KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  73   1

CZAS NA NOWĄ GENERACJĘ

To, co udało się J. Kaczyńskiemu, nie uda się już nikomu innemu. Pisząc to biorę pod uwagę tylko nasze polskie warunki i tylko naszą polską mentalność. Przyznaję zatem, że ma on prawo mieć satysfakcję. Zbudował partię na miarę własnych oczekiwań. Zgromadził w niej ludzi, których zręcznie i całkowicie sobie podporządkował, pod każdym względem. Znalazł sobie elektorat, który wcześniej przez nikogo nie był zauważany. Znalazł, rozmiłował w sobie, zapewnił o swojej "miłości" do niego, uzależnił go od siebie wszystkimi dostępnymi środkami, utrwalał tę zależność poprzez system nagradzania, nauczył suwerenności i patriotyzmu wg własnej definicji, jeszcze bardziej rozbudował elektorat, aż w końcu zdobył władzę i utrzymuje ją w swoich rękach. Jednoosobowo. "Ciężko" na to pracował latami.

Następni, mający chrapkę na to samo, mogą się tylko obejść smakiem. Taki numer, jaki udał się Kaczyńskiemu, już się nikomu nie uda. Nikomu, ponieważ na ten moment jesteśmy za bardzo zepsutym narodem. To piętno, jakie na nas wycisnął prezes partii jeszcze rządzącej. To "pieczątka degrengolady" zostawiona nam na wieczną po nim pamiątkę. Ta "pieczątka", to całkowity rozkład wszelkich wartości, z moralnymi na czele. Jeżeli dalej będziemy w to brnąć, nie będziemy już mieć żadnego prawidłowego wzorca na przyszłość. Prawidłowego, czyli zgodnego z nauką. Polska polityka poddała się złym wzorcom już dawno. Z latami tylko je pogłębia.

Nawet Hołownia, który w tym towarzystwie jeszcze nie rządził, zachowuje się bardzo podobnie. Wprawdzie zgromadził wokół siebie działaczy i gromadzi dalej zwolenników jak jego polityczni konkurenci, podnosi słupki poparcia i głosi publicznie swoje racje i poglądy tak jak oni, czyni to bardziej gładkim językiem niż inni - a jednak ten jego przekaz nie dociera do mnie. Za dużo w nim przekonania o własnej wyższości, sprawczości i za dużo myślenia, że jest tym "lepszym politycznym sortem". To, że mówi się gładszym językiem, nie znaczy wcale, że w porównaniu z innymi, jest się lepszym. Błąd popełniany już na starcie. Nie do odrobienia.

Takim samym błędem jest ciągłe myślenie o końcu Kaczyńskiego. Tylko dlatego, że ten wciąż dopuszcza do katastrof wizerunkowych swojej partii, że toleruje dramatyczne w skutkach podchody Z. Ziobro do polskiej praworządności, że trzyma na pierwszej linii Morawieckiego, będącego twarzą pisowskich "sukcesów". A może to wszystko jest zamierzone. Czy wszyscy krytykanci o tym pomyśleli? Może to jest wielki plan wielkiego stratega? Jego koniec w polityce nie nastąpi wtedy, kiedy przeciwnicy będą tego chcieli, tylko wtedy, gdy on sam tak zadecyduje. Może tak być? Pewnie że może. Wszak to nieobliczalny osobnik.

Nieobliczalny, nieprzewidywalny, nieodgadniony i wiele jeszcze podobnych przymiotników. A ktoś taki, to trudny przeciwnik. Ktoś taki, nie mający nic do stracenia oprócz władzy, może porwać się na wszystko, cokolwiek przyjdzie mu do głowy. Ktoś taki właśnie, zdolny jest do zdobycia i utrzymywania władzy jak najdłużej. Każdym kosztem. Każdym. Czy na opozycji jest ktoś taki? Nie ma i długo nie będzie. Nie ma nikogo, kogo stać by było na poświęcenie zdrowia i życia obywateli, dla własnych (czytaj: osobistych) celów. Ktoś taki rodzi się raz na jakiś czas. Dlatego z planów, jakie układa sobie opozycja, nic nie wyjdzie.

Nie obroni Polski przed Kaczyńskim i PiSem, ponieważ jest niezorganizowana (czytaj: nie chce być), jest za głupia, za mało odważna, krótkowzroczna, zbyt ambitna i egoistyczna. Polska opozycja jest jak "satyra w krótkich majteczkach", pod każdym względem nie jest przygotowana do rządzenia. Do naprawy szkód po PiSie. Z powodu zbyt długiego kontaktu z polityką, większość polityków nie ma pojęcia o rzeczywistości i potrzebach Polaków. To dla nich abstrakcja. Ci wieloletni politycy zapomnieli, jak to jest żyć za minimalną pensję, jak to jest utrzymać się ze zbyt małej emerytury. Politycy popełniają wciąż ten sam błąd. Dystansują się od własnych wyborców. Murem odgradzają się od realiów życia.

Czas by to zmienić. Czas na nową zmianę. Czas na nowe spojrzenie, adekwatne do współczesności. Czas na nową generację w polskiej polityce. Dziadersom powinno się podziękować za ich wieloletnie "trudy". Po każdej stronie sceny. Czas na zmianę pokoleniową w pełnym tego słowa znaczeniu. Zdaję sobie sprawę z tego, że stare układy zostaną zastąpione nowymi. Ale to już wiemy. Bez układów, nawet polityka nie istnieje. A ponieważ jest jeszcze 2 lata do wyborów, o wymianie pokoleniowej w polityce, można śmiało opowiadać wszystkim wyborcom. Czynić to powinni młodzi kandydaci na polityków. Realnie, a nie życzeniowo, patrzący na potrzeby Polski i Polaków.

Powiadomieni uczciwie o tym wyborcy, będą mieli czas na zastanowienie się i na wybór. Czy chcą zaściankowej Polski, mentalnie zasiedziałej w XIX wieku, czy postawią na dalszy cywilizacyjny rozwój. Muszą o tym zdecydować młodzi Polacy, ponieważ to ich bezpośrednio dotyczy. Gra toczy się o ich przyszłość i o to, w którym miejscu chcą widzieć siebie i swoją Ojczyznę. Mogą wybierać między poprawą jakości życia, a pracą od świtu do nocy. Między zamkniętymi granicami, edukacyjną klaustrofobią, ogłupiającą ideologią, a wolnością i tym co sobą niesie. Właściwie to nie ma czasu mimo, że do wyborów mamy 2 lata. To jak pstryknięcie palcami.

ALBO JESTEŚ ZA PRZYSZŁOŚCIĄ I ŚWIATEM DLA CIEBIE OTWARTYM, albo za przekombinowaną na modłę Kaczyńskiego, przeszłością i enklawą zamkniętą na głucho i na długo. I bez żadnych perspektyw.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale