2 obserwujących
60 notek
4586 odsłon
66 odsłon

Milena i Ryszard

Wykop Skomentuj

Swojej drugiej bratowej Zbyszek od początku nie lubił. Niby była fajna, sympatyczna. Ale chłopak wyczuł od pierwszej chwili, że coś jest nie tak. Przyjechali razem pierwszy raz oboje. Irena zrobiła specjalny obiad. Potem jakaś kawa i ze dwie godziny wspólnego siedzenia. I pojechali z powrotem do Krakowa.

Irena była bardzo zadowolona, wręcz szczęśliwa. Taką wspaniałą synową to trudno znależć. Zbyszek powiedział tylko jedno zdanie: " Ona jest jakaś wredna, chociaż sympatyczna". Niestety, po jakimś czasie okazało się, że ma racje. Chociaż Irena była niemal oburzona jego opinią.

Czasami życie układa się nie po naszej myśli. W dwa tygodnie po ślubie Jarek poszedł do wojska. Trafił jako młody prawnik do WSW w Mińsku pod Warszawą. To znaczy teraz się to nazywa Żandarmeria. A w tym małym miasteczku była szkoła dla podchorążych czyli tych poborowych, którzy ukończyli studia. Po skończeniu tego szkolenia dostawało się wtedy stopień porucznika rezerwy. Trwało to rok. I Jarek przez ten czas był skoszarowany. Do domu jeżdził co dwa tygodnie. Rodzina była raz. Na przysiędze.

Dwa tygodnie po skoszarowaniu Jarka, Milena pojechała z teściami na wycieczkę do Pragi. Miał pierwotnie jechać z nimi Jarek. Ale gdy zwolnił miejsce pojechał Zbyszek. Wycieczka trwała tydzień. Milena była gwiazdą. Adorowali ją wszyscy. Jeden z adwokatów nazwał ją nawet Fałszywą Koreanką. Że niby miała rysy twarzy lekko azjatyckie. Zbyszek pomyślał, że pan Marceli chyba kładł nacisk bardziej na przymiotnik niż narodowość. No ale może mu się tylko zdawało.

Czas mijał szybko. Przeszła praktyka w Tychach, potem zima.Przyszła wiosna i maj. A jak maj to matury. W tym roku padło na Adama. Ale Zbyszek też już zaczął wchodzić w czas egzaminów. Zaczął od prawa jazdy.

W technikum w tamtych czasach nauka trwała pięć lat. Dlatego Adam zdawał maturę sam. Pod koniec roku, w ramach przedmiotu" Przepisy ruchu drogowego" przewidywany był egzamin państwowy. Na początku kwietnia odbywały się już ostatnie jazdy. Zbyszek jeżdził w grupie Grubego Rycha. W czasie lekcji umówili się we trzech na popołudniową jazdę. Ostatnią przed egzaminem. Ale po dwóch godzinach nauczycielka od jednego z przedmiotów przypomniała im o krótkim terminie oddania projektów z tego przedmiotu. I problem ! Trzeba zrezygnować z jazd ! Polecieli wszyscy do Rycha. A ten " To podpiszcie mi lewe karty". Chodziło oczywiście o paliwo. A z tym wtedy były problemy. Więc kilka litrów darmowych Gruby Rychu wziąłby z przyjemnością. Ale chłopcy powiedzieli Nie.

I to był błąd wszystkich trzech chłopaków. Na egzaminach dowiedzieli się jakie są zasady chodzenia na kurs i zdawania egzaminów. Zostali sprowadzeni do parteru. I to przez Grubego Rycha. Bo egzamin był za trzy dni.

Najpierw były testy czyli teoria. Trzydzieści pytań. Na każde cztery warianty odpowiedzi. Bułka z masłem,czas około dwadzieścia minut.. Oddali testy i wyszli. Rycho wyszedł MINUTĘ po nich. I pokazał na wszystkich palcem mówiąc " Nie zdaliście". I koniec. Odpadli wszyscy, którzy nie podpisali lewych kart jazdy!... Nie było najmniejszych wątpliwości. Nie można sprawdzić testu w ciągu minuty. Dodając czas na wyszukanie odpowiedniej kartki wśród czterdziestu innych. A już o czterech nie ma co nawet próbować. A Gruby Rychu potrafił !!!. No ale nie było jak protestować. Zbyszek nie spieszył się z poprawką. Po wakacjach, gdy Rychu pytał go czy już poprawiał, odpowiedział , że tak. W dodatku zrobił tak przy świadkach... Koledzy myśleli więc, że ma prawo jazdy. W tym kłamstwie trwał bardzo długo. Kiedyś do tego wrócimy.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura