3 obserwujących
17 notek
6049 odsłon
342 odsłony

Polski ocean politycznych koacerwatów

Wykop Skomentuj20

Jedną z charakterystycznych cech polskiej polityki wewnętrznej jest mylenie pojęć, niejasność pojęć, pojęciowe widzimisię. „Lewica”, „prawica”, „centrum”, używane są dowolnie, według uznania własnego, często w formie inwektywy, w oderwaniu od przyjętych na świecie znaczeń. Nieodróżnianie lewicy od komunizmu, konserwatyzmu od faszyzmu i nazizmu, socjaldemokracji od chadecji, utożsamianie liberalizmu z komunizmem, są na polskim porządku dziennym, co zachodnich polityków i obserwatorów politycznych wprowadza w zdumienie i dowodzi, że przed polskim społeczeństwem stoi jeszcze wiele lat nauki i obywatelskiego dojrzewania.  

Ten galimatias pojęciowy powoduje, że w polskiej debacie politycznej zamiast mówić o ideologicznej logice i ideologicznej konsekwencji politycznych ugrupowań, ocenia się pojedynczych polityków, który jest mądry, a który głupi, który jest prawy i porządny, a który łajzą, który jest patriotą, a który zdrajcą. I oczywiście polityk oceniany pozytywnie jest „nasz”, a negatywnie „wasz”. Dlatego każdy polityk „nasz”, obojętnie co uczyni, jest święty, a „wasz” zawsze jest paskudny. 

Tak więc póki co, nie ma w Polsce partii politycznych sensu stricto. Są persony, wokół których tworzą się polityczne koterie. Nie ma więc w Polsce typowej dla zachodu konfrontacji stronnictw, jest mało subtelna, często wulgarna, wojna o „prawdę” najmojszą. I tak jak wypełniające praocean koacerwaty były protoplastami żywych komórek, tak dzisiejsze polityczne koterie są najwyżej zalążkami przyszłych partii politycznych. 

A czy się staną, to trudno dzisiaj powiedzieć. Może dzisiejsze koterie znikną, może się przepoczwarzą. Ich grzechem pierworodnym jest, że zostały utworzone przez ludzi wychowanych w PRL. A grzechem powszechnym jest charakterystyczne dla PRL fałszywe wyobrażenie o roli władzy państwowej. Mało kto w Polsce rozumie, że w państwie liberalno-demokratycznym rząd jedynie administruje państwem, a parlament nie może ustanawiać ustaw ograniczających prawa człowieka i swobody obywatelskie.   

Tak na pierwszy rzut oka, to z PO może wyłonić się nowoczesna chadecja, a z SLD i „Wiosny”, nowoczesna socjaldemokracja. A z PiSu albo antykapitalistyczna katolicka lewica, albo skrajna narodowo-socjalistyczna prawica, albo podzieli się na jedno i drugie. Ale nie wiadomo czy tak się stanie. Może to wszystko się rozleci, albo wymiesza, może pojawią się zupełnie nowe ugrupowania, mentalnie zgodne z współczesnym światem.     

W każdym bądź razie nadchodzące jesienne wybory parlamentarne będą ostatnimi, w których decydującą rolę odegrają emeryci z PRL. A obojętnie kto wygra, najbliższe cztery lata będą ostateczną kompromitacją całego obecnego polskiego układu politycznego. I jedyną rzeczą, która utrzyma bezpieczeństwo polskich obywateli, będą traktaty zrzeszeniowe z UE i z NATO. I tak nadchodzi czas, by pokolenie wolne od PRL podjęło obowiązek odpowiedzialności za swoje państwo. 

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka