Kobieta Świadoma
Prawda ponad wszystko
13 obserwujących
308 notek
174k odsłony
  175   0

Mali terroryści


Nasze dzieci nie potrzebują rodzicow-kumpli, tylko autorytetu! Jako rodzice zawodzimy swoje dzieci, uchylając się od odpowiedzialności i dawania właściwego przykładu. Wielu z nas popełnia błędy swoich rodziców, nie otrzymawszy samemu klarownego obrazu rodzicielstwa, nie jesteśmy w stanie sami postępować właściwie.

Czy czuliście kiedyś, że jesteście u kresu sił? Reagując nieadekwatnie do sytuacji, w której znaleźliście się dzięki waszym dzieciom...utrata nerwów, wywołała nieproporcjonalną reakcję, nad którą nie byliście w stanie zapanować. Wasze dzieci nie znają już żadnych granic, a wy nie macie pojęcia, jak ponownie zapanować nad szalejącym potomstwem. Rodzice są rozdarci między niezliczonymi pomysłami na to, jak powinni wychowywać potomstwo. Setki książek na temat wychowania dzieci podaje coraz to inne pomysły, jak zachować równowagę między zachęcaniem a przeciążaniem, opieką i nadopiekuńczością.

Nie pozwalamy dzieciom na samodzielność, na rzeczy, których uczono jeszcze 20 lat temu. Przestaliśmy pokazywać, że mamy do nich zaufanie, staliśmy się rodzicami kontrolującymi. Wszechobecne programy śledzące, kamery, łącza internetowe, wszystko po to, by monitorować życie naszych dzieci. Robimy to ze strachu. Niestety ma to dramatyczne konsekwencje. Coraz częściej nie mamy wpływu na ich wychowanie. Nauczyciele skarżą się również, że coraz trudniej jest znaleźć właściwy sposób postępowania z nimi. ​Problemy fizyczne i psychiczne uczniów szkół podstawowych ostatnimi czasy znacznie się nasiliły. 

Poza słabościami motorycznymi, opóźnieniami w rozwoju języka i znacznej nadwagi nauczyciele wspominali o trudnościach z koncentracją i innych zachowaniach, które rzucają się w oczy. Co powoduje taki stan rzeczy? Czy nasze dzieci są zbyt uparte, a może my, dorośli za słabi? Nie oszukujmy się, ponieśliśmy porażkę jako rodzice. We współczesnym świecie jesteśmy zbyt zajęci robieniem kariery, brakuje nam siły i odwagi na edukację z jasnymi deklaracjami. Pomimo że pragnęliśmy tylko harmonii w domu, dostajemy coś zupełnie odwrotnego jęczące o byle co, szalejące dziecka, do którego nie możemy już dotrzeć miłymi słowami.

Według wiedeńskiej psycholog Martinie Leibovici-Mühlberger, autorki książki „Kiedy dzieci tyranów dorosną” dorasta nam pokolenie narcyzów, pozbawionych dyscypliny. Twierdzi ona, że ​​nie możemy liczyć już na dzisiejszą młodzież. Tego przyczyną jest fakt, że rodzice nie wypełniają już swojej roli edukacyjnej. Z jednej strony zasypują dzieci drogimi zabawkami, wychowują je na materialistów i zaniedbują to, co naprawdę jest ważne, wartości takie jak dzielenie się czy szacunek. Z drugiej strony nie pokazują dziecku jasnej granicy. 

Obowiązujący ideał wychowawczy, nie uczy ograniczeń, dostosowywania się do potrzeb innych, czy samodzielności. Robi z naszych dzieci pozbawionych empatii tyranów, którzy wszystko wymuszają krzykiem, czy tupaniem. Wpasowanie się w określony porządek to tylko cel części wychowawców i opiekunów. Nic dziwnego, że dzieci nabierają coraz większej pewności siebie, stając się bardzo silnymi osobowościami, z którymi nauczyciele i wychowawcy coraz trudniej mogą znaleźć wspólny język. Rodzicom natomiast jest coraz trudniej bronić się przed nimi. Pomysł, że dzieci nie muszą uczyć się niczego innego niż pewność siebie i asertywność, ma swoją wadę. Podsyca strach przed krzywdą, ustalając granice. Dlatego też wielu rodziców nawet nie próbuje tego zmienić.

Niestety czasami nadmierna troska o dzieci utrudnia rodzicielstwo. Szczególnie w przypadku rodziców, którzy boją się nadmiernie o swoje pociechy. Ta nadmierna troska czyni więcej złego niż dobrego, rozwija w dziecku egoizm i brak tolerancji dla innych czy współczucia. Strach przed go utratą powoduje, że rodzice nie potrafią niczego mu odmówić, ani zakazać. Niestety rodzice, którzy prawie nigdy nie powiedzieli nie, albo najpierw nie, a potem tak, pozbawili dziecko możliwości rozwoju empatii i zaakceptowania ograniczeń drugiej osoby.

Gdy rodzice mówią tak, a mają na myśli nie, dziecko czuje się okłamane. Bycie przewidywalnym jest ważniejsze niż satysfakcja. Nasze dziecko musi przygotować się na to, że usłyszy jeszcze wiele razy w swoim życiu słowo NIE. Od rówieśników, niechcących się z nim bawić, od niezadowolonych z jego odpowiedzi nauczycieli, od pierwszej miłości, która nie odwzajemnia jego uczucia itd.

Rodzice obawiają się utraty popularności u własnego dziecka, dlatego wycofują się z roli przywódczej w rodzinie. Dziecko nie potrzebuje kumpli zamiast rodziców, potrzebuje natomiast klarownych wskazówek i jasnych odpowiedzi na swoje pytania. Podążanie przez rodziców ścieżką najmniejszego oporu, niepokoi dzieci. Im jaśniejsze struktury i zasady postępowania, tym mniejsze ryzyko konfliktów. Brak przywództwa sprzyja frustracji, a także despotycznemu zachowaniu dzieci. One nie rodzą się małymi terrorystami, to nasze postępowanie czyni ich nimi.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale