1 obserwujący
13 notek
4468 odsłon
181 odsłon

Sędziostwo w konflikcie interesu z kredytobiorcami - frankowiczami

Wesley Tingey @wesleyphotography unsplash.com
Wesley Tingey @wesleyphotography unsplash.com
Wykop Skomentuj5

Proste badanie wykazało, że przeciętny sędzia posiada nieruchomość oraz ok. 100 tyś oszczędności. Przynajmniej tak wynika z oświadczeń majątkowych. Choć trzeba mieć na uwadze, że to grupa zawodowa, która ma znakomite rozeznanie (u źródła) jak w praktyce wygląda dowodzenie czegokolwiek w tym kraju. Krótko mówiąc nie jest łatwo cokolwiek dowieść, a unicestwianie dowodów w sądzie jest spotykaną praktyką. Jak nie ma dowodu formalnego na coś, to tego nie ma (mimo, że może być w praktyce). Logika prawnicza i proceduralna jest kluczowa, aby ponieść odpowiedzialność za fałszywe zeznania. Już nie wspominając o tym, że jak ktoś zadeklaruje bzdury to miną lata nim cokolwiek będzie udowodnione (o ile będą i przetrwają dowody i nie zaginą akta). 

    Z należytą ostrożnością należy traktować te wstępne wnioski odnośnie zamożności sędziów. Niemniej badanie było przeprowadzone w wyniku przypuszczenia, że znacząca większość sędziów to grupa korzystająca z kredytów oraz lokat (jednocześnie). Wydaje się to bez sensu, ale występujące przypadki potwierdzają taki stan rzeczy. Wstępne badanie oświadczeń nie potwierdziło tego, że to jest dominujący model relacji sędziów z bankami. Niemniej należy uwzględnić, że sędziowie rozstrzygający w sprawach frankowiczów, innych kredytobiorców oraz w ogóle klientów banków, mogą być w bardziej wyrazistym konflikcie interesów. Wynika to z tego, że rozstrzygając w jakiejś sprawie, której stroną jest bank mogą posiadać lokaty lub nawet lokaty i jednocześnie kredyty w tym samym banku, którego sprawę rozstrzygają. Nie ma obecnie mechanizmu, aby zapobiegać takiej patologii, która wynika z naturalnego konfliktu interesów. Mało tego w oświadczeniach majątkowych sędziów w niektórych apelacjach nazwa kredytodawcy jest wygumkowana. Jest to niejednolita praktyka w skali kraju.

    Po zidentyfikowaniu, przez moją osobę, przypadku sędziów, którzy posiadają lokaty i kredyt/y (jednocześnie), wydało się podejrzane korzystanie z obu typów usług bankowych. Powstało pytanie, czy kredyty są udzielane na wyjątkowo dobrych warunkach, że środki z kredytu opłaca się trzymać na lokacie? Czy też może to wynikać z większych potrzeb mieszkaniowych niż u innych członków kasty sędziowskiej. Bez wątpienia emocjonalny stan sędziego posiadającego kredyt nie daje możliwości trzeźwego, pozbawionego emocji, rozstrzygnięcia w sprawie, w której stroną jest podmiot który przechowuje oszczędności sędziego lub na określonych warunkach udzielił kredytu sędzinie. Obywatelka dochodząca czegokolwiek od banku może przyczynić się do obniżenia oprocentowania lokat (sędziów) lub podwyższenia oprocentowania kredytu z banku, już nie wspominając, że zupełnie "przypadkowo" bank może indywidualnie zmodyfikować członkowi kasty warunki dotychczasowych umów na lokaty i kredyt. Żeby ktoś miał lepsze warunki, ktoś musi mieć gorsze, tak powstaje średnia. Normalny mechanizm przyczynia się do tego, że sędziowie z kredytami i lokatami (w sądzonym banku) spuszczą łomot obywatelkom, co zawracają dupę jakimiś roszczeniami wobec dobrotliwego banku, który dopuścił niewdzięczną obywatelkę do dostąpienia łaski otrzymania kredytu.

    Biedny kraj tylko co wyrwał się z roli sowieckiej republiki, wpadł w rolę kraju aplikującego o status europejskiego województwa. Tymczasem kasta, okopana w gmachach, robi co chce. A to wszystko pod przykryciem legislacyjnej biegunki, która tworzy coraz lepsze możliwości maskowania niesprawiedliwości. Oczywiście każdą osobę fizyczną obowiązują zasady prawa rzymskiego, a w szczególności ta, która mówi o znajomości całego prawa (abstrakcja na dzień dzisiejszy).


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo