KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  103   0

MIĘDZY DŻUMĄ A CHOLERĄ

Można by rzec, że prezydent "wszystkich Polaków" stoi w rozkroku. Bardzo dużym rozkroku. Musi uważać, by ta figura nie skończyła się katastrofalnym dla niego, szpagatem. W końcu życie jest brutalne. Idzie o to, czy prezydent Duda podliże się Z. Ziobro wybierając jego kandydata na prezesa do Izby Dyscyplinarnej przy SN (podobno do tej funkcji wyrywa się poseł J. Kowalski). Czy też postawi na przeciwną stronę, z którą ramię w ramię mógłby wreszcie wykonać wyrok TSUE. Konkretnej decyzji wciąż nie ma. Wygląda na to, że każda ze stron czuje się na tyle silna, by ten niezrozumiały pat utrzymywać jak najdłużej w zawieszeniu.

Sytuacja wygląda źle. Każdego dnia bowiem, za to że Izba Dyscyplinarna działa, płacimy milion euro. W złotówkach - 4,6 miliona. To kara z października 2021 roku, jaką Unia nałożyła na Polskę. Za co? Za lekceważenie i arogancję. Za butę i głupotę. Za krótkowzroczność i niezrozumiały upór godny uporu maniaka. Kogo? Każdy wie, że Z. Ziobro. Dla posła Suskiego milion euro nic nie znaczy, a w ogóle to udaje, że nie zna sprawy. Dla informacji tego posła, gdyby nie wiedział - na liczniku jest już 78 milionów. Nie robi na nim wrażenia fakt, że nawet w szeregach jego partii mówi się otwartym tekstem, by wreszcie dogadać się z Unią. Ten jednak nie rozumie, że ośli upór doprowadzi nas do klęski finansowej.

Nikt z władzy nie rusza palcem, by miliony euro przeznaczone na odbudowę po pandemii, zostały nam wypłacone. Poza naszym zasięgiem dalej są pieniądze na transformację energetyczną. A jeszcze nie tak dawno, mamy to w pamięci, prezes zachwycał się nad utalentowanym panem Morawieckim. W całej Polsce, biało - czerwone billboardy krzyczały do Polaków sumą 770. miliardami, które Polska otrzyma dzięki temu zdolnemu premierowi. Do tej pory nie zobaczyliśmy ani złotówki. Bo w międzyczasie panu Morawieckiemu zmienił się pogląd na wiele kwestii. W zamian ze strony Unii padła odpowiedź:

-"Wysłaliśmy Polsce wezwanie do zapłaty kary w związku z niewykonaniem przez ten kraj decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego" - rzecznik Komisji Europejskiej ds. wymiaru sprawiedliwości Christian Wigand.

Cofnijmy się trochę w czasie, kiedy to kandydat na prezydenta Andrzej Duda zapewniał wszystkich Polaków, że "cały czas się uczy". Po 6. latach tej jakże "żywej" w pisowskim stylu prezydenckiej nauki, Andrzej Duda jasno i wyraźnie określił, jaka jest w Polsce hierarchia władzy. Kto tu kogo słucha. Kto na kogo ma wpływ. Wcześniej z czystego strachu przed prezesem Kaczyńskim, a może w strachu przed utratą szansy na II kadencję, w trymiga podpisywał wszystko. Dawno już opadł kurz na Lex anty-TVN, który wydawał się być raczej pojedynczym wypadkiem przy pracy. Jednak uświadomił prezydentowi, że jest jeszcze jedna strona, z którą musi się liczyć( Ameryka) i jakby spuścił z tonu. Zawetował.

Musiał, bo po prezydenturze trzeba jakoś zarabiać na chleb, prawda? Z takimi niepewnymi kwalifikacjami jakie ma, z tak chwiejnym charakterem, będzie musiał się starać o zatrudnienie. Będzie musiał się bardzo mocno starać, jeżeli chce swój los wiązać dalej z polityką. To żywotny interes młodego jeszcze pana Dudy. Jestem bardzo ciekawa co się z nim stanie. Ale to przyszłość. Póki co przed nim kolejne "wyzwania" rzucane mu np. przez Z. Ziobro. Jednak ciągle uczący się prezydent, dalej jest amatorem politycznym. Daleko mu do zawodowców, którzy w tej skomplikowanej dziedzinie czują się jak ryby w wodzie. Polityka jako taka, jest trudna i nie dla każdego. Ciekawe jakim prawnikiem byłby pan prezydent?

Polska ma pecha do polityków z prawdziwego zdarzenia. Takich, którym Racja Stanu nie myli się z prywatnym interesem i osobistą korzyścią. Polska ma też pecha do społeczeństwa, które niestety, nie chce być obywatelskim, a do którego przemawia tylko pieniądz. I politycy i społeczeństwo doją Polskę ile wlezie, nic od siebie nie dając. Polacy, mimo tak tragicznego doświadczenia, nie są nauczeni obowiązku względem Ojczyzny. Oczywiście wypełniamy usta deklaracjami, zapewnieniami o patriotyzmie, ale czy rozumiemy co to w ogóle znaczy? Nawet gdyby, to jako naród, jako polskie społeczeństwo nie wypełniamy obowiązków wobec własnego kraju. Jesteśmy jak huba na drzewie. Wyciskamy wszystkie soki, nic w zamian od siebie nie dając.

Tacy są Polacy. Tacy są politycy. Wszak wybieramy ich spośród siebie. Dużo gadamy. Dużo pyskujemy. Domagamy się. Wymagamy. A co TU i TERAZ, w czasie spokoju, robi jeden z drugim dla Polski? Przykładem prezydent i jego raczej marionetkowa rola i przykładem minister Z. Ziobro, stawiający na szali własny osobisty interes kosztem miliardowych unijnych funduszy. Człowiek, któremu do głowy nie przyjdzie, jakim jest szkodnikiem. Który nie boi się szantażować i polskiej władzy i Unii. Który nie liczy się ze skutkami własnej postawy. A pieniądze i tak Unia z nas ściągnie, tak jak nas uczciwie poinformowano. Póki co, Ziobro ma swoje przedłużające się nieco 5 minut. Ale czas ma to do siebie, że mija.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale