29 obserwujących
40 notek
192k odsłony
115 odsłon

O debacie, której nie było

Wykop Skomentuj2

Zbliżają się wybory na prezydenta naszego zacofanego kraju. Właściwie to już powinny się odbyć. Wybory były, wybory będą. Straszne zamieszanie przez tę pandemię. Ale dzięki temu zyskałem szansę na zaistnienie w mediach i to tych głównego nurtu. Załapałem się do pracy na największej, opozycyjnej telewizji prywatnej. Mniejsza jak tego dokonałem. Szczegółów nie zdradzę, powiem jedno: nie było łatwo. Droga do sławy usłana jest cierniami. Mniejsza o koszty, dość że pracuję w prywatnej telewizji!

   Żadna wielka fucha: przynieś, wynieś, pozamiataj, jak powiadają i to za grosze. Ale za to praca w telewizji i to tej najlepszej, postępowej, walczącej z ciemnotą, tą ohydną polskością i kato-faszyzmem. Wziąłem także udział, skromny, bo skromny, ale jednak, w debacie telewizyjnej przed wyborami co były, ale ich nie było. Nie tak dawno temu, mam to w świeżej pamięci. Debatę prowadziła sławna dziennikarka, redaktorka Mariola. Pretendentów do prezydentury było dziewięciu, komplet poza panem obecnym prezydentem, którego czy to nie zaproszono, czy też nie przyszedł. Piękna była to debata i akuratna, najlepsza jaką widziałem. Co do kandydatów. Pani dwojga nazwiska: Ka - Be, czy Be - Be, już nie pamiętam, wystawiona przez największą partię opozycyjną. Potem pan Głownia kandydat opozycyjnej telewizji prywatnej, ten czuł się w studio, jak u siebie w domu, bo też był u siejbie. Trzeci to pan Żuczek, kandydat lewicy, któremu towarzyszył poseł Chichotek, partner pana Żuczka i kilkunastu innych wielbicieli, choć w tym towarzystwie były też dwie panie, Reszta, drobiazg bez znaczenia. Wybijał się tu kandydat nacjonalistów i faszystów, oraz niejaki pan Ferajno - facet jakby napompowany, w okularach w złotych oprawkach. Po co mu okulary ze zwykłym szkłem? Wiem, bo zerknąłem ukradkiem. Kandydat Ferajno – samozwańczy kandydat przedsiębiorców, przedsiębiorców z branży fitness, siłowni, produkcji sterydów, czy odżywek dla pompujących? Wrócę do niego później, bowiem pan Ferajno miał pięć minut sławy podczas tej debaty.

   Warto dodać, że pani Ka - Be przyszła w własnym teleprompterem. Weszła do studia dźwigając teleprompter, spore urządzenie i jakieś takie przedpotopowe, sam kineskopowy monitor ważył ponad dwadzieścia kilogramów, a nikt z własnej partii jej nie pomógł, a nam szefostwo zabroniło. Od razu wyznam, że debata pani Ka - Be nie wyszła. Ale jak miała się udać, gdy kandydatka największej partii opozycyjnej była zgrzana i spocona, ręce jej drżały od dźwigania telepromptera a przez zaparowane okulary niewiele mogła odczytać z własnego urządzenia, który z takim poświęceniem przydźwigała? Pani Ka – Ka miała dobry pomysł, że przyszła z własnym teleprompterem, bo te telewizyjne się zepsuły. Jak pech to pech. Wszystkie za wyjątkiem promptera pana Głowni. Inna rzecz, że poświęcenie i dźwiganie pani Ka – Be niewiele pomogło.

    - W pierwszym pytaniu chciałabym, żeby panowie… no i pani jest… przepraszam. Niech będzie panowie i jedna pani, skrytykowali polski, faszystowski rzond, co nie chce siee podporządkować władzy europejskiego rządu w Hadze, stolicy Brukseli, i odmawia uznania juuu -ryy- sssttyyy- kkkcjjii– wysylabizowała z trudem redaktora Mariola – no wyszscy wiedzom, o co sie rozchodzi, no o to, że oni każom a my musim wykonać. A rządzoncy reżim katolicko - faszystowski ma se to w nosie. Tego, no Najwyższego Trybunału Eupropejskiego w Szztrasbuurrgguuu.

    - W Luksemburgu, pani Mariolo, ośmielę się wtrącić – kandydat Głownia jak zwykle był taki miły i słodki – Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej mieści się w Luksemburgu.

    - No przecie żem tak powiedziała, głupia nie jestem, ja studia mam za sobą, akademie rolniczom, i dziennikarstwo na AWSiPiZ. Teraz to se robie doktorat, a co? Proszę mnie nie pouczać – zirytowała się redaktorka Mariola – Europejski Trybunał Najwyższy w Szsztrasbuuurgu koło Luuukzeeembuurga. Aaa. Najważniejsze że ten sond zjechał nasz prawicowy rzond pisiorów! I co? Gówno! Niech panowie, i ta jedna co jest pani, też się wypowiedzom. Pierwsza niech odpowie na spytanie pani Be - Ka. Panie majom pierwszeństom poza tem pani pierwsza wylosowała pierwszeństwo, a drugieństwo wylosował pan Głownia.

    Pani Ka – Be przetarła okulary, aby cokolwiek odczytać z telepromptera i już otwierała usta gdy na przeszkodzie stanęła…, po prostu wybuchła nielicha awantura. Na debatę telewizja prywatna przygotowała dziewięć podestów dla dziewięciu kandydatów. Pierwsze miejsce wylosowała pani Be – Be, drugie pan Gołownia, a potem reszta drobnicy, jak leci. Gdy redaktorka Mariola zaczęła zadawać pytanie zgasły światła. Nie wszystkie, reflektory oświetlały tylko panią Be – Be i pana Gołownię, reszta pogrążyła się w mroku. Trafem przestały działać również mikrofony pomniejszych kandydatów. Nieszczęścia chodzą parami, zepsuły się i światła i mikrofony, czysty przypadek, niczyja wina, ale drobni kandydaci podnieśli wściekły wrzask. Szczególnie ciskał się pan Jakubek, reprezentujący sam siebie, pan Żuczek i pan Ferajno, no i pan kandydat od lewicowego chłopstwa, pan Cisnący - Kamyczek.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura