam powie jak taki "powrót na dobrą drogę" miałby chociaż teoretycznie wyglądać.
Najpierw piszę, że III RP to moralne bagno, państwo pseudo-elit stworzonych przez Stalina na trupie prawdziwej Polski, uczące Polaków wstydu do samych siebie i stale ich poniżające.
Potem się zmęczę ciągłym życiem w marginesie, ciągłymi porażkami, biedą i brakiem perspektyw.
Więc zacznę dla ochłapów na salonie, dla zostania czwartorzędnym pudelkiem w kolekcji Urbana-Michnika, opluwać ludzi takich samych jak ja, tymi samymi inwektywami, którymi sam byłem opluwany, wyzywać od oszołomów i ciemnogrodu dawnych towarzyszy niedoli, wyśmiewać poglądy, które dopiero co głosiłem.
A potem jak niespodziewanie wbrew wszelkim kalkulacjom, pojawi się kolejna iskierka nadziei na zmiany, jakby nigdy nic znów "zmienić zdanie" i bez słowa przeprosin zacząć sobie pisać to co pisałem na początku, licząc, że cała moja wolta się nie liczy, jest niebyła i odcięta (nomen omen) grubą kreską.
To skąd wiadomo, że po raz kolejny nie zatęsknię za wygodami salonu.
Albo jaką wiaryogność będą miały moje dzisiejsze słowa, skoro wczoraj im zaprzeczałem i sam je wyśmiałem.
Szczerze mówiąc nie wpadła mi w ręce ta książka. Właściwie to już dawno w ogóle nie słyszałem o Wierzbickim.
Ostatni raz kojarzyłem, że już jako usalonowiony piesek pisał jakieś posłuszne meradające ogonkiem teksty w "Wyborczej".
Myślałem, że ze względu na wiek odszedł już całkiem na emeryturę.
Ale pewnie nawet jakby mi wpadła w ręce jakakolwiek jego książka to i tak bym nawet jej nie otworzył właśnie ze względu na nazwisko na okładce.
Bo z tamtej strony nie ma już powrotu Panie redaktorze.
Kto raz się stoczył na samo dno salonu władzy III RP nigdy, ale to nigdy nie odzyska wiarygodności w środowiskach niepodległościowych.
Nigdy już nie będzie swój. Choćby potem chciał wrócić i pisał najmądrzejsze i najtrafniejsze rzeczy.
Nawet nie wykluczam, że to co Pan pisze o Wierzbickim jest prawdą.
I myślę, że nie będzie to jedyny przypadek.
Wszyscy już na politycznej górze widzą, że nie tylko rządy PO, ale i cała III RP się wyczerpała.
Że praktycznie rozkłada się całe państwo. Że totalny krach jest kwestią już nawet nie lat, a co najwyżej miesięcy.
I żadne tony propagandy, lejące się z TVN-ów i "Gazet Wyborczych" nie są już w stanie tego przykrywać.
I nawet ten cały wyhodowany w III RP motłoch, zwany lemingami, jak mu nędza zajrzy w oczy, nie będzie już dłużej stał przy PO rechocząc z "ciemnoty".
Więc pewnie niejeden salonowiec zechce z przyczyn koniunkturalnych "odkryć wypaczenia" i podczepić się pod nas, udając "krytyka systemu".
I niejeden Wierzbicki zapewne zechce znów być "anty", zechce znów wrócić na dawne pozycje, które porzucił dla życia w wygodach salonu władzy III RP.
Ale nic nie przywróci im utraconej wiarygodności.
Więc cokolwiek napisze Wierzbicki czy jemu podobni nie ma i nie będzie już miało znaczenia.
Niesołowski chyba faktycznie nie jest na bieżąco i nie wie, że Mazurek aktualnie stara się "politycznie dojrzeć" i "ustatkować" oraz że po wielu latach lawirowania i wyznawania kultu wielkiej symetrii P.Lisickiego ostatnio już otwarcie zadeklarował akces do salonu.
Szybko podąża drogą Wierzbickiego, Wołka, Michalskiego.
Może to jakieś osobista uraza Niesiołka sprawia, że nie dostrzegł nawrócenia Mazurka.
A kiedyś to w ogóe były spokojne wiece, kiedy grupy "radosnej lewicowej młodzieży" "spontanicznie" sikały na znicze na Krakowskim Przedmieściu, plując na staruszki.
No, pamiętam jedną taką jedną ostatnią spokojną manifestację na 8 marca, kiedy to horda wąsatych krótkoostrzyżonych okularnic wyrażała swoją sympatię do księży i Kościoła posługując się wcale niewulgarnymi i nieprostackimi hasłami o cipach, waginach i pierdoleniu.
Dyscyplina to jest w obozie koncentracyjnym a nie w partii.
PiS nie jest prywatną własnością Jarosława Kaczyńskiego.
Jak powstawał, był szeroką partią różnych nurtów prawicy.
I nie tylko Kaczyński, ale również Jurek, Dorn, Ziobro, Ujazdowski pracowali na jego sukces.
Wszyscy odeszli z PiS albo z niego wylecieli, bo zdaniem Kaczyńskiego od wyrażania poglądów to jest tylko on.
A jak ktoś chce, żeby Pan prezes miał tylko 99 % władzy a nie 100 %, to jest "zdrajca" i "rozbijacz prawicy".
Świetnie to było widać po ostatnich wyborach kierowników okręgów w PiS, gdzie nawet wszystkie nominacje partyjne na poziomie powiatowym musiały być pod totalną osobistą kontrolą Jarosława Kaczyńskiego.
Tak się po prostu nie da rządzić żadną partią, która ma tworzyć szeroki ruch społeczny zdolny pozyskiwać ludzi dla naprawy Polski.
Bo niczego się nie uczy i nie potrafi się liczyć z niczyim zdaniem w partii.
Jak było potrzeba to potrafił ciągle zabiegać o współpracę z najgorszymi kanaliami - Giertychem czy Lepperem, a nawet z taką gnidą jak Tusk (i to jeszcze w czerwcu 2006 r., kiedy Tusk 9 miesiecy wcześniej pokazał jemu i Polsce wała).
Ale kiedy przychodzi do samego PiS-u to Kaczyński promuje tylko bezmyślnych potakiwaczy jak Kuchciński i poręcznych karierowiczów takich jak Czarnecki czy Hofman.
Ale ludzi wartościowych wywala na zbity pysk, bo nie umie się liczyć z niczyim samodzielnym zdaniem.
A cechą ludzi wartościowych i niezależnych jest właśnie to, że maja z tobą wspólny cel, ale mają też samodzielne zdanie.
Nie podobają mi się Pańskie agresywne bluzgi w stosunku do Z.Ziobry.
To nie Ziobro, Dorn czy inni odeszli z PiS-u tylko Kaczyński ich wyrzucił
Każdy kto słucha tego co mówi Kaczyński i tego jaka jest jego strategia polityczna doskonale wie, że jego apel o "powrót Ziobry" nie był szczery i stanowił tylko zagrywkę polityczną.
Kto zaczął to wiadomo od bardzo bardzo dawna.
Politykom PO nie chce się już nawet ukrywać prawdy.
Otwarcie mówią, że wszystko się zaczęło od powyborczych frustracji i nienawiści Tuska w 2005 r. I tak wiedzą, że nic im już za takie wyznania nie grozi.
Dziwię się, że Pan jeszcze o tym nie wie.
Proszę garść cytatów
1. Janusz Palikot
"...wszystko układało się różowo. Pamiętam, jak mi powtarzał bez przerwy Rosół, czy jakiś tam inny z młodszych ludzi: pamiętaj, Tusk zostanie prezydentem, a Schetyna premierem. (…) Oni się nawet nie martwili przewidywaną przegraną z PiS-em w wyborach parlamentarnych, bo zakładali, że wygrane przez Tuska wybory prezydenckie i tak zmuszą PiS, żeby się zgodziło na premierostwo Schetyny. (…) Mając Tuska jako prezydenta [Schetyna] dostawałby pole do twardej gry z Kaczorem i by go wcześniej czy później wgniótł w narożnik [„Ja Palikot”, str. 119]
2. Jarosław Gowin:
Byłem przekonany, że powstanie rząd PO i PiS. Wtedy nastąpił moment inicjacji w brudną część polityki. Siedziałem w restauracji sejmowej z pewnym ważnym politykiem. Byłem rozgorączkowany. Mówiłem, że powinniśmy stworzyć wspólny rząd, by realizować program. On na to: „Pisiaki wygrały, niech sobie sami teraz tworzą rząd”. „Przez kilka lat obiecywaliśmy wyborcom rząd. Jak mamy teraz się z tej obietnicy wycofać?” – spytałem. Na to on, z miną guru politycznego, powiedział: Pamiętaj. Pierwsza zasada w polityce – pierdol wyborców”. [„Wprost” nr 46(1399), str. 28]
3. Kazimierz Marcinkiewicz
"...mogliśmy się, co do tego dogadać. Druga rozmowa była gorsza, on [Jan Rokita] już chyba wiedział, że decyzja Tuska jest troszkę inna. (…) już wyczuwałem, że trzeba rozmawiać z Tuskiem, że tam jest problem. Że on podejmuje decyzje. [„Marcinkiewicz. Kulisy władzy”, str. 54]. I te zespoły [negocjacyjne] naprawdę fajnie pracowały. To był cudowny widok (…) A po paru godzinach Rokita czy raczej Tusk ustami Rokity zmienił zdanie ["Kulisy Władzy" str. 57]."
4. Jan Rokita
"Kazimierz Marcinkiewicz twierdzi, że pan i on mogliście domknąć tę koalicję wbrew liderom obu partii. Wbrew Kaczyńskiemu i Tuskowi.
Ja z wahaniami przyłączyłem się do stanowiska na nie. Pewnie taka skuteczna akcja moja i Marcinkiewicza była możliwa. Tylko, że byłoby to rozwiązanie nietrwałe, a jego autorów spotkałaby sroga zemsta. Ale może warto było to ryzyko ponieść".
[wywiad dla "Dziennika" - kwiecień 2008 r.]
Ponieważ był Pan na Węgrzech, więc raczej Pan nie wie jak relacjonowano wyjazd w kraju.
To nie tylko TVP zbojkotowała wydarzenie, ale wszystkie radia i telewizje.
Widziałem ledwie 2-godzinną wzmiankę o "polskich prawicowcach" na telegazecie TVP.
Na TVN kompletnie nic.
Być może ktoś zauważył jakieś informacje w telewizji, ale ja żadnych.
Z portali internetowych podobno w piątek była jakaś krótka wzmianka na wp.pl
To wydarzenie w ogóle nie istniało w Polsce.
O ile ktoś nie wszedł na portal niezależnej, frondy albo wpolityce.pl to nie miał i nie ma i nie będzie miał bladego pojęcia o wyjeździe na Węgry.
Z post scriptum wnoszę, że autor nie ma za bardzo pojęcia o temacie o którym pisze i nawet nie odróżnia inkwizycji od procesu inkwizycyjnego, który był zupełnie czymś innym a cała ta notkę miała być tylko tania ateistyczną agitką w stylu Środy-Palikota.
@Łukasz Warzecha
Najpierw piszę, że III RP to moralne bagno, państwo pseudo-elit stworzonych przez Stalina na trupie prawdziwej Polski, uczące Polaków wstydu do samych siebie i stale ich poniżające.
Potem się zmęczę ciągłym życiem w marginesie, ciągłymi porażkami, biedą i brakiem perspektyw.
Więc zacznę dla ochłapów na salonie, dla zostania czwartorzędnym pudelkiem w kolekcji Urbana-Michnika, opluwać ludzi takich samych jak ja, tymi samymi inwektywami, którymi sam byłem opluwany, wyzywać od oszołomów i ciemnogrodu dawnych towarzyszy niedoli, wyśmiewać poglądy, które dopiero co głosiłem.
A potem jak niespodziewanie wbrew wszelkim kalkulacjom, pojawi się kolejna iskierka nadziei na zmiany, jakby nigdy nic znów "zmienić zdanie" i bez słowa przeprosin zacząć sobie pisać to co pisałem na początku, licząc, że cała moja wolta się nie liczy, jest niebyła i odcięta (nomen omen) grubą kreską.
To skąd wiadomo, że po raz kolejny nie zatęsknię za wygodami salonu.
Albo jaką wiaryogność będą miały moje dzisiejsze słowa, skoro wczoraj im zaprzeczałem i sam je wyśmiałem.
@wujek m
A komu konkretnie na prawicy odbija??
Nie zauważyłem nikogo?
Można prosić o jakieś nazwisko i przykład.
@Mikis
To proszę mi znaleźć choć jeden mój komentarz z tych poprzednich "lat".
@Mikis
Nie wiedziałem, że Pan od lat śledzi moje prognozy?
Szczególnie, że żadnych nie umieszczałem.
@Łukasz Warzecha
Ostatni raz kojarzyłem, że już jako usalonowiony piesek pisał jakieś posłuszne meradające ogonkiem teksty w "Wyborczej".
Myślałem, że ze względu na wiek odszedł już całkiem na emeryturę.
Ale pewnie nawet jakby mi wpadła w ręce jakakolwiek jego książka to i tak bym nawet jej nie otworzył właśnie ze względu na nazwisko na okładce.
Bo z tamtej strony nie ma już powrotu Panie redaktorze.
Kto raz się stoczył na samo dno salonu władzy III RP nigdy, ale to nigdy nie odzyska wiarygodności w środowiskach niepodległościowych.
Nigdy już nie będzie swój. Choćby potem chciał wrócić i pisał najmądrzejsze i najtrafniejsze rzeczy.
Nawet nie wykluczam, że to co Pan pisze o Wierzbickim jest prawdą.
I myślę, że nie będzie to jedyny przypadek.
Wszyscy już na politycznej górze widzą, że nie tylko rządy PO, ale i cała III RP się wyczerpała.
Że praktycznie rozkłada się całe państwo. Że totalny krach jest kwestią już nawet nie lat, a co najwyżej miesięcy.
I żadne tony propagandy, lejące się z TVN-ów i "Gazet Wyborczych" nie są już w stanie tego przykrywać.
I nawet ten cały wyhodowany w III RP motłoch, zwany lemingami, jak mu nędza zajrzy w oczy, nie będzie już dłużej stał przy PO rechocząc z "ciemnoty".
Więc pewnie niejeden salonowiec zechce z przyczyn koniunkturalnych "odkryć wypaczenia" i podczepić się pod nas, udając "krytyka systemu".
I niejeden Wierzbicki zapewne zechce znów być "anty", zechce znów wrócić na dawne pozycje, które porzucił dla życia w wygodach salonu władzy III RP.
Ale nic nie przywróci im utraconej wiarygodności.
Więc cokolwiek napisze Wierzbicki czy jemu podobni nie ma i nie będzie już miało znaczenia.
@wujek m
Kierunek prawicowy jest zawsze ciekawy i właściwy.
W nieciekawym kierunku to zmierza Mazurek. W kierunku wołkowo-michalskim.
Mazurek
Niesołowski chyba faktycznie nie jest na bieżąco i nie wie, że Mazurek aktualnie stara się "politycznie dojrzeć" i "ustatkować" oraz że po wielu latach lawirowania i wyznawania kultu wielkiej symetrii P.Lisickiego ostatnio już otwarcie zadeklarował akces do salonu.
Szybko podąża drogą Wierzbickiego, Wołka, Michalskiego.
Może to jakieś osobista uraza Niesiołka sprawia, że nie dostrzegł nawrócenia Mazurka.
Spokojne manifestacje
Nie to co dzisiejsza "agresywna" prawica.
Spokojne manifestacje
No, pamiętam jedną taką jedną ostatnią spokojną manifestację na 8 marca, kiedy to horda wąsatych krótkoostrzyżonych okularnic wyrażała swoją sympatię do księży i Kościoła posługując się wcale niewulgarnymi i nieprostackimi hasłami o cipach, waginach i pierdoleniu.
@Markhamont
PiS nie jest prywatną własnością Jarosława Kaczyńskiego.
Jak powstawał, był szeroką partią różnych nurtów prawicy.
I nie tylko Kaczyński, ale również Jurek, Dorn, Ziobro, Ujazdowski pracowali na jego sukces.
Wszyscy odeszli z PiS albo z niego wylecieli, bo zdaniem Kaczyńskiego od wyrażania poglądów to jest tylko on.
A jak ktoś chce, żeby Pan prezes miał tylko 99 % władzy a nie 100 %, to jest "zdrajca" i "rozbijacz prawicy".
Świetnie to było widać po ostatnich wyborach kierowników okręgów w PiS, gdzie nawet wszystkie nominacje partyjne na poziomie powiatowym musiały być pod totalną osobistą kontrolą Jarosława Kaczyńskiego.
Tak się po prostu nie da rządzić żadną partią, która ma tworzyć szeroki ruch społeczny zdolny pozyskiwać ludzi dla naprawy Polski.
@Maarten
Jak było potrzeba to potrafił ciągle zabiegać o współpracę z najgorszymi kanaliami - Giertychem czy Lepperem, a nawet z taką gnidą jak Tusk (i to jeszcze w czerwcu 2006 r., kiedy Tusk 9 miesiecy wcześniej pokazał jemu i Polsce wała).
Ale kiedy przychodzi do samego PiS-u to Kaczyński promuje tylko bezmyślnych potakiwaczy jak Kuchciński i poręcznych karierowiczów takich jak Czarnecki czy Hofman.
Ale ludzi wartościowych wywala na zbity pysk, bo nie umie się liczyć z niczyim samodzielnym zdaniem.
A cechą ludzi wartościowych i niezależnych jest właśnie to, że maja z tobą wspólny cel, ale mają też samodzielne zdanie.
Sowiniec
To nie Ziobro, Dorn czy inni odeszli z PiS-u tylko Kaczyński ich wyrzucił
Każdy kto słucha tego co mówi Kaczyński i tego jaka jest jego strategia polityczna doskonale wie, że jego apel o "powrót Ziobry" nie był szczery i stanowił tylko zagrywkę polityczną.
Frekwencja
Na moje oko te 20 tys. to minimalny wiarygodny szacunek frekwencji.
Cały plac był wypełniony, oprócz zjazdu do Książęcej i Brackiej.
Na oko wychodziło 20-25 tys.
Natomiast z kalkulacji matematycznej wychodziło mi 40-60 tys.
Powierzchnia placu trzech krzyży wynosi 100 na 200 m, czyli 20000 m2.
Przyjmując ostrożnie 2-3 osoby na m2 wychodziło mi 40-60 tys.
ps:
W 2006 r. na manifestacji PiS było z 8 tys. ludzi a PO 10 tys.
Pana dane są znacznie zawyżone.
Autor
Politykom PO nie chce się już nawet ukrywać prawdy.
Otwarcie mówią, że wszystko się zaczęło od powyborczych frustracji i nienawiści Tuska w 2005 r. I tak wiedzą, że nic im już za takie wyznania nie grozi.
Dziwię się, że Pan jeszcze o tym nie wie.
Proszę garść cytatów
1. Janusz Palikot
"...wszystko układało się różowo. Pamiętam, jak mi powtarzał bez przerwy Rosół, czy jakiś tam inny z młodszych ludzi: pamiętaj, Tusk zostanie prezydentem, a Schetyna premierem. (…) Oni się nawet nie martwili przewidywaną przegraną z PiS-em w wyborach parlamentarnych, bo zakładali, że wygrane przez Tuska wybory prezydenckie i tak zmuszą PiS, żeby się zgodziło na premierostwo Schetyny. (…) Mając Tuska jako prezydenta [Schetyna] dostawałby pole do twardej gry z Kaczorem i by go wcześniej czy później wgniótł w narożnik [„Ja Palikot”, str. 119]
2. Jarosław Gowin:
Byłem przekonany, że powstanie rząd PO i PiS. Wtedy nastąpił moment inicjacji w brudną część polityki. Siedziałem w restauracji sejmowej z pewnym ważnym politykiem. Byłem rozgorączkowany. Mówiłem, że powinniśmy stworzyć wspólny rząd, by realizować program. On na to: „Pisiaki wygrały, niech sobie sami teraz tworzą rząd”. „Przez kilka lat obiecywaliśmy wyborcom rząd. Jak mamy teraz się z tej obietnicy wycofać?” – spytałem. Na to on, z miną guru politycznego, powiedział: Pamiętaj. Pierwsza zasada w polityce – pierdol wyborców”. [„Wprost” nr 46(1399), str. 28]
3. Kazimierz Marcinkiewicz
"...mogliśmy się, co do tego dogadać. Druga rozmowa była gorsza, on [Jan Rokita] już chyba wiedział, że decyzja Tuska jest troszkę inna. (…) już wyczuwałem, że trzeba rozmawiać z Tuskiem, że tam jest problem. Że on podejmuje decyzje. [„Marcinkiewicz. Kulisy władzy”, str. 54]. I te zespoły [negocjacyjne] naprawdę fajnie pracowały. To był cudowny widok (…) A po paru godzinach Rokita czy raczej Tusk ustami Rokity zmienił zdanie ["Kulisy Władzy" str. 57]."
4. Jan Rokita
"Kazimierz Marcinkiewicz twierdzi, że pan i on mogliście domknąć tę koalicję wbrew liderom obu partii. Wbrew Kaczyńskiemu i Tuskowi.
Ja z wahaniami przyłączyłem się do stanowiska na nie. Pewnie taka skuteczna akcja moja i Marcinkiewicza była możliwa. Tylko, że byłoby to rozwiązanie nietrwałe, a jego autorów spotkałaby sroga zemsta. Ale może warto było to ryzyko ponieść".
[wywiad dla "Dziennika" - kwiecień 2008 r.]
Wyjazd na Węgry
Ponieważ był Pan na Węgrzech, więc raczej Pan nie wie jak relacjonowano wyjazd w kraju.
To nie tylko TVP zbojkotowała wydarzenie, ale wszystkie radia i telewizje.
Widziałem ledwie 2-godzinną wzmiankę o "polskich prawicowcach" na telegazecie TVP.
Na TVN kompletnie nic.
Być może ktoś zauważył jakieś informacje w telewizji, ale ja żadnych.
Z portali internetowych podobno w piątek była jakaś krótka wzmianka na wp.pl
To wydarzenie w ogóle nie istniało w Polsce.
O ile ktoś nie wszedł na portal niezależnej, frondy albo wpolityce.pl to nie miał i nie ma i nie będzie miał bladego pojęcia o wyjeździe na Węgry.
Czyli dla 99 % Polaków nie było żadnego wyjazdu.
Inkwizycja
Ile PO ukradło na budowie stadionu?
Nie wiemy ile PiS, choć możemy się domyślać, że nic.
Tak jak nie ukradł dorsza za 7,5 zł ani żadnego zawiasa w laptopie Ziobry.
Za to wiemy ile nakradli na stadionie dzięki PO.
1 okrądły miliard złotych.
Tyle drożej kosztował stadion narodowy niż miał kosztować, a do dziś go nie skończyli.
"Profesor" Bydłoszewski
Ja na przykład skończyłem studia a "profesor" nie.
Więc mnie chyba nie przerasta we wszystkim.
I do tego mam lepsze maniery i wyższy poziom kultury języka.
RAZ
Chyba Pan nie doczytał Ziemkiewicza.
iustus
Pzdr