2 obserwujących
231 notek
17k odsłon
54 odsłony

B.93 Zapiski wartownika - 30 kwietnia

Wykop Skomentuj

Przywiozłem moją ekipę do Rybnika dzień przed ślubem, po południu.Na dzień dobry kołacz weselny czy inny tort. Musiałem go podzielić używając wielkiego noża. Zaraz potem do kościoła na osiemnastą. I kolacja. 

Wieczorem w sieni zrobił się jakiś hałas. Polecieliśmy wszyscy do drzwi. Ktoś pod drzwiami wysypał wiadro tłuczonego szkła. To taki weselny zwyczaj. Żeby Młodzi pierwszy raz RAZEM posprzątali. Do dzisiaj nie wiadomo na sto procent, kto nam zafundował ten test. Główny podejrzany - Andrzej, kuzyn Tereski z pierwszego piętra - nie został ujęty. A może to był ktoś inny...

Spać poszedłem do pokoju na poddaszu. Zgodnie z tradycją pan młody zjawił się w domu panny młodej dopiero rano. Zszedłem około dziesiątej. Oczywiście musiałem wykupić Młodą. Wybrałem ją z spośród trzech proponowanych panien w różnym wieku. Zaraz po wykupieniu pojawili się moi rodzice, których przywiezli Witek i Basia. W ten wyjazd samochodem po naprawie wrobiła go Iwona. Pierwotnie rodziców mieli przywieść Jarki. Ale Iwonka musiała jechać do Krakowa. Prosiła więc Witka o zastępstwo. Ten miał samochód na warsztacie - uszczelka głowicy. Samochód złożono w ostatniej chwili. Podróż skończyła się awarią samochodu na trasie. I ściągnięciem taksówki!!. Iwona skomentowała to krótko: To czemu nie kupi sobie lepszego samochodu?

Około jedenastej pojechaliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego. Zawiózł nas tam Andrzej z pierwszego piętra swoim białym polonezem. Oprócz nas, świadków, Smerfa- fotografa i obu Jarków, nie było nikogo. Bo to tylko formalność. Ślubu udzielił nam pan Kierownik USC. Starszy pan w czarnej peruce. Fajny pajacyk - jak skomentował Smerf.

Potem chwila przerwy i ślub kościelny.Mszę odprawiał ksiądz Paweł - wujek Teresy.Ojciec oblat, emerytowany duchowny o potężnej posturze i jeszcze większej astmie. Bogu dzięki miał dobrze ponad osiemdziesiąt lat. Ksiądz Paweł od swojego brata, mojego teścia, był starszy o dwadzieścia dwa lata i podobno ochrzcił go osobiście.

Świadkiem ślubu od strony Teresy była Bożena, też nauczycielka muzyki. Obie kumplowały już od szkoły średniej. Poznały się w szkole muzycznej. Natomiast w czasie wyjścia na ofiarę - co było dla mnie wtedy egzotyką - z chóru śpiewała Gabriela. Przyznam szczerze, że tak przeżywałem przejście wokół ołtarza, że nie słyszałem, że ktoś śpiewa Ave Maryja. Za to Tereska i Bożena omal się nie popłakały. Bo Gabrysia - ich koleżanka - nic nikomu nie mówiąc, przyleciała ze Stanów, gdzie wtedy mieszkała z rodziną. I ta niespodzianka tak wzruszyła obie panie. A ja nawet nie słyszałem tego anielskiego głosu.

Wesele od piętnastej w remizie w Boguszowicach. Jedzenie całkiem niezłe. Gorzałki w sam raz. Co prawda Iwona kiedyś miała pretensję o tą imprezę, ale nie było żle. Może skromnie. Muzykę przygotowaliśmy z Darkiem. Może się komuś nie podobać. Ale w sumie ludzie się nawet nieżle bawili. Chyba, że ktoś nie chciał. Ale to już jego sprawa.

Iwona lekko mnie wkurzyła.Na wesele ubrała się w czarną sukienkę z czerwonymi pufami na ramionach.I długie czerwone rękawiczki...Wyglądała jak typowa latarniówa.

Z tego co widziałem atmosfera na sali była dobra. Parkiet nie był pusty.Stół zresztą też. A i kieliszki nawet...

O północy oczepiny. Zgodnie z tradycją, Młody zdejmuje Młodej welon z głowy.Świadkowie biją go po rękach drewnianymi łyżkami. Potem Młoda rzuca welon. Która panna złapie... pewnie następna wyjdzie za mąż.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura