5 obserwujących
21 notek
13k odsłon
  114   0

Kohlepapier...

„Sytuacja  już  na  tyle  dojrzała,  że  Żydzi  potrzebni  są  od  zaraz.  Żydzi  jako  symbole  zła, których  działaniami,  podstępnymi  i niegodnymi, wytłumaczyć można wszystkie niepowodzenia, ku  którym można by skierować nienawiść  i  w  ten  sposób  odciągnąć społeczną uwagę od tego, co rzeczywiste i istotne”.
                                                                                        M. Głowiński 12 XI 1981

Myliłby się ten, kto uważałby, że władza wykorzystywała motywy antysemickie jedynie w 1968 roku. Przeciwnie te wątki były stale obecne w propagandzie rządzących. Z lubością sięgało do nich choćby środowisko skupione wokół ZP Grunwald i czasopisma Rzeczywistość gdzie niekiedy wprost przedrukowywano materiały z marca 1968 roku. W kręgach tych oskarżano Żydów o właściwie wszelkie „zbrodnie” przeciw narodowi polskiemu. Jednym z motorów działania Żydów miała być chęć przykrycia ich własnych zbrodni w toczącym się wówczas konflikcie w Libanie. Dlatego zdanie zwolenników reżimu państwo Izrael zaangażowało się po stronie opozycji demokratycznej w Polsce. Dlatego zamieszanie, starcia w kraju nad Wisłą miały być dla Izraelitów korzystne. Zgodnie z tym jeden z dygnitarzy partyjnych dramatycznie wołał: „Jaką funkcję polityczną pełnią na tym tle zajścia z 31 sierpnia w Polsce? Sprawa jest oczywista i widoczna dla każdego. Spychają one agresję Izraela z czołowych miejsc w prasie światowej. Spychają na dalszy plan. Czy trzeba rozwodzić się, komu to służy? Czy trudno zrozumieć, kto jest zainteresowany tym, aby w Polsce były awantury na ulicach? Tylko człowiek ślepy może tego nie dostrzegać”. Wszystko, dosłownie wszystko, było objawem spisku żydowskiego. Zgodnie z tą logiką, kiedy 9 sierpnia 1982 roku doszło do zamachu na żydowską restaurację w Paryżu, czynniki rządowe o jego dokonanie oskarżyły samych Żydów. Jest bowiem oczywiste, że to Żydzi sami się mordują. Już to po to, by oskarżać o to innych, już to po to, by wywołać wobec siebie falę współczucia. Wszystko by zdominować świat i realizować swe, przede wszystkim kapitalistyczne, interesy. Jednym z tych interesów miało być przejęcie władzy w Polsce przez opozycję. Na przeszkodzie w realizacji tych imperialistycznych planów stała Partia i gen. Jaruzelski.

Opozycja a zagranica

„Szkalowanie Polski ma zaś podziałać na jego wyobraźnię i wywołać negatywną postawę wobec podsądnego. Ten, kto wierzy w takie insynuacje, przyjąć musi lansowane przez propagandę zrównanie Polski z partią…”.
                                                                                                               M. Głowiński 11 II 1970

Jednym z głównych zarzutów władzy wobec opozycji było rzekome szkalowanie przez nią Polski za granicą.  Podłożem do takiego ujęcia sprawy przez rządzących było utożsamianie siebie jako stronę sprawującą władzę z Polską jako taką. Tworzenie takiej zbitki pojęciowej władza = Polska miało unieważnić wszelką krytykę i umożliwić przypięcie przez rząd krytykującym go łatki zdrajców. Jako osobom kierującym się interesem obcych państw nie przysługiwało im prawo do krytyki, o ile władza w swej łaskawości, na taką krytykę by pozwoliła komukolwiek. Działa tu mechanizm zamiatania brudów pod dywan, prania ich wewnątrz.

Co więcej, zarzut szkalowania kraju poza jego granicami był również powodem odbierania ludziom opozycji polskości co w rządowej prasie i telewizji oraz wśród ich akolitów objawiało się stosowaniem np. przymiotnika polskojęzyczni w stosunku do przeciwników rządu. W swoich przemówieniach zaś Wojciech Jaruzelski określał ich jako mówiących w języku polskim lub osoby pełniące obowiązki Polaków w monachijskim biurze. Rzecz jasna takich ludzi nie mógł cechować patriotyzm. Dobitnie wyraz temu przekonaniu dał jeden z autorów Grunwaldu, pisząc „W czasie trwającej konfrontacji ideologicznej i nasilającej się psychologicznej wojny trwa walka o postawy Polaków. W dążeniu do zachwiania tych właśnie patriotycznych i zdrowych moralnie postaw wrogie Polsce siły narzucają nam fałszywe wzorce kulturowe i obyczajowe, których celem jest degeneracja przede wszystkim młodego pokolenia, anarchizacja życia społecznego i odebranie Polakom największego źródła ich siły, jakim jest patriotyzm, przekazywany z pokolenia na pokolenie”. Z kolei publicysta Rzeczywistości konstatował, że apele opozycji wzywające do oporu wobec rządzących są „działaniami przeciw ojczyźnie”. W Barwach natomiast opozycję jej działania i ludzi charakteryzowano w następujących słowach: „Nie rozumieją tego albo udają, że nie rozumieją ludzie, którzy Polakami są tylko z nazwy czy formalnego obywatelstwa, którzy z naszym narodem, a więc i z naszym państwem mają jedynie tyle wspólnego, ile wynoszą ich osobiste korzyści i interesy”. A jak donosiła jedna z rządowych gazet „Zielone banknoty stawały się zwykłą codzienną walutą ludzi takich jak np. Kuroń czy Michnik”. W tym samym artykule autor Ignacy Krasicki nazywał opozycję „piątą kolumną”, nawiązując w ten sposób do przemówienia Władysława Gomułki z 19 czerwca 1967 roku, które zapoczątkowało późniejsze wydarzenia marcowe. W podobnym tonie o ludziach, którzy krytykują Partię, jako o piątej kolumnie, wypowiadał się także Albin Siwak w 1981 roku czy też autorzy piszący w Rzeczywistości i Płomieniach. Propaganda anty opozycyjna byłą wszechogarniająca i w zamiarze władzy miała tłumaczyć jej wszelkie niepowodzenia oraz obiektywnie istniejące realia życia w państwie będącym własnością Partii.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Literatura:
J. Olaszek, Nieliczni ekstremiści. Podziemna Solidarność w propagandzie stanu wojennego, Gdańsk 2010.
M. Głowiński, Zła mowa, Warszawa 2016.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura