43 obserwujących
1406 notek
819k odsłon
404 odsłony

Realiści vs moraliści

Wykop Skomentuj2

Jan Winiecki   

Odwieczne zderzenie wyobrażeń o tym, jak funkcjonuje świat: kontrast wizji i proponowanych instytucji

Istota sporu

Thomas Sowell, amerykański ekonomista bliski szkole austriackiej i liberalnej filozofii politycznej, niemal ćwierć wieku temu zwrócił uwagę na pewne zjawisko. Otóż w rozlicznych sporach współczesności znajdujemy zwykle tych samych ludzi po tych samych stronach kolejnych sporów. I to sporów, które dotyczą rozmaitych kwestii: wojskowych, politycznych, ekonomicznych, społecznych, kulturowych i innych. Uznał on to zjawisko za zbyt często powtarzające się, by mogło ono być czymś przypadkowym [patrz Sowell, 1987].

Sowell uogólnił owe spory – i proponowane przez każdą ze stron rozwiązania – w odniesieniu do perspektywy minionych dwóch–trzech stuleci. Zwrócił uwagę, że w czystej postaci mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch alternatywnych wyobrażeń o tym, jak funkcjonuje świat. W największym skrócie jest to zderzenie wyobrażeń idealistów-moralistów i wyobrażeń realistów-pragmatyków. Ale owo zderzenie wyobrażeń ma znacznie dłuższą historię, o czym przekonuje nas historyk Richard Pipes [2000, wyd.pol., rozdz. II], przedstawiając alternatywne wizje własności i wolności, wywodząc je odpowiednio od Platona i Arystotelesa. Każda z tych wizji owocowała alternatywnym podejściem i alternatywnymi preferencjami dla instytucji własności, wolności i państwa prawa przez prawie dwa i pół tysiąca lat.

Sowell, Pipes i nieliczni inni autorzy, obejmujący swoimi rozważaniami tę problematykę, rzadko zapuszczali się w niebezpieczne intelektualnie rozróżnienia między wizją tego, jak funkcjonuje świat i wizją tego, jak powinien funkcjonować. Przenosiłoby to bowiem owych myślicieli w świat przekonań wartościujących (stwierdzeń normatywnych), a nie wiedzy (stwierdzeń pozytywnych).

Niemniej odizolowanie tych dwóch światów nie jest, niestety, możliwe. Arthur T. Denzau i Douglass C. North [1994] zwracają uwagę na to, że „ludzie działają częściowo na podstawie mitów, dogmatów, ideologii i niedojrzałych teorii” [s. 3]. Według tych ostatnich autorów, ideologie – które określają jako podzielane przez wielu modele myślenia – pozwalają ludziom rozpoznawać pewne poglądy (o których wiedzą niewiele, bądź zgoła nic) i uznawać na tej podstawie za akceptowalne lub nieakceptowalne. A to dlatego, że pasują do innych poglądów, o których wiedzą więcej. Ideologie są bowiem swoistym „brykiem” pozwalającym umieścić określony kawałek puzzla na właściwym miejscu. Ideologie, jak to definiuje Slemback [2000], są bowiem „konglomeratem wierzeń, zorganizowanych w systematyczny, możliwie spójny sposób” [s. 4]. To w wyniku tej systematyczności i spójności w debacie intelektualnej i w polityce znajdujemy tych samych ludzi po tych samych stronach rozmaitych sporów.

Wyobrażenia, wizje, modele myślenia, czyli ideologie mają określone przełożenie na ludzkie wyobrażenia o tym, jakie rozwiązania – instytucje, czy polityki prowadzone w ramach określonych instytucji – przyniosą pożądane efekty. Nietrudno jednak sobie wyobrazić, iż różne wyobrażenia o tym, jak świat funkcjonuje (i różne preferencje odnośnie tego, jak świat powinien funkcjonować) generować będą różne instytucje i decyzje w obszarze polityki. W zakresie gospodarki dotyczyć to będzie najważniejszych dla ekonomisty kwestii: bodźców, własności, mechanizmu koordynacji i ewentualnych mechanizmów dyscyplinujących (przymusu lub konkurencji). A także najważniejszej dla wszystkich, nie tylko dla ekonomistów, kwestii, mianowicie priorytetu interesów jednostki bądź priorytetu jakiejś wspólnoty (kolektywu: plemienia, państwa czy imperium).

W niniejszym eseju zamierzam przedstawić zjawisko powtarzalności sporów w najważniejszych sprawach dotyczących gospodarki plus fundamentalnej kwestii wolności. I przekonać Czytelników, że w zasadniczym zarysie nie zmieniły się one zbytnio w poszczególnych epokach zachodniej cywilizacji, poczynając od starożytnej Grecji i Rzymu, poprzez półtora tysiąclecia chrześcijaństwa, do okresu Renesansu i Oświecenia – aż po zakończony, wydawałoby się, kontekst [A1] ideologii w XIX–XXw. Z upływem czasu bardziej rozwinięta stała się jedynie sama argumentacja. Konsekwencje tego stanu rzeczy przedstawię w uwagach końcowych.

Dwie wizje, które nazwałem, podobnie jak inni, idealistyczno-moralistyczną i realistyczno-pragmatyczną, wywodzą się z radykalnie odmiennych przesłanek. Mają też one zasadnicze znaczenie dla kształtu państwa i gospodarki. W największym skrócie można je określić jak poniżej:

  • Jeden nurt wyobrażeń uważa człowieka za stworzenie niemal doskonale adaptowalne. Zwolennicy tego sposobu myślenia w XX wieku, R. A. Dahl i Ch. E. Lindblom [1967] określili istotę ludzką jako „wielce plastyczny materiał”. Według tego nurtu człowiek, poddany „obróbce edukacyjnej” (często też indoktrynacyjnej) zmienia się w pożądanym kierunku. Akceptuje więc rozwiązania instytucjonalne i zachowania jednostkowe, przedstawiane przez twórców idealnego systemu. Dzieje się to dobrowolnie, ale gdy mimo doskonalenia jego cech, człowiek ów rozwiązań tych dobrowolnie nie akceptuje, stosuje się wobec niego środki przymusu. W tym nurcie wyobrażeń punktem odniesienia jest wspólnota (kolektyw, państwo); jednostka zaś ma być tej wspólnocie podporządkowana i jej służyć. Pod wpływem „obróbki” człowiek robi się „lepszy” (według interpretacji idealistyczno-moralistycznych reformatorów), a jego zmodyfikowane zachowania czynią mechanizm danego systemu sprawniejszym.
  • Drugi nurt wyobrażeń wychodzi z odwrotnego założenia. Człowiek jest istotą niedoskonałą (tak intelektualnie, jak moralnie) i doskonałości tej nigdy nie osiągnie, niezależnie od swoich starań czy też starań innych. Z tego powodu trzeba wspierać takie instytucje (reguły), które tej niedoskonałej ludzkiej istocie dałyby szanse osiągania własnych, indywidualnych korzyści. Te korzyści jednakże przekładałyby się na korzyści dla całej wspólnoty, w której żyją. Te instytucje stwarzają bodźce pozytywne, ale też nakładają ograniczenia, które utrudniają działania szkodzące innym. Jak to stwierdził James Madison, jeden z ojców-założycieli Stanów Zjednoczonych, „gdyby ludzie byli aniołami, żaden rząd nie byłby potrzebny” (z perspektywy Madisona, pierwszą z wizji można by więc nazwać angelologiczną!). Punktem odniesienia dla tego nurtu jest jednostka; państwo ma stwarzać jednostce możliwości realizacji przez nią jej – nie wchodzących w konflikt z innymi – interesów.

Pełny tekst artykułu ukazał się w kwartalniku „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” (nr 3, 2010). Tutaj ukazuje się on, za zgodą Redakcji, bez przedstawiania starć zwolenników jednego i drugiego nurtu w okresie całych dwóch i pół tysiąca lat. Jako egzemplifikację autor wybrał tylko okres od Odrodzenia do Oświecenia, który przedstawia w następnej części tej skróconej wersji.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura