Brun
Brun brun brun
7 obserwujących
58 notek
29k odsłon
222 odsłony

Ciemności

Wykop Skomentuj3

W nawiązaniu do pojawiających się, tu i ówdzie, głosów na temat czasów letnich, strefowych i zimowych, takie coś mi się kiedyś nawinęło na klawiaturę, napisało i zapomniało  na jakim zakurzonym sektorze twardego dysku.

Są kraje, strefy polarne, gdzie jeden dzień trwa prawie pół roku i potem jest jedna noc, tak samo półroczna, ciemna i przyprawiająca o melancholię. 

Tam właśnie:

Wpływ ciemności jest przemożny. Można przyjąć, że ciemnota fizyczna czyli brak światła słonecznego o określonej porze doby przekłada się na ciemnotę umysłową niektórych osobników. Ciemnota osobnicza nie za każdym razem oddziaływuje na otoczenie tak samo. Wszystko zależy od rangi osobnika i od oczekiwań, które wcześniej z danym osobnikiem mieliśmy. Tak na przykład ciemnota intendenta mimo, ze bezwzględnie stwierdzona jako niezależna od poziomu światła dziennego za oknem, nijak się ma do ciemnoty kierownika, która ujawniła się w pełnym świetle dopiero wówczas kiedy światła dziennego zaczęło brakować. Miał, ten ciemniak, zwyczaj codziennego fotografowania fiordu przez okno, wstawał z łóżka i robiła zdjęcie fiordu. Pierwsze niepokojące objawy nastąpiły kiedy się okazało, że nie posiada statywu fotograficznego, który był niezbędnym wobec coraz większego braku światła i w miarę coraz wyższych jednostek czułości aparatu w miarę postępującego obniżania się słońca pod horyzontem. Pierwsze objawy nadchodzących ciemności osobniczych były delikatne, niemniej jednak całkowicie uchwytne. Wysoce osobliwe sympatie polityczne kierownika lokujące się w schodzącej do niebytu partii lewicowych demokratów zaczęły przybierać zwierzęcy wygląd objawiający się w bolszewickiej manierze ucinania wszelkiej dyskusji poprzez zamordystyczne zawrzaskiwanie. A wszystko przez światłość, której nie ma i coraz mniej jej jest, nawet jeżeli jednego czy drugiego okołopołudniowego poranka jakieś jednak rozproszone światło odbite od niskich chmur jednak rozświetla krajobraz. Ciemnota intendenta zatrząsająca całą resztę swoją wysoką oryginalnością, lecz po miesiącach doświadczeń, nikłą jednak skutecznością, przestała dominować przytłoczona czarnym całunem kierownikowego czarnowidztwa. Ponieważ jednak zasłona ciemności fizycznych w różnym stopniu oddziaływuje na różnych osobników, zatem część snuła się śpiąca po korytarzach lunatykując nierzadko z trudem po całej Bazie, tzn po tym jednym korytarzu, który w pewnym miejscu, w połowie mniej więcej, rozszerza się do szerokości trzech korytarzy stanowiąc miejsce umownie zwane mesą. Jedyna trudność, że korytarz jest poprzedzielany szeregiem drzwi, często zamkniętych na klamkę, co lunatykom przeszkadza. Pojawili się też osobnicy, którzy sennością podobni lunatykom, niemniej ich ośrodki koordynacji ruchowej paraliżowane były napojem wyskokowym marki Royal, który tyle z monopolem spirytusowym ma wspólnego, że stoi w magazynie na jednym regale z tymi butelkami, które są oklejone akcyzą. U źródła obu zachowań leży ciemność fizyczna zaokienna warunkowana jeszcze u niektórych osobników ciemnotą wewnętrzną właściwą każdemu z osobna, o pokładach jeszcze niezmierzonych bo noc polarna trwa za krótko, jak na razie. Na przykład ciemnota kierownika wzrasta w postępie geometrycznym i powoduje, że ciemnota niezależna od nocy polarnej (czyli constans) intendenta przesunęła go do grona ludzi jasno myślących, to znaczy tych którzy piją wódkę we własnym gronie nie zapraszając doń kierownika. Ostatnie bowiem rzekomo koleżeńskie wtargnięcie kierownika do grupy reagującej na ciemności polarne we własnym gronie spowodowało szereg nieporozumień łącznie z zapytaniem co się dzieje z panią doktor R. nie widywaną normalnie w ciągu dnia i z rzadka jedynie w nocy, tylko przez dyżurnego, który też przecież nie może nie spać bez przerwy tylko po to by się z panią doktor spotkać. Ciemnota się wylała szeroką rzeką, przeleciała przez maszynownię i rozlała po tundrze nasycając ją śliskością nie tylko na zewnątrz pomieszczeń baraku, ale także w środku za każdym razem kiedy mikrej postury kierownik z charakterystycznym dla ciemniaków posapywaniem pojawiał się gdziekolwiek w zasięgu wzroku. To znaczy najpierw posapywanie, potem brzuch, potem kierownik, niewidoczny w fali ciemniactwa, która go zaczęła otaczać. Pani doktor pojawiła się natychmiast w magazynie warzywnym gdzie z wesołym szczebiotem zaczęła obcinać wyrosłą nać pietruszki dając odpór spostrzeżeniom o zaniknięciu przy robotach wspólnych i w ogóle zresztą wszelkich. Magazyn zaczął rozbrzmiewać trelami kolegów doktorstwa co powodowało omijanie szerokim łukiem przez resztę ekipażu. Podaj cebulkę, ha ha ha, ho ho ho chwyć cebulkę i rzuć pietruszkę nie zapominając o selerze. Hu hu hu... i raptem;

- zamiast tego głupiego robienia latarni należy się z pożytkiem zająć przebieraniem kartofli.

Ha ha ha, hu hu hu - JEB.

Intendent leżący pod skuterem rozebranym na części pierwsze przyciśnięty ogromem argumentacji w rodzaju - Ty huju.... Ciemnota kierownictwa wybuchła wszystkimi kolorami tęczy. Olśniewająco, ogłuszająco, jak tajfun, jak fala groźna i wezbrana na spokojnej toni polarnej nocy.

- To może jeszcze Boże Narodzenie odwołasz...

- Koniec z latarnią, koniec ze skuterami... kierownik stracił kontakt z rzeczywistością. Zresztą już dawno, teraz tylko się wylało, rozlało i nie wiadomo czy zamarznie...

Wszyscy śmierdzą zgnitą cebulą i zapalają po korytarzach jak najwięcej żarówek by ciemnotę rozproszyć...


Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości