2 obserwujących
88 notek
7064 odsłony
72 odsłony

Major i Dziadek

Wykop Skomentuj

Miało to być w sobotę. Bodaj w poniedziałek doszła informacja ze sztabu generalnego, że ważni oficerowie mają przyjechać w sobotę na inspekcję. Nawet jakiś generał osobiście. Rzecz jasna wybuchła tak zwana panika. Generalne sprzątanie. Wszystkie samochody w przyspieszonym tempie zastały naprawione. Wszystkie warsztaty posprzątane i odnowione. Błysk, świeża farba tam gdzie było coś do pomalowania. Stacja niemal zamknięta.

Wreszcie nadeszła TA sobota. Generał miał przyjechać około drugiej po południu. Major Jerzy wyznaczył na dyżurnego... Zbyszka. Pozostali dostali przepustki lub zakaz przebywania na terenie warsztatów. Major zaszył się w swoim biurze. Na pietrze chorąży Zenon też udawał, ze go nie ma. Zbyszek przy stoliku. Wszyscy jednak czekali.

Druga minęła jednak a inspekcji nie było. Zbyszek stał przy saturatorze i nie bardzo wiedział co robić. Chorąży nie pokazywał się. Major nawet nie dzwonił. Z akumulatorowni przyszedł na wodę Tomek mający tam dyżur. On był jednak z kompanii. Ponieważ kolegowali więc gawędzili sobie o różnych rzeczach. Minuty mijały...

Wreszcie około trzeciej drzwi na drugim końcu korytarza otworzyły się i ktoś wszedł. Pod światło widać było kogoś niewysokiego w mundurze i czapce. Zbyszek zaklął w duchu "K...wa, chyba jest" i ruszył w stronę gościa. W połowie drogi stwierdził , ze to oficer... Spojrzał z góry ( był wyższy) na pagony. Wężyk i gwiazdka... Stanął na baczność i regulaminowo zameldował. Przy obywatelu generale... lekko się zaciął ale dalej poszło. Dostąpił zaszczytu uścisku dłoni generała... Tomkowi rzucił w biegu " leć po chorążego". Oprowadził gościa po głównej hali. Za chwilę przybiegł Chorąży. Też zameldował się. Teraz on przejął honory domu. Zbyszek dopadł telefonu i zadzwonił do Majora. Za trzy minuty Major we własnej osobie przemknął jak czołg przez korytarz. Zbyszek zdążył ustąpić mu drogi. Czołg w mundurze z insygniami majora wyhamował dopiero tuż przed generałem. ABS nie był wtedy znany ale się udało.

Generał obejrzał całą stację naprawczą. Podobało mu się. ale zadał pytanie:

- to jakieś muzeum macie? Nie widać, żeby tu ktoś pracował.

- Dostaliśmy wiadomość, że obywatel generał przyjeżdza... - Jerzy był cokolwiek speszony - przygotowaliśmy...

- Ale ja nie do was jadę- roześmiał się generał- u was jestem tylko na obiedzie. Ciekawe czy w Krakowie też takie muzeum zrobili...

Zastępcą Jerzego był Stefan. To własnie on miał przezwisko Dziadek. Człowiek ponad sześćdziesięcioletni. W wojsku miał już ponad czterdzieści lat, wiek emerytalny przekroczony. Ale podobno czekał do czterdziestu pięciu lat. Miał wtedy dostać jako odprawę ładną sumkę pieniędzy. I o to walczył. Potężny jak major- wysoki i bardzo ciężki. Ponoć ponad sto czterdzieści kilo wagi. Bardzo żywej. I dobrze zakonserwowanej wagi. Kurował się różnymi napojami niemal codziennie. Nie przeszkadzało mu to wszakże w jeżdzeniu samochodem ( czarną, cokolwiek podstarzała wołgą).

Dziadek żył i funkcjonował nieżle. Miał żoną i pewnie jakieś dzieci. Oprócz tego miał... Marylkę. O tej pani krążyły różne opowieści. A to, że jakaś zawodowa..., a to że była żoną jakiegoś pułkownika. Kim była na prawdę nikt na sto procent nie wiedział. W każdym razie Stefan często odwiedzał panią Marylkę. A ona dzwoniła do niego do pracy i umawiała się z nim na popołudnia.

Kiedyś Zbyszek był podoficerem dyżurnym. Chorąży wychodził własnie do domu. Jak zwykle na lekkim rauszu. Przechodząc obok dyżurnego powiedział:

- Jakby dzwoniła moja żona to powiedz, że już pojechałem- i odszedł w stronę bocznego wyjścia. Cztery kroki dalej zatrzymał się i dodał- A jakby dzwoniła jakaś pani to spytaj do którego sklepu chorąży ma przyjechać...

Na szczęście żołnierze, którzy bywali dyżurnymi potrafili obie panie rozpoznać po głosie i sposobie mówienia. Zbyszek też.    (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura