0 obserwujących
12 notek
3749 odsłon
  517   0

"Wielki Reset" czyli zniszczenie tradycyjnego świata

Termin "Wielki Reset" stał się ostatnio bardzo popularny i jest często używany oraz omawiany, ale z pewnością nie w mediach "głównego nurtu". Media te, jeżeli w jakiejkolwiek dyskusji dotykają tematu "Wielkiego Resetu", to czynią to mimochodem, pobieżnie i zazwyczaj w sposób szyderczy, wyśmiewając go jako kolejna teorię spiskową. Z tego powodu większości ludziom termin ten "obił się o uszy", ale jestem przekonany, że mieliby kłopoty z powiedzeniem, co ten termin oznacza i jakie plany i pomysły za nim stoją. Dopóki istnieją media niezależne, niekontrolowany internet, dopóty istnieją szanse na otwartą rozmowę, informację i ostrzeganie przed nadejściem Nowego Porządku. Publikacje, i to całkiem wyczerpujące,  wyjaśniające istotę  "Wielkiego Resetu" ukazywały się także w publikacjach blogerów na stronach Salonu24.
Nie jest moim zamiarem tutaj powtarzanie tego, co już zostało powiedziane i napisane.
Jednak postanowiłem napisać kilka zdań i odczuć osobistych na temat tego, jak może wyglądać świat, jeżeli ten "Nowy Kierunek" rozwoju ludzkości zacznie zmieniać nasze życie - a w zasadzie już zaczął zmieniać nasze życie.
Jeżeli bowiem ktoś myśli, ze plany zmian przedstawione w "Wielkim Resecie" dotyczą tylko "wielkiego świata gdzieś daleko stąd", że to tylko propaganda i kolejne nic nie znaczące rozmowy władców tego świata - to bardzo szybko przekona się, że tym razem mamy być może do czynienie z czymś groźniejszym niż to, co niosły ze sobą totalitaryzmy znane z przeszłości. Ten nowy plan rozwoju ludzkości chce nas pozbawić wolności i wszystkich cech i godności, które były i są zasadnicze dla rodzaju ludzkiego "od zawsze".
Plan "Wielkiego Resetu" to nie jest fantastyka. Wyobraź sobie, że budzisz się pewnego dnia i zdajesz sobie sprawę, że świat, który kiedyś znałeś, jest tylko odległym wspomnieniem. To był świat, który nigdy nie był doskonały (bo doskonały być nie może), ale był to świat w którym istniały poza kontrolą jakichkolwiek rządów : wolność i odpowiedzialność za siebie i najbliższych, rodzina, prawdziwa przyjaźń, etos pracy, także religia dla wierzących a swoboda realizacji siebie dla niewierzących.

Jest jedno naczelne przesłanie moich rozważań, jedna naczelna myśl na temat "Wielkiego Resetu": plany budowy tego "Nowego Świata" mogą się udać tylko wtedy, gdy plany te zostaną zaakceptowane i będą wspierane jako coś dobrego i właściwego przez większość społeczeństw - zaakceptowane wszystko jedno czy to perfidnie i świadomie (zapewne przez mniejszość) czy też z nieświadomości i głupoty (przez większość).

Najbardziej zaskakujące w planach "Wielkiego Resetu" jest to, jak bardzo ten cały plan jest otwarty. W roku 2020 Klaus Schwab, lider i założyciel Światowego Forum Ekonomicznego oraz  Książę Karol ogłosili uroczyście na forum ekonomicznym w Davos plan "Wielkiego Resetu". Schwab przedstawił zarys tego planu już wcześniej w swojej książce wydanej w roku 2016 pod tytułem "Czwarta rewolucja przemysłowa".
Plan globalnej przebudowy przedstawiony w 2020 zawierał już w sobie także wnioski wypływające z pandemii COVID-19, która to pandemia stała się, i ciągle jest, znakomitym polem doświadczalnym dla wdrożenia przyszłych koncepcji.
Globalny plan zmian zakłada bowiem przejęcie kontroli nad ludzką świadomością, ludzkimi zachowaniami oraz sterowanie akceptacją narzuconych norm. Pandemia COVID-19 znakomicie umożliwiła, na razie na małych, celowanych grupach społecznych, przetestowanie sposobów użycia tej masowej inżynierii społecznej i jej skuteczności.

Na przykładzie pandemii COVID-19 sprawdzono do jakiego stopnia można ograniczyć rzetelną informację na temat jakiegoś problemu lub zjawiska, jak można w krótkim czasie, co kilka tygodni, zmieniać całkowicie narrację i informację o czymś i to  bez specjalnego zdziwienia i oporu społecznego, jak od dobrowolności pewnych zaleceń i propozycji przejść do przymusu i obowiązkowości, jak ograniczyć czyjeś prawa i wolności obywatelskie nie tylko bez oporu społecznego, ale nawet przy aplauzie ludzi, jak ograniczyć wolność podróżowania, jak skutecznie kontrolować media i obieg informacji, , jak kontrolować centralnie sprawy gospodarcze i obieg pieniądza, jak "napuścić" grupy społeczne przeciwko sobie, jak ograniczyć wolność wypowiedzi "wycinając" niewygodne osoby z obiegu medialnego.

Globalny plan zmian gospodarczych jest jasno wyłożony: to plan przejścia do gospodarki ekologicznej i rezygnacja ze sposobu współczesnego gospodarowania nawet kosztem spadku rozwoju i masowego zubożenia społeczeństw. Nastąpić ma, według Schwaba, przejście do "czwartej fazy rozwoju gospodarczego" i stopniowe zastąpienie tradycyjnej siły roboczej robotami i "sztuczną inteligencją". Wywoła to naturalne przemodelowanie rynku pracy, wiele zawodów będzie niepotrzebnych i wielu ludzi straci pracę. Jednak pauperyzacja i zubożenie mas społecznych nie są problemem - będzie wystarczająco dużo środków, aby wypłacać tym ludziom zasiłki i zapomogi.
Kapitalizm w tradycyjnej postaci, ze swoimi wartościami wolności, odpowiedzialności i rozwoju ma nieodwołalnie zniknąć. Zysk jest czymś złym i wyklętym - stąd zmiana tradycyjnego pojęcia "akcjonariuszy" (shareholders), zainteresowanych rozwojem firmy i zyskiem, na pojecie "interesariuszy" (stakeholders) czyli osób, instytucji zewnętrznych oraz rządów przyglądających się działaniom firmy i zainteresowanych nie w jej zyskach, ale oceniających , jak dana firma funkcjonuje w społeczeństwie, jak wpływa na stosunki społeczne, czy bierze pod uwagę zalecenia i strategię globalnego rozwoju. To jest ekonomiczny ostateczny cel Wielkiego Resetu – międzynarodowy „kapitalizm interesariuszy”, czyli korporacjonizm.

Bardzo istotną częścią tego nowego planu jest likwidacja klasy średniej. Klasa średnia to nie tylko struktura społeczna i zawodowa, ale to klasa przywiązana do tradycyjnych wartości i jako taka ma zniknąć, bowiem blokuje postęp i stanowi wręcz zagrożenie dla wdrożenia Nowego Planu.

Wrogiem są zresztą wszystkie partykularności, odrębności - muszą zniknąć jakiekolwiek grupy społeczne poczynając od poziomu rodziny a na narodzie kończąc . Państwo narodowe z jego historią, tradycją, religią, wartościami jest największym wrogiem tego globalistycznego planu. Państwa narodowe mogą przeciwstawić się globalnemu kapitałowi, chronić swój rynek, swoją klasę średnią. Niezależnie od wad i zalet dzisiejszej polityki prowadzonej przez takie kraje jak Polska czy Węgry, stanowią one zasadniczą przeszkodę  i zaprzeczenie dla pomysłu wdrażania "Wielkiego Resetu". Problem w tym, ze tak naprawdę zarówno Polska jak i Węgry to bardzo mali gracze, aby mogli w sposób istotny sprzeciwić się planom globalnej przebudowy. Co gorsze, ostatnie wydarzenia mogą wskazywać, że ten "opór" zostanie łatwo przełamany - wszak od "Wielkiego Resetu" do "Nowego Ładu" droga nie jest tak bardzo daleka......
Podobnie ma się rzecz z niezależnymi politykami. To dlatego Trump, niezależnie od swoich wad i zalet, wywołał taką wściekłość i zmasowany atak na swoją osobę i politykę, ponieważ odwoływał się do tradycyjnego modelu społecznego i gospodarczego, do wartości rodzinnych i religijnych - mówił językiem zrozumiałym dla wolnych, niezależnych ludzi, dla klasy średniej. Język ten oczywiście nazwano "populizmem" i wściekle zwalczano.

Jednak gwarancją sukcesu nowej elity będzie wdrożenie całkowitej kontroli i zarządzania świadomością ludzi w skali globalnej. To jest podstawa "cancel culture", to jest podstawa sojuszu wielkiego kapitału i neomarksistowskiej lewicy.
Jak już kiedyś pisałem, mogłoby się wydawać, że korporacje i marksiści powinni być w wiecznym konflikcie. Stwierdzenie to jest prawdziwe w odniesieniu do tradycyjnego marksizmu, ale nie neomarksizmu i strategii "cancel culture".
Neomarksiści dawno już zapomnieli o walce klas i środkach produkcji. Dzisiaj skupili się na planie całkowite przebudowy struktur społecznych, a najbardziej aktywna (i agresywna) stała się lewica "tożsamościowa" (woke), która z mało skutecznego pola konfliktu jakim była walka klas, skoncentrowała się na przejęciu "środków produkcji kulturalnej" – edukacji, mediów, sztuki, dziennikarstwa  i rozrywki - czyli zbudowała nowe pola konfliktu. Na czoło wybijają się tutaj przede wszystkim walka z religią oraz odgrzewanie historycznego konfliktu rasowego - "black vs. white"- czyli coś, co można by nazwać "etnomarksizmem" (Dreher, Winegard).

Jak napisałem wyżej, to zarządzanie świadomością mas  w skali globalnej już się zaczęło a COVID-19 to znakomity poligon doświadczalny. Ostatnie 2 lata w sposób porażający pokazały, że wdrożenie "Wielkiego Resetu" może być łatwiejsze, niz się do niedawna wydawało.
Nie potrzeba terroru, jak w czasach komunizmu, aby wywołać trudne do uwierzenia zachowania ludzkie. Terror zastąpiono łagodniejszymi formami przymusu.  Propaganda medialna wspierająca budowę "Nowego Świata" wykorzystuje, jak pisze Chantal Delsol,  rożne metody i sposoby prania mózgów i wpływania na emocję tłumów. Jedną z metod jest użycie  dwóch  "narzędzi" inżynierii społecznej:  zazdrości i nienawistnego szyderstwa.
Granie uczuciem zazdrości na skalę społeczną spowoduje, że uległe masy zaakceptują każdą decyzję uderzającą w tych, którzy maja więcej, są mądrzejsi, uzyskali jakiś sukces. Nowy Porządek ma zlikwidować różnorodność i nierówności. To różnorodność jest fundamentem więzi niosącym za sobą bogactwo treści, ale jednocześnie nie podlega kontroli
Szyderstwo to kolejna broń wobec każdej grupy i każdego człowieka nie podporządkowujących się  nowemu systemowi. Szyderstwo przypuszcza atak na fundamenty wolności,  jest tutaj podobne do terroru psychicznego: nie posługuje się argumentami, nie daje miejsca dla wolnego wyboru, gardzi i poniża nigdy się nie tłumacząc.
Skuteczność użycia zazdrości i szyderstwa zostały ostatnio przetestowane na najlepszym tenisiście świata, któremu przy wsparciu tzw "opinii publicznej" pokazano, że poglądy i opór nawet wybitnej jednostki nic nie znaczą wobec masowej opinii ogółu. Terror fizyczny jest (jeszcze) rzeczywiście niepotrzebny.......

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale