Kij w mrowisko
Do zrozumienia potrzebna jest trzeźwość umysłu, a nie emocje. Strzeż się tych, którzy szlochają, gdy coś sobie uświadomią, bo tak naprawdę nie uświadomili sobie niczego.
5 obserwujących
16 notek
22k odsłony
816 odsłon

#metoo. Nie takie czarne-nie takie białe.

www.independent.co.uk
www.independent.co.uk
Wykop Skomentuj16

Od momentu pojawienia się akcji #metoo, której początek dała afera w Hollywood, coraz więcej mówi się i pisze o nadużyciach seksualnych. Wiele osób jest zdania, że trzeba o tym mówić i uświadamiać społeczeństwu skalę tego problemu, a przede wszystkim należy przeciwstawiać się zachowaniu, na które my kobiety nie wyrażamy zgody. Wszystko ładnie i pięknie, ale co z tego wynika oprócz kolejnego pretekstu do tego, żeby robić happeningi, protesty lub szamotać się gdzieś na ulicach? 

W sobotę obejrzałam program Skandaliści, w którym to profesor Jan Hartman musiał się tłumaczyć przed dziennikarką ze swojej publikacji pt. „Bronię Polańskiego” i tego, że dla niego świat nie jest czarno-biały jak dla znakomitej większości obywateli. Punktem wyjścia tej dyskusji była akcja protestacyjna studentów łódzkiej filmówki przeciwko zaproszeniu Romana Polańskiego, który w tej chwili młodszym pokoleniom bardziej się kojarzy z oskarżeniem o gwałt niż z jakimkolwiek dziełem kinematografii. Szybko pożałowałam tego, że włączyłam ten program, z kilku względów: po pierwsze- prowadząca wciąż zadawała tendencyjne pytania (kilka razy padło jedno i to samo- to jak, broni pan Polańskiego czy nie?); po drugie- wszystko się kręciło wokół Polańskiego jakby tylko on jeden miał na swoim koncie przestępstwo na tle seksualnym, i po trzecie- jawne dzielenie ludzi na ofiary i tych, co są po ich stronie oraz zwyrodnialców, do których należy każdy, kto nie jest  #metoo. Można odnieść wrażenie, że właśnie do tej ciemnej strony mocy dziennikarze i feministki ochoczo zaklasyfikowali profesora Hartmana za jego próbę wytłumaczenia pospolitemu ludowi jak trudną sprawą i złożoną są sądy moralne oraz Anetę Kręglicką, która niedawno w wywiadzie powiedziała o molestowaniu w świecie modelingu, że „dziewczyna daje przyzwolenie na takie zachowanie”. Więc niech się wyleje to wiadro pomyj, bo i ja stanę w jednym szeregu z Hartmanem i Kręglicką i to nie dlatego, że nie szanuję ofiar przestępstw na tle seksualnym, ale właśnie dla ich dobra. Dlaczego? Bo chcę żeby sprawiedliwie oddzielić osoby, które doświadczyły traumy gwałtu i rzeczywistej przemocy, od ludzi którzy mają się za ofiary z powodu przysłowiowego złapania za kolano. Tak, już słyszę to oburzenie, że złapanie za kolano też może być nadużyciem jeżeli ktoś sobie tego nie życzy, ale jest coś takiego jak asertywność i takie ładne słowo „nie”, a jeżeli słowa nie działają to można użyć innych środków nawet i bardziej restrykcyjnych- w końcu chyba zdrowy człowiek ma coś takiego jak instynkt samozachowawczy. Problem polega na tym, że cały system wychowania opiera się na byciu miłym, wpajaniu uległości oraz poczucia niższości w połączeniu z pędem do robienia kariery- suma summarum potem mamy do czynienia z dorosłymi, którzy godzą się na poniżanie, wszelkie rodzaje przemocy w imię kariery, statusu społecznego, czy „ dla dobra rodziny”. Pchają się w niebezpieczne i niejasne sytuacje, bo nikt ich nie nauczył, że jeżeli sam nie zadbasz o swoje bezpieczeństwo, to nikt inny tego za ciebie nie zrobi.  Przy tej okazji przypomniał mi się dokument Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym, w którym pokazano dziewczyny z popegeerowskich wsi i ich dążenia do pracy w modelingu. Oczywiście te pseudoagencje modelek tworzyli szemrani ludzie, którzy żerowali na naiwności i biedzie tych dziewcząt, ale co gorsza włos się jeżył kiedy do tych „agentów” przychodziły matki z córkami i to matki same pchały swoje dzieci w lepkie łapy cwaniaczków. I chociaż ten dokument pojawił się w telewizji w 2003 roku, to pewien aspekt jest wciąż aktualny- a mianowicie aspiracje rodziców, aby ich dzieci zaistniały w show biznesie. Po latach wszyscy się dowiadujemy jaką cenę zapłacili młodzi ludzie, którym rodzice wpoili, że świat artystyczny to świat barwny, gdzie łatwo o pieniądze i sławę. Podobnie ma się sprawa w tzw. korpo- dla kariery wszystko.  

Tutaj należy wrócić do początku, gdy w pierwszym akapicie celowo podkreśliłam słowo kobiety, a dlaczego? Ponieważ nie mówi się przemocy seksualnej wobec mężczyzn. Przecież mężczyzna też może być ofiarą nadużyć seksualnych, a to jest jeszcze większy temat tabu, niż przemoc wobec kobiet i dzieci. Absurd? A czy mężczyzna musi się zgadzać na wszelkie zachowania ze strony kobiety? Czasy macho już dawno się skończyły. Poza tym, nie ma co ukrywać, że są kobiety, które niszczą życie mężczyznom kłamliwie posądzając ich o gwałt lub molestowanie. I robią to celowo, bo doskonale wiedzą, że odcięcie etykietki „gwałciciel”/ „pedofil” nie jest takie proste, a opinia publiczna chętnie każdego wystawi na stos. Ile jest przypadków, w których żona posądza byłego męża o pedofilię tylko po to, aby sąd mógł odebrać mu prawa rodzicielskie? 

Przemoc seksualna jest bardzo trudnym, a zarazem wdzięcznym tematem bo przykuwa uwagę społeczeństwa, a akcja #metoo jest falą, która robi dużo szumu, ale i tak za chwilę rozbije się o brzeg i nic z niej nie zostanie. Bo tutaj trzeba pracy u podstaw, nic nie da zaostrzanie kar jeżeli wciąż będzie społeczne przyzwolenie na wychowywanie ofiar i ludzi niezdolnych do obrony własnego życia i zdrowia. Z drugiej strony czcze gadanie i maszerowanie z transparentami nie przyniesie ukojenia ofiarom, które nie dość, że nie czują się bezpiecznie, to jeszcze muszą zmierzyć się z obojętnością i/lub krzywdzącą litością, w rzeczywistości nie mającą nic wspólnego z prawdziwym wsparciem. Dziennikarze chętnie wykorzystują łzawe i traumatyczne historie tylko dla rozgłosu, nie dla dobra osoby poszkodowanej. Osoby, które doświadczyły przemocy na tle seksualnym nie chcą blasku fleszy, krzyku i ciągłego rozdrapywania ran, jakie fundują im media, ale chcą sprawiedliwości- kary dla oprawcy, zamknięcia tematu i powrotu do normalności na tyle, na ile jest to możliwe.  Odnoszę również wrażenie, że osoby nadgorliwie utożsamiające się z ruchem #metoo zapominają, że są inni ludzie, o różnorodnych poglądach co nie czyni ich wrogami, zwyrodnialcami i tępakami.

Z #metoo, tak samo jak z każdą inną akcją społeczną jest ten sam problem- źle pojęta dzieli zamiast łączyć, robi z siebie karykaturę, którą z czasem trudno poważnie traktować. Zamiast transparentów, kilku literek poprzedzonych hasztagiem i litości dajmy ofiarom sprawiedliwość i szacunek,  czy to zbyt wiele?


Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo