Kobieta Świadoma
Prawda ponad wszystko
14 obserwujących
310 notek
175k odsłon
  168   1

Biednyś boś głupi, głupiś boś biedny...


Czy ponosimy winę za bycie biednym? Sposób, w jaki reagujemy na ubóstwo, wiele o nas mówi. Obserwując biedę z bliska, czujemy współczucie, smutek i żal. Bez znaczenia czy jesteśmy bogaci, biedni, czy gdzieś pośrodku reagujemy różnie na ubóstwo innych. Wielu z nas ogarnia żądza pieniądza, dochodzi do tego, że pieniądze kontrolują w niezdrowy sposób nasze serce. Stajemy się ich niewolnikami, zmieniając nasz stosunek do innych. Najlepszym testem na to, jest ocena naszej reakcji, na ludzi, których sytuacja finansowa różni się od naszej. 

Widząc biedę, nasze serca powinny być przepełnione współczuciem, miłością i wychodzeniem naprzeciw ludziom nią dotkniętych. Niestety nie dzieje się tak zawsze, często nasza postawa jest zupełnie inna. To ona mówi o tym, w jaki sposób wchodzimy w interakcje z biednymi ludźmi. Gdy widzimy ubogie osoby w trudnych okolicznościach, to naturalne, że jesteśmy z tego powodu smutni. 

Jednak nasza reakcja na ten smutek wskazuje na coś zupełnie innego. Jeżeli ten smutek prowadzi nas wyłącznie do litości? Litość to nie to samo co współczucie, ponieważ co prawda uznaje problemy innych, lecz nie oferuje im żadnej pomocy w ich rozwiązaniu. Litość obserwuje sytuację z dystansu, nie wychodzi ubogim naprzeciw. Najlepszą odpowiedzią na ubóstwo nie jest litość, ale współczucie. Współczucie widzi potrzeby tych ludzi i reaguje na nie, by je spełnić. Litość jest tylko samolubnym oszustwem współczucia. 

Podobnie jest z pogardą, gdy obwiniamy osoby potrzebujące za ich trudną sytuację. Choć to prawda, że złe wybory mogą być przyczyna ich problemów finansowych, to obwinianie ich za ich własne problemy jest zwyczajnie nieludzkie. To tak, jakbyśmy choremu na raka płuc wyrzucali, że jest, sobie sam winien, bo palił papierosy, zamiast go leczyć. Gardząc biednymi, sprawia, że jesteśmy źli na nich, możemy uważać, że są sami sobie winni i że zasłużyli na ten los. 

Ludzie gardzący biednymi, obwiniają ich za ciężar, jakim są dla społeczeństwa, nie chcąc im w żaden sposób pomóc w rozwiązaniu ich problemów. To bardzo smutna i niesprawiedliwa postawa człowieka, który wierzy w nauki Jezusa Chrystusa. Bóg kocha ubogich i pragnie, by jego wyznawcy o nich dbali. Nie możemy być dobrymi katolikami, którzy kochają swoich bliźnich, jednocześnie potajemnie ich nienawidząc. Czy wolno nam oceniać ich, skoro sam Bóg tego nie robi?!

Możliwe, że nie kierujemy się litością ani pogardą w stosunku do biednych. Możliwe, że dajemy lub zgłaszamy się na ochotnika, aby im pomóc. Jednak musimy pamiętać o tym, dlaczego to robimy! Nasza hojność nigdy nie powinna sprawić, że poczujemy się kimś lepszym od ludzi, którym pomagamy. Wielu z nas później nią się przechwala, to nie na tym polega drodzy państwo! Jeśli chcemy pomóc, to róbmy to bezinteresownie i dyskretnie. Rozgłos i majątek nie czyni nas lepszymi od nich ludźmi, ubóstwo dotyka różne osoby, może i nas kiedyś dopaść. Wiele czynników może przyczynić się do ubóstwa, tak samo, jak tysiące przyczyniają się do bogactwa. Osoby ubogie nie zasługują na biedę, tak samo, jak my na bogactwo.

Jeżeli czujemy się lepsi, oznacza to, że oceniamy ludzi przez pryzmat pieniądza i się z nim utożsamiamy. Nie czyni to z nas lepszych, tylko ubogich, ponieważ jesteśmy jego niewolnikami. Niektórzy z nas uważają, że biedni są moralnie lepsi od bogatych. Inni posuwają się nawet do stwierdzenia, że ​​ubóstwo jest najbardziej religijnym sposobem życia. Jednak ten sposób myślenia doprowadził do różnego rodzaju nieporozumień w kulturze chrześcijańskiej. Ubóstwo nie czyni nikogo ani lepszym, ani gorszym od nas. Po prostu niektórzy biedni prowadzą bardzo proste i uczciwe życie. Inni ponoszą konsekwencje swoich złych nawyków. 

Ze wszystkich postaw, jakie możemy odczuwać wobec ubogich, być może najniebezpieczniejszym jest brak reakcji. Łatwo jest bowiem przejść obok biednego, nie patrząc mu w oczy. Unikając ich, powoli zapominamy o tym, że w ogóle istnieją, że potrzebują naszej pomocy, a my jesteśmy winni im jej udzielić. Kiedy nigdy nie widzimy biednych, zaczynamy powoli o nich zapominać. Jest to bardzo częsta postawa w obecnych czasach, wolimy nie widzieć potrzebujących, zapomnieć, że istnieją. Wtedy nie musimy robić nic, by im pomóc, a skoro tego nie robimy, to i społeczeństwo nic nie robi w tym kierunku, by im pomóc wyjść z ubóstwa. 

Oczywiście możemy zmienić sposób, w jaki reagujemy na biedę, co będzie prowadzić nas do finansowej wolności, to proces, który rozwija się latami. Można powiedzieć, że to długa podróż, którą warto kontynuować z przyjaciółmi, zamiast samotnie. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają i to jest prawda. Po cóż nam majątek, skoro nie mamy go z kim dzielić?! Pomagajmy innym w tych trudnych czasach, czasem wyciągnięcie do kogoś pomocnej dłoni, kończy się wieloletnią, prawdziwą przyjaźnią. Bieda jest stanem przejściowym, a nie chorobą zakaźną! Pamiętajmy o tym, mijając bezdomnego czy babcię sprzedającą jajka lub kwiatki z ogródka, przecież to mógłby być nasz ojciec, czy matka...


Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale