4 obserwujących
50 notek
60k odsłon
  1008   1

Czy grozi nam świat bez wolności słowa?

Tekst dostępny także pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/uwr.htm, dalej link do wersji PDF


Inny punkt widzenia to sobie może być w temacie, z czym zjeść zupę pomidorową, a nie, komu należą się prawa człowieka”, napisała jakiś czas temu (nie wiem niestety, dokładnie gdzie, w artykule, w którym stwierdzenie to zostało przytoczone nie było o tym mowy) Dominika, studentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej wypowiedź była jedną z szeregu reakcji na działania władz tej uczelni, polegające na zorganizowaniu – początkowo dla 2000 jej studentów – prenumeraty online na gazety, których redakcje zgodzą się na taką formę współpracy. Pierwszą gazetą, do której studenci otrzymali bezpłatny dostęp via Internet była „Gazeta Wyborcza”. Zapewnienie możliwości czytania na komputerach czy smartfonach tego dziennika nie wzbudziło, jak się zdaje, niczyjego sprzeciwu. Kiedy jednak na uczelnianym Facebooku pojawiła się informacja o dostępie do kolejnego dziennika – „Gazety Polskiej Codziennej” (z błędnie podanym tytułem – dziennik ten nazywa się „Gazeta Polska Codziennie”) studenci zareagowali powszechnym oburzeniem. Tylko nieliczni próbowali w raczej nieśmiały sposób bronić decyzji uczelni o udostępnieniu strony tego pisma. I tak np. niejaki Jan napisał: „Uniwersytet to miejsce konfrontacji różnych poglądów. Inicjatywa całkowicie słuszna i potrzebna. Może warto się czasem zapoznać z argumentacją drugiej strony?”. Odpowiedź innych internautów na jego pytanie była taka, że dyskryminacja nie jest poglądem. Studenci postanowili napisać skargę do rzecznika antydyskryminacyjnego UWr dr Łukasza Prusa, z którym decyzja o współpracy z „Gazetą Polską” nie była konsultowana (jak zaznaczył szef działu komunikacji uczelni Tomasz Sikora, nie musiała być). Natomiast część studentów I roku politologii wysłała list do rektora UWr prof. Przemysława Wiszniewskiego: „Dehumanizacja drugiego człowieka to nie jest pogląd. Promowanie naklejek przypominających nazistowskie selekcjonowanie stref dla Żydów, dla homoseksualistów i niepełnosprawnych to nie jest pogląd. Teraz Uniwersytet przyłożył rękę do promocji medium, które taką narrację prezentuje. Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca” -napisali w nim oburzeni zapewnieniem dostępu do GPC studenci. Starosta roku Christian Szpilski stwierdził, że „Po reakcji pod postem uczelnia powinna już wiedzieć, by nie brnąć w to dalej”.I dodał, że „Dołączyli się do nas również studenci pierwszego roku prawa.Rozważają to także inne kierunki i roczniki”. Zaś jego kolega z roku Adam Kudyba wyraził opinię, że „Sam pomysł byłby dobry, gdyby uczelnia wybrała inne konserwatywne tytuły, w których faktycznie pracują dziennikarze. Wolność ma swoje granice do momentu naruszenia wolności drugiego człowieka, a ta gazeta wielokrotnie ją przekroczyła” – tak Adam Kudyba uzasadnił swój sprzeciw wobec decyzji władz UWr o dostępie do strony internetowej GPC.


Cała opisana pokrótce powyżej awantura zakończyła się wycofaniem się UWr z prenumerowania zarówno „Gazety Wyborczej” jak i „Gazety Polskiej Codziennie”. Odnośnie wspomnianej tu historii zastanawiałem się nad tym, czy warto jest się do niej w jakikolwiek sposób odnosić – oczywiste jest chyba, że władze UWr nie miały obowiązku zapewnienia studentom bezpłatnego dostępu czy to do „Gazety Wyborczej”, czy to „Gazety Polskiej Codziennie” czy jakiejkolwiek innej. Podejmując wspomnianą tu akcję – którą UWr w oczywisty sposób miał prawo z takich czy innych powodów zakończyć – Uwr nie zrobił też rzeczy niewłaściwej, jaką byłoby zapewnienie dostępu tylko do pewnych, selektywnie i jednostronnie wybranych przez siebie tytułów. To prawda, że dostęp online został zapewniony tylko do stron internetowych dwóch wspomnianych powyżej dzienników, ale miał też zostać zapewniony do innych – więc intencja władz UWr na pewno nie była taka.


Ostatecznie jednak doszedłem do wniosku, że do sprawy – o której przeczytałem na internetowej stronie „Gazety Wyborczej” warto się ustosunkować – nie ze względu na inicjatywę władz UWr, która była w sumie, tak to chyba można powiedzieć, całkiem fajna, czy też wycofanie się UWr z tej inicjatywy – co było może odrobinkę mniej fajne, ale przecież było czymś, co uczelnia miała absolutne prawo zrobić – lecz ze względu na reakcję studentów na tę inicjatywę. Odnośnie komentarzy, jakie zostały sformułowane pod adresem władz UW w związku z zapewnieniem dostępu do „Gazety Polskiej Codziennie” można bowiem – wydaje mi się – zadać pytanie, czy nie wyrażają one w całkiem wyraźny sposób poglądów dużej części młodych ludzi na temat takich spraw, jak wolność słowa i dyskryminacja – a w których to poglądach występuje – moim zdaniem - wyraźne pomieszanie z poplątaniem i które ponadto stawiają przyszłość wolności słowa pod pewnym znakiem zapytania.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo