0 obserwujących
1 notka
236 odsłon
132 odsłony

Sędzia z kredytem - orzekający o swoim (dobrodusznym) kredytodawcy

Wykop Skomentuj

Szanowni forumowicze (szczególnie prawnicy),

Pytam na ile właściwa jest sytuacja kiedy sędzia posiadający kredyt orzeka o swoim kredytodawcy. Czy taka sytuacja nie jest przypadkiem sprzeczna z prawem? Jak w waszym odczuci wygląda kwestia konfliktu interesów?

Oczywiście możemy pójść w niuanse. Sędzia z kredytem, gdzie ma ma napisane LIBOR/Wibro+0,1% jest w innej sytuacji, niż ten co ma napisane, że oprocentowanie kredytobiorca zmienia kiedy chce, jak chce, ile chce. Znaczy stary portfel mBanku, gdzie napisali: "może się zmienić jak zmienią się wskaźniki (dowolne wskaźniki, w dowolnym kraju)". Swoją drogą piękna furtka by napompować procent na zwyżce rynku. Przy zejściu poniżej zera piękny powód do nic nierobienia.

Oczywiście pomijam sytuację, że sędzia w trakcie przeciągające się postępowania dostaje kredyt na dziwnie niski procent. Oczywiście 0,5% to norma (oczywiście nie dla plebsu i pariasów). Raczej mowa o układzie: dostajesz pół banki na niemal zero procent, wrzucasz na lokatę. Oczywiście w umowie same haczyki, więc klient-sędzia "nie fika". Tym bardziej, że co dzień musi spojrzeć w twarz, prawnikowi banku.

Oczywiście kwestia dotyczy aplikowania Art. 48. kpc:

"§ 1. Sędzia jest wyłączony z mocy samej ustawy: 

1) w sprawach, w których jest stroną lub pozostaje z jedną ze stron w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy oddziaływa na jego prawa lub obowiązki"

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka