17 obserwujących
167 notek
155k odsłon
  2047   1

Alvenslebenowie z Ostromecka. Historia prawdziwa

Pałac w Ostromecku
Pałac w Ostromecku

Przyczyną konfliktu był spór o majątek. Joachim von Alvensleben nie widział go jako gospodarza, i zgodnie z rodową tradycją zamierzał przekazać dobra Ludolfowi. Jako że polskie prawo nie uznawało pruskich majoratów, Albrecht zaczął się z ojcem bezskutecznie procesować o podział majątku. Ponoć podbechtywała go niemiecka narzeczona, Dagmara Kries, i przyszli teściowie. W ramach polskiej mobilizacji częściowej, prowadzonej od 23 marca 1939 r. Albrecht został wezwany do służby w 18 pułku Ułanów Pomorskich w Grudziądzu. Zdezerterował, jak wielu zresztą Niemców – obywateli polskich i zbiegł na teren WMG. Jeszcze przed wybuchem wojny został przyjęty do SS. Wojnę rozpoczął w sztabie grupy specjalnej swojego kuzyna i przyjaciela Ludolfa-Hermanna von Alvensleben (rodzinna ksywa Bubi) członka NSDAP  i SS (doszedł do stopnia Gruppenführera i Generalleutnanta policji oraz Waffen-SS)  od 1929 r., w latach 1938-1941 pierwszego adiutanta samego Heinricha Himmlera. W 1939 r. był on organizatorem niemieckiej „akcji specjalnej” na Pomorzu m.in. w Bydgoszczy od 3.09.1939  do 20.11.1939. W okresie tym dowodził także Selbstschutzem (ochotnicza paramilitarna formacja obywateli polskich niemieckiego pochodzenia) na całym Pomorzu. Był osobiście odpowiedzialny za masowe morderstwa na Polakach (w tym masakrę w bydgoskiej „Dolinie Śmierci), w których brał udział osobiście rozstrzeliwując aresztowanych. W swoim raporcie do z dnia 07.10.1939 informował, że dowodzone przez niego jednostki Selbstschutzu aresztowały 17 667  i zlikwidowały 4 247 Polaków do 05.10.1939. Jedna z jego Einsatztruppen odwiedziła także Ostromecko, mordując ok. 60 osób. Co najmniej dwie z nich, jak stwierdziło powojenne śledztwo, zabił osobiście Albrecht.
Ludolf von Alvensleben miał spędzić lato 1939 roku wraz z żoną u matki w Obersdorfie. Jednak wobec rozwoju wydarzeń wrócił do Polski i zgłosił się, jako kapral podchorąży rezerwy do 69 pułku piechoty, z którym przeszedł cały wrześniowy szlak. Udało mu się uniknąć niewoli i ukryć w Krakowie.
Albrechtowi wydawało się, że jest na szybkiej ścieżce kariery. Awanse i odznaczenia w SS były niemal pewne. Przybrany ojciec, który odmówił podpisania volkslisty, dzięki jego „protekcji” wylądował w KL Dachau. Brat był poszukiwany listem gończym. Niemiecki sąd zaczął rozpatrywać jego prawo do przejęcia rodzinnego majątku. Jednak arystokratyczne środowiska niemieckie miały nadal swoje wpływy. W 1941 roku żona Ludolfa zdołała przemycić go do Rzymu, a ktoś inny przekazał samemu Heinrichowi Himmlerowi prywatny list, zaopatrzony pewnymi załącznikami, napisany w Obernsdofie przez Frau Grafin Kaherine von Bninska – Alvensleben. Napisała w nim prawdę o pochodzeniu syna. Okazało się, że jest on nieślubnym dzieckiem jej i pewnego argentyńskiego żyda o nazwisku Rodriguez. To całkowicie przekreśliło dalszą karierę Albrechta w SS. Został wycofany z frontu wschodniego, pozbawiony nazwiska, a także niemieckiego obywatelstwa. Mischling Albrecht Werner (tak się odtąd nazywał) wojnę jakoś przetrwał, a po niej, wraz z żoną przedostał się do Argentyny, przy pomocy dawnego dowódcy z 1939 r., Ludolfa-Hermanna von Alvensleben, który od 1949 żył w sobie Buenos Aires pod fałszywym nazwiskiem Carlos Luecke. Dzięki przyjaźni z Juanem Peronem mógł czuć się bezpieczny. Obaj panowie A. mieli powody by się ukrywać – na obu ciążył wydany w Polsce wyrok śmierci za zbrodnie wojenne.
I tu zaczyna się kolejny niezwykle ciekawy wątek w życiu Albrechta – ponoć około 1960 roku, rozzuchwalony sukcesem, jakim było porwanie i przewiezienie do Jerozolimy Adolfa Eichmana Mosad skontaktował się z Albrechtem Wernerem, planując kolejną akcję. Żydowska krew jednak w nim nie zagrała, i izraelski agent (lub agenci) dostali się w ręce ukrywających się w Argentynie nazistów. Albrecht w 1964 r. udał się do Niemiec, gdzie wrócił do nazwiska von Alvensleben. Rok później znaleziono go z kulą w plecach.  
Joachim von Alvensleben, po trzech latach w Dachau i Buchenwaldzie został za solidną łapówkę zwolniony. Pojechał do Obernsdorfu i pojednał z byłą żoną. Oboje zmarli w latach 60. Ludolf doczekał w Rzymie wkroczenia Amerykanów. W lipcu 1944 zgłosił się do służby w II Korpusie. Z szeregów 3 Dywizji Strzelców Karpackich został zdemobilizowany w 1946 roku. Latem 1990 przyjechał do Ostromecka. Był ponoć ogromnie wzruszony, po powrocie do Niemiec przesłał miejscowemu muzeum kilka cennych obrazów ze swojej kolekcji. Kilka lat później sondował możliwość odzyskania pałacu, by spełnić określone przepisami warunki, zamierzał przeprowadzić się na stałe do Polski. Zmarł w 1996.

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura