KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  48   0

POJEDYNEK... BITWA... WOJNA... a może jeszcze coś gorszego?

Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego łączy kilkudekadowa wspólna historia. Na jej podstawie, można nakręcić nawet ciekawy film, zważywszy, że każdego dnia obfituje w wiele zwrotów i akcji, śmiało mogących wypełnić formułę filmu polityczno-obyczajowego z elementami dobrej (w sensie filmowym) sensacji. Zawsze obaj są obok siebie. A jak nie, to w orbicie zainteresowania. Są jak dwaj rewolwerowcy toczący niczym nie przerywany pojedynek. Do pierwszej politycznej krwi. I tak od lat. Zmieniło się może tylko to, że obaj mają dzisiaj inny cel. Poważniejszy. Nie pierwszą krew, a polityczną śmierć przeciwnika.

Ta ich walka, to nie tylko osobista sprawa, a spór o fundamentalną dla Polski rzecz. O demokrację. Więc jest to NASZE być albo nie być. Kaczyński kocha być dyktatorem i nic więcej dla niego się nie liczy. Wyjście z Unii i pełna izolacja, marna egzystencja poza światową cywilizacją, byłyby to nic nie znaczące efekty uboczne. No cóż, ofiara jakaś musi być. Gdyby jednak stało się inaczej i to Donald Tusk pokonałby prezesa partii rządzącej, musiałby zająć się odbudową tego, co zepsuł i zmarnował Kaczyński. Musiałby odbudować Państwo. Cegiełka po cegiełce. Tak czy siak, ta krwiożercza i bratobójcza walka, dla Polski i dla Polaków będzie ciężko strawna.

To nie jest jakaś wirtualna gra, gdzie wszelkie postaci są nierealne. To prawdziwa rzeczywistość, jaką nam kreują od lat główni jej bohaterowie. Chodzi w niej o wartości, symbole, zasady i priorytety. W tej ich konfrontacji chodzi o jakże starą jak świat rzecz, o walkę dobra ze złem. Obaj wywodzą się z tego samego środowiska - Solidarności. Obu łączyło to samo - zniszczyć komunę. Obaj zapewniali, że zrobią wszystko dla Polski. Jak bardzo wiele zmieniło się od 1989 roku. Dzisiaj dzieli ich wszystko. Kroczą innymi drogami. Kierują się zupełnie innymi wartościami i inne ideologie im przyświecają. Mają też inne dokonania.

Kaczyński podporządkował sobie wymiar sprawiedliwości, gwarantujący mu całkowitą bezkarność w tym co robi. Skutkuje to tym, że dzisiaj nie można ukarać polityka za to, że ten świadomie, z pobudek czysto osobistych łamał Prawo. Cokolwiek by taki nie zrobił, włos mu z głowy nie spadnie. Każda sprawa będzie umarzana przez Prokuraturę Z. Ziobro. Kaczyński pod swoją komendą ma dzisiaj wszystko - służby specjalne, wojsko, sądy, Trybunał, media i powolny mu Kościół. Oprócz tego ma wierny elektorat, który na razie idzie za nim choćby w ogień. Od początku do tego dążył. I ma to, co chciał. Czy ma prawo nazywać się zwycięzcą?

Ludzie mają gen ulegania silniejszemu, bardziej sprawczemu i skutecznemu. Dlatego część Polaków tak lgnie do Kaczyńskiego, by jak najwięcej przy nim skorzystać. Magia pieniądza też czyni cuda. Zawsze najlepiej przemawiała do wyobraźni każdego słabego wyborcy. Łatwo więc takiego przyciągnąć i przy sobie utrzymać. Inni jak nie ulegną, raczej siedzą cicho by nie podpaść. Ze strachu o siebie i o rodzinę. Jak to w życiu bywa. Jak masz pieniądze, przez co zapewniony byt, nieważne na jak długo, nie interesuje cię nic innego ani nikt inny. Ważny w takim wypadku jest czubek własnego nosa. Na los innych rodaków zamykamy się. To właśnie osiągnął Kaczyński.

W którym miejscu jest dzisiaj Donald Tusk? Co ma nam do zaoferowania po powrocie do polskiej polityki? Po pierwsze przypomniał o sobie. Przypomniał jakim jest człowiekiem i czy wciąż te same wartości nim kierują. Po drugie - dał Polakom nadzieję na przywrócenie normalności, stabilności i spokoju. Nadzieja to potężna MOC. Nie raz i nie dwa porywała ludzi do walki o swoje. Po trzecie - D. Tusk pokazał, że wciąż jest tym samym silnym i charyzmatycznym liderem, co udowodnił w krótkim czasie, dźwigając z odległego miejsca swoją partię i stawiając ją tuż za PiS. Co zmarnował swoim słabym przywództwem Schetyna.

Tusk jest liderem, jakiego potrzebowała jego partia. Jest człowiekiem i politykiem, jakiego potrzebują wyborcy opozycji. Jest mężem stanu na miarę światową. Otwartym na Europę i na Świat. Jest młodszy od Kaczyńskiego i wydaje się bardziej zdecydowany. Kaczyński jest wiekowym dziadkiem, a Tusk silnym i na tle prezesa, nowoczesnym politykiem, mówiący konkretami trafiającymi w punkt oczekiwań wyborców. Nie ucieka od najtrudniejszych nawet tematów. Nie boi się stanąć oko w oko z wyborcą. Jest inteligentny i wciąż mu się chce. I co ważne - nie boi się Kaczyńskiego. Mówi mu prosto w twarz, co o nim i o jego dokonaniach, sądzi.

Wcześniej mówiło się o tzw. efekcie Tuska i wróżono mu krótkotrwałą przyszłość w polskiej polityce. Życzono wprost, by od niej odszedł. Jednak czas i sondaże pokazały, że Donald Tusk to wciąż groźny przeciwnik polityczny, mający za sobą Unię i USA. Nie dlatego, że to Donald Tusk, były przewodniczący UE. Dlatego, że jest on gwarantem porządku demokratycznego w Polsce. Kaczyńskiego odbierają jako zwycięzcę, Tuska jako kogoś, kto daje nadzieję. To dwie równorzędne sobie wartości. Równie silne. Lecz tak jak zwycięzca odchodzi kiedyś do lamusa Historii gdzie zasypuje go kurz czasu, tak NADZIEJA jest nieskończona. Trwa wiecznie. Tak długo, jak długo trwa ludzkość, zawsze jest nadzieja.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale