Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 28 notek 143559 odsłon
Bielinski, 15 maja 2017 r.

Żaby

1492 10 0 A A A

   Całe zorganizowane gangi składające się rezydentów biur podróży, szoferów, barmanów, kelnerów…. Wypatrują ofiary już w hali przylotowej na lotnisku. Szukają młodych, białych, ładnych kobiet, najlepiej samotnych, najlepiej blondynek. Wyzwolonych, swobodnych, pewnych siebie, tak odmiennych od miejscowych kobiet: czarnych małp w burych workach. Potem czekają okazji. Domieszają czegoś do napoju, lub jedzenia i biała kobieta jest ich. Zgwałcą ją zbiorowa a gwałt nagrają na telefonie komórkowym. Nagranie posłuży do szantażu. Gwałcona i poniżana, oszołomiona narkotykami kobieta przechodzi z rąk do rąk Arabów. Zrobią z niej szmatę. Kobieta przyjeżdża za własne, zaoszczędzone pieniądze na wymarzone, egotyczne wakacje, by odpocząć, a trafia do piekła. Gdy kobieta wróci do domu, milczy. Co ma powiedzieć? Komu się poskarżyć? Ja się przyznać do tego, co ją spotkało? Tamci nadal mają filmy z jej udziałem, zdjęcia. Co powie rodzina, chłopak lub mąż, gdy to zobaczy? Kobieta więc milczy i dyskretnie leczy się z chorób wenerycznych, którymi została zarażona. I tak ma szczęście. Wróciła. Nie złapała AIDS. Magdalenie się nie poszczęściło. 

   Tamta Polka miała szczęście. Uniknęła gwałtu zbiorowego w ubikacji hotelowego baru. Nie ubogaciła się cieleśnie i duchowo, ominęło ją jakże bliskie spotkanie z inną kulturą, nie poznała do głębi wspaniałego świata islamu i jurnych a wyposzczonych wyznawców Proroka. Przeciwnie Magdalena. Cierpienie uszlachetnia. Podobno. Magdaleny nie ominęło przymusowe uszlachetnianie przez gwałt. Albo miłość. Kiedyś w telewizji leciał stary serial amerykański pt. Statek miłości. Akcja toczyła się na statku wycieczkowym pełnym amerykańskich turystów spragnionych miłości, jak te byki na wybiegu. Co można robić na morzu, na statku wycieczkowym: jeść, pić i bara-bara. O tym był serial. Setki odcinków serialu o miłości, we wszystkich konfiguracjach, ale dobrowolnej. Magdalena trafiła do hotelu… miłości, choć pewnie nie o takiej miłości myślała, czy pragnęła. Nie wytrzymała tej miłości i trafiła do szpitala.

   Hmm… przywieźli ją do szpitala, oszołomili lekami, przywiązali do łózka, rzecz jasna dla jej dobra. Na filmie z monitoringu widać wielu Arabów, którzy ją przytrzymują na korytarzu szpitala. Sami mężczyźni. Nie ma kobiet, nie ma pielęgniarek na kobiecym oddziale w szpitalu? W muzułmańskim szpitalu to możliwe. Mnóstwo mężczyzn. Praca w Egipcie to skarb. Olbrzymie bezrobocie, bieda. Praca, jaką wykonuje u nas jeden, w Egipcie da zatrudnienie czterem lub pięciu mężczyznom, rzecz jasna. Jedni przytrzymują, inni może obmacują? Z drugiej strony czy muzułmański pielęgniarz, czy szpitalny posługacz gorszy od kelnera czy barmana w hotelu? Tamci maja taki towar na co dzień, a gdy jemu trafi się taka gratka, taka biała blond cipka, i to niewierna, jak ma nie skorzystać? Nie wejść w to pole, jak mu się spodoba? Czy ma inne potrzeby? Wyznaje inną wiarę w Proroka? Czy aby Magdalena z hotelu miłości nie trafiła do szpitala miłości? Przecież to była ta sama niewierna blond dziwka o wielkich oczach i biodrach jak marzenie. Co mogła zrobić, przewiązana do łóżka, oszołomiona lekami? No i wyskoczyła biedaczka przez okno. Widać miała już dość tej… miłości. Poznawania innej kultury, poznawania może nieco powierzchownego, lecz zarazem dogłębnego Arabów, muzułmańskiej kultury.

   Ale w sumie nie ma się, czym przejmować. Jeden traci, drugi korzysta. Na jednej szali śmierć jednej kobiety, na drugiej korzyść wielu mężczyzn, i to muzułmanów. Jednej niewiernej, głupiej blond dziwki mniej a ilu prawowiernych muzułmanów skorzystało i sobie ulżyło w nieznośnym napięciu seksualnym? Wobec takich korzyści tak licznych muzułmanów, co tam się roztkliwiać nad śmiercią głupiej kobiety, i to Polki? Dostała to, co jej się należało. Nieszczęście, śmierć, gwałt porusza nasze postępowe media, o ile ofiara nie jest Polak, czy Polka. Zwłaszcza, gdy winni sią inni, np. Muzułmanie. Co innego, gdy sprawcą jest Polak. Wówczas nasze media nie poskąpią słów potępienia i oburzenia.

   Kilka tygodni temu ujawniono sprawę pewniej kobiety bitej przez męża. Gdyby mężem tej kobiety był Arab, Żyd, Niemiec, czy ktokolwiek inny, byle nie Polak mediów by to nie zainteresowało. Na szczęście sprawcą przemocy domowej był Polak, w dodatku radny, lokalny polityk ze znienawidzonej prawicowej partii. Boże, co to się nie działo. Jakie gromy padały! Jakie oburzenie! Jakie potępienie! Okazało się rzecz jasna, że to nie indywidualny wybryk jakiegoś Jana czy Pawła, ale to przypadek ogólny, tyczący wszystkich Polaków. W Polsce bicie żony to norma, zwyczaj tubylców; wszyscy Polacy biją, gwałcą i szykanują swoje żony. Nigdzie kobiety nie mają gorzej niż w Polsce, w tym obmierzłym kraju wsteczników i katotalibów. Żona Polaka ma ciężej, jest gorzej traktowana i ma mniej praw niż żona Araba, czy muzułmanina. Opowieść żony prawicowego radnego była słuszna, postępowa, taka jak należy. Naświetlała sytuacje kobiety w Polsce z odpowiedniego kierunku. I sprawca był taki jak trzeba: Polak, katolik, prawicowy, lokalny polityk. W sprawie Magdaleny Z nasze główne media piszą nader wstrzemięźliwie. Jeśli już, to kierują podejrzenie na chłopaka dziewczyny, jej znajomych, rzecz jasna samych Polaków. Żadnego rozdzierania szat. Nasze autorytety moralne, tuzy postępowego dziennikarstwa, tak skłonne do rzucania gromów na rodaków tu milczą jak zaklęte. Nasze feministki, tak zaciekle walczące o prawa kobiet tu nabrały wody w usta. Była sobie kobieta. Pojechała na wczasy do Egiptu, wróci w trumnie. I co na to tak wyszczekane feministki, głośne bojowniczki o prawa kobiet? Nic. Nie ma sprawy. Ale gdyby okazało się cudem, że to jakiś Polak zawinił, to natychmiast to nasz postępowe feministki odzyskałyby głos i trysnęły gejzerem oburzenia. Lecz tu wyraźne podejrzenia kierują się ku Arabom, muzułmanom. Nieprzyjemna sprawa. Wysoce niestosowna. Po co się wychylać? Po co krzyczeć? Jeszcze oskarża cię o rasizm, o islamofobię? Nazwać taką postawę Himalajami hipokryzji to nic nie powiedzieć.

Opublikowano: 15.05.2017 13:42.
Autor: Bielinski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Z tych jeńców przeżyli nieliczni może 1 na 100. Niemcy stosowali politykę głodzenia...
  • Pewnie tak, są o ile wiem są także turnusy odchudzające. Ale tak jakoś jest, że pacjenci po...
  • No właśnie, sfiksował. Są ludzie, którzy na podstawie kilku zdań z Biblii obliczają datę...

Tematy w dziale Społeczeństwo