4 obserwujących
9 notek
29k odsłon
5312 odsłon

Trzeci sezon True Detective albo jak smakuje wygazowane piwo

Pierre Goebel
Pierre Goebel
Wykop Skomentuj17

"A gdyby (...) jakiś demon (...) rzekł ci : »Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie nic w niem nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz i każda myśl i westchnienie i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie«"*

Nic Pizzolatto wrócił. Pięć lat temu nakręcił pierwszy sezon Detektywa – produkcja wybitna na tle amerykańskiego kina sensacyjnego, które wciąż zbyt często serwuje nam remake'i Kryminalnych Zagadek z Miami. Detektyw miał doskonały klimat bagiennej Luizjany, świetne stopniowanie napięcia, bardzo dobrą i dynamiczna konstrukcję, niezłe zakończenie. Rok później, prawdopodobnie na fali popularności pierwszego sezonu uraczono nas drugim, który jednogłoście został okrzyknięty hańbą, porażką i kompromitacją. 

Trzeci sezon zapowiadał się nieźle. W pierwszym odcinku znów mamy ładną grę kamery, ponure przestrzenie, nowe, intrygujące postacie i Zagadkę. Ale gdy ogląda się dalej, pomału zaczyna narastać niepokojące przekonanie, że już to wszystko gdzieś było. Mamy więc dwóch niestabilnych emocjonalnie partnerów, do których wracają stare traumy. Głębokie przemyślenia bohaterów podczas jazdy autem, tym razem bardziej w sosie pop-psychologii niż pop-filozofii, typowej dla pierwszego sezonu. Są i tajemnicze drewniane lalki, jakby każdy jeden morderca miał za sobą dwuletni kurs antropologii i nie mógł się oprzeć okultystycznej estetyce. Znów jest dziwna, na początku niejasna retrospektywa, poznajemy całą sprawę z trzech różnych perspektyw czasowych. Są wycięte z kartonu relacje rodzinne, jałowe kłótnie toksycznych facetów, którzy nie potrafią ogarnąć własnych emocji, a do tego wszystkiego dochodzi absurdalnie patetyczne, hollywoodzkie przedstawienie starczej demencji. Nie zdaradzę za dużo gdy powiem że do 70-letniego podstarzałego detektywa zaczynają przychodzić na jawie Wietnamczycy w hełmach.

Trzeci sezon True Detective smakuje jak dobre piwo, które zostawiłeś otwarte na noc. Z sentymentu doszukujesz się w nim wczorajszej przyjemności, ale w końcu musisz wziąć na klatę fakt, że pijesz rozgazowanego sikacza. Wszystko sprawia wrażenie, jakby po rozczarowaniu drugim sezonem, który był mierny, ale był też zupełnie inny, Nic Pizzolatto postanowił wrócić do znanego formatu i nakręcić raz jeszcze pierwszy sezon zmieniając w nim delikatnie sylwetki głównych bohaterów i dając im do rozwiązania nową sprawę. Co mogło pójść nie tak?

To jest zły serial. Jeśli ciągle masz kaca po dwóch pierwszych sezonach, to może znajdziesz chwilowe ukojenie. A może zbełtasz się od samego aromatu. Proponuję więc herbatkę.

*Friedrich Nietzsche, Wiedza radosna, aforyzm 341

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura