2 obserwujących
230 notek
17k odsłon
54 odsłony

B.90 Zapiski wartownika - 28 kwietnia

Wykop Skomentuj

Andrzej przywiózł ze sobą parę osób. Swoją koleżankę Barbarę i swoją kuzynkę Teresę. Po jakimś czasie dołączyła do nas para bardzo wysokich młodych ludzi i jakiś trochę smutnawy samotny facet. Przed dwudziestą Andrzej przywiózł swoją mamę. I to byli wszyscy uczestnicy imprezy. A gdzie panna Lidka? Nie była zaproszona? 

Impreza była jeszcze w fazie ostatnich przygotowań i urzędowaliśmy w kuchni. Teresa coś tam jeszcze robiła, a ja ją zabawiałem rozmową. Andrzej kursował między kuchnia a pokojem. Z czasem wraz ze wzrostem ilości gości i upływem czasu środek ciężkości przesuwał się coraz bliżej stołu.

Atmosfera się poprawiała. Wysoka para szalała ze sobą. Smutny facet stawał się coraz bardziej samotny. Teresa bawiła się nieżle. Barbara kleiła się do Andrzeja, a póżniej do mnie. Gospodarz starał się jak umiał zabawiać towarzystwo. Pani Maria też wczuwała się w role gospodyni.

Z początku nie wiedziałem co robić. Czekać na spodziewaną Nieobecną? Z czasem zrezygnowałem. Oswajałem się z Teresą. Już wiedziałem, że to siostra cioteczna Andrzeja. Że mieszka w Rybniku - to chyba Śląsk - i uczy muzyki. Ale jeszcze przed północą Barbara zostawiła Andrzeja i zaatakowała mnie! Sporo starsza niż ja, ze sporą ilością tynku na twarzy. Też nauczycielka, ale nauczania początkowego. Musiałem zaprosić ją na parkiet. Ale do następnego poprosiłem Teresę. I to był początek! To się nie mogło skończyć na tej jednej imprezie. Tylko spokojnie...

Po północy radio na full! W przerwach między tańcami siedzieliśmy przy stole. I tu znowu coś niezwykłego. Środek imprezy, hałas... Spojrzałem na czarnowłosą Ślązaczkę. Siedziała w fotelu z zamkniętymi oczami i spała! Anielska twarz, lekki uśmiech... Czułem, że serce mocniej mi zaczęło bić. I to nie tylko od szampana!

Wysocy młodzi ulotnili się w środku nocy. A my bawiliśmy się do szóstej rano.Tereska z ciotką nocowały u Andrzeja. A ja ze Smutnym powędrowałem do miasta. Rozstaliśmy się chyba koła sądu.

Panna Teresa utkwiła mi w sercu. Właściwie siedzi mi tam do dzisiaj. Po sylwestrze zacząłem intensywnie kombinować co zrobić z tą znajomością. Trochę mi brakowało odwagi. A wystarczyło iść do Andrzeja i wyciągnąć adres. Póki co, czekałem.

W moje imieniny odezwała się Barbara! Za wszelka cenę chciała się ze mną spotkać! Złożyć mi życzenia. Dzwoniła parę razy. Tylko za pierwszym razem odebrałem. Potem mnie nie było. Oczywiście tylko dla niej!

To było piątego marca. W poniedziałek miałem przełożone imieniny dla specjalnych gości: Andrzeja i... Tereski! Specjalnie w tym celu przyjechała z Rybnika! Ludzie, tak sztywnej imprezy w życiu nie widziałem! Tereska widać wyrażnie, że stremowana i chyba wkurzona. Ja też sztywny i z gorączką. Akurat walczyłem z grypą. Dobrze, że moi Rodzice i Andrzej byli normalni. Na szczęście spotkanko trwało tylko trzy godziny. Każda minuta dłużej mogła przekreslić przyszłość.

W świat poszła informacja, że" Terenia przyjechała specjalnie na imieniny Kazika!" Oczywiście to moje ciocie propagowały tę bzdurę! Póżniej okazało się, że przyjechała na ferie czy inne wolne. A do odwiedzin u mnie została niemal przymuszona.

Mnie ta plotka nie bardzo przekonywała, zbyt mało się znaliśmy, żeby odwiedzać się tylko dla siebie. Ale postanowiłem działać. Pojechałem do Andrzeja w Krystyny i poprosiłem o adres Tereski. Nie oponował. Wymyśliłem bajkę, że jadę w tamte strony służbowo... Oczywiście poprzestałem na liście, w którym zaproponowałem nawiązanie kontaktów. Z tym, że nie pamiętam czy wysłałem ten list. A jeśli tak, to czy dostałem odpowiedz...   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura