4 obserwujących
65 notek
67k odsłon
  467   0

„Doda” i „pośrednie podżeganie”

Krytyka zdania odrębnego sędziego ETPC Krzysztofa Wojtyszka w sprawie Rabczewska v. Poland 


Tekst dostępny także pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/doda1.pdf


Ciężko wierzyć w coś, co spisał po prostu jakiś tam, wiesz… napruty winem i palący jakieś… nie wiadomo jakie zioła” - „A przepraszam, o kim mówisz?” (pytanie dziennikarki) - „No o tych wszystkich gościach, co spisali wszystkie te, wiesz… niesamowite historie” - „Biblijne?” - „No, a co?”.

Gdyby autorka przytoczonych powyżej słów na temat Biblii, tj. piosenkarka Dorota Rabczewska, występująca pod pseudonimem „Doda”, wypowiedziała je kilkaset lat temu, zapewne spłonęłaby na stosie. Na szczęście mamy wiek dwudziesty pierwszy i stos za powiedzenie czegoś takiego od bardzo dawna nie grozi. Ale to nie znaczy, że za takie słowa nie grozi po prostu nic. Przeciwnie, grożą za nie – przynajmniej w Polsce - całkiem poważne konsekwencje, z trafieniem do więzienia włącznie.

Doda miała się o tym okazję przekonać, gdy z powodu wspomnianych na wstępie słów – będących częścią jej wywiadu dla portalu internetowego gazety „Dziennik” - została ona oskarżona, a następnie skazana na 5000 zł grzywny za popełnienie przestępstwa z art. 196 kodeksu karnego, zgodnie z którym ten, kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego sprawowania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 2. Orzekające w jej sprawie sądy, tj. Sąd Rejonowy dla Warszawy – Mokotowa, a następnie Sąd Okręgowy w Warszawie uznały, że jej słowa na temat Biblii były "obiektywnie obraźliwe", a ich autorka działała z zamiarem "wyśmiania i obrażenia".

Przegrawszy w zwykłych sądach Doda – czy może raczej de facto jej adwokat, mec. Łukasz Chojniak – zaskarżyła art. 196 k.k. do Trybunału Konstytucyjnego zarzucając mu, że w sposób niedopuszczalny narusza on gwarantowane przez art. 54 polskiej konstytucji prawo do swobody wypowiedzi. Trybunał Konstytucyjny w wyroku, który swego czasu delikatnie mówiąc zmieszałem z błotem jako wyjątkowo nieprzekonujący i niebezpieczny dla wolności słowa (1) uznał jednak, że art. 196 k.k. jest zgodny z konstytucją. Ostatecznie Doda zaskarżyła polskie państwo przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Ten zaś w czwartek 15 września 2022 r. uznał, że Polska, skazując Dodę za jej wypowiedzi naruszyła art. 10 ust. 1 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, gwarantujący mieszkańcom państw należących do Rady Europy prawo do swobodnego wypowiadania się i zasądził na jej rzecz 10 000 euro odszkodowania, płatnego z polskiego skarbu państwa.

Dlaczego Doda wygrała sprawę przed Trybunałem w Strasburgu, który – to niestety trzeba przypomnieć – w przeszłości wydawał wyroki uznające zakazywanie wypowiedzi obrażających religię lub karanie za takie wypowiedzi za zgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka? Otóż, ogólnie rzecz biorąc ETPC stwierdził, że w sprawie, z którą miał do czynienia „sądy krajowe nie dokonały kompleksowej oceny szerszego kontekstu wypowiedzi skarżącej i starannego zrównoważenia jej prawa do wolności wypowiedzi z prawami innych osób do ochrony ich uczuć religijnych i pokoju religijnego zachowanego w społeczeństwie Nie wykazano, że ingerencja w przedmiotowej sprawie była wymagana, zgodnie z pozytywnymi zobowiązaniami państwa wynikającymi z art. 9 Konwencji (gwarantującego prawo do wolności religijnej), w celu zapewnienia pokojowego współistnienia grup i osób religijnych i niereligijnych podlegających ich jurysdykcji poprzez zapewnienie atmosfery wzajemnej tolerancji”. Trybunał uznał też, że „​​badane wyrażenia nie stanowiły niewłaściwego lub obraźliwego ataku na obiekt kultu religijnego, mogącego podżegać do nietolerancji religijnej lub naruszać ducha tolerancji, który jest jedną z podstaw społeczeństwa demokratycznego”. W praktyce dużą, jak się zdaje, rolę w dojściu do wniosku, że stwierdzenia Dody zostały uznane za chronione przez Europejską Konwencję Praw Człowieka odegrało to, że wypowiedzi te nie były zbyt poważne. Jak zauważył strasburski Trybunał „sądy krajowe uznały, że wypowiedzi skarżącej nie były częścią debaty na temat interesu publicznego i skarżąca nie twierdziła inaczej, ani przed sądami krajowymi, ani przed Trybunałem. Rzeczywiście, skarżąca utrzymywała przed władzami krajowymi, że kierowała ona swoje wypowiedzi do młodej publiczności fanów swojej muzyki i były one „szczere, subiektywne i niepoważne”. Nic nie wskazuje na to, że zamierzała uczestniczyć w jakiejkolwiek poważnej debacie na tematy religijne; raczej była zainteresowana pielęgnowaniem zainteresowania swoich odbiorców. Pytania zadane jej przez dziennikarza przeprowadzającego wywiad dotyczące religii były spowodowane otwarciem antyreligijnym publicznym stanowiskiem jej chłopaka (Adama Darskiego „Nergala”) w tamtym czasie. Sama skarżąca nie angażowała się w żadną publiczną dyskusję na temat religii przed tym wywiadem i nie robiła tego od tamtej pory”. Istotne w sprawie Dody było też stwierdzenie, że jej słowa nie stanowiły „mowy nienawiści” – w wyroku Trybunału przytoczony został fakt, że wobec Dody nie został zastosowany (szereg razy poniekąd krytykowany przeze mnie) (2) art. 256 §1 kodeksu karnego, który przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla kogoś, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych, albo ze względu na bezwyznaniowość.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka