29 obserwujących
35 notek
201k odsłon
  155   0

I znów będzie pięknie

Nowy rok a pandemia po staremu, jak przyszła tak siedzi. W ciągu tego roku przeszliśmy długą drogę: do pierwszej fali epidemii wiosną, która bardzo łagodnie się z nami obeszła, pod drugą, znacznie cięższą falę epidemii choroby COVID 19 wywoływanej przez korona wirusa SARS COV 2 jesienią i na początku zimy. Teraz mamy początek nowego roku i czekamy na trzecią falę pandemii, która, podobno, już nadchodzi. Ale może nie przyjdzie. Albo jeśli przyjdzie, nie będzie tak straszna, jak ją malują. W końcu to tylko prognoza, czyli przepowiednia bliska prognozom pogody. Prognozy pogody, te dłuższe czasowo, rzadko kiedy się sprawdzają. Rzut oka na statystki podpowiada, że do tej pory w skali całej planety zmarło prawie 2 mln. ludzi, a zachorowało ponad 90 mln. Oczywiście, są to tylko potwierdzone przypadki. Do tego trzeba doliczyć ciemną liczbę zachorowań i zgonów; orientacyjnie pomnóżmy te jawne liczby przez pięć. Daje to 10 mln. zmarłych i od 400 do 500 mln. zachorowań. Wśród zmarłych liczą się nie tylko ofiary choroby COVID 19, ale też ci, co zmarli na skutek odłożonych operacji; ogólnie braku, czy obniżonego standardu opieki medycznej, nieuniknionego skutku skoncentrowania szpitali i medyków na pandemii korona wirusa.

    Moim zdaniem dziesięć milionów ofiara pandemii nieznanego wcześniej korona wirusa, na którego nie mamy lekarstwa, prócz ograniczonej na razie ilości szczepionek, w ciągu roku pandemii to naprawdę bardzo dobry wynik. Dobry dla ludzi. I chyba też dla wirusa, który szerzy się jak pożar buszu. Korona wirus SARS COV 2 „nie chce” zabijać swoich ofiar, on „chce” tylko się namnożyć, to jest rozmnożyć. Przy tym nie eksploatuje nadmiernie swoich gospodarzy. Ofiary są niejako przy okazji a główną przyczyną zgonów jest nadaktywność rozbuchanego układu odpornościowego, który niszczy płuca i atakuje inne organy. Stąd niska śmiertelność rzędu dwóch procent. Przy innych wirusach, które są nastawione na znacznie bardziej intensywną „eksploatację” gospodarza, śmiertelność jest rzędu 40, 50 procent, czy nawet więcej niż 90 procent. Mamy naprawdę szczęście, szczęście w nieszczęściu, że przytrafiła się nam pandemia tak „łagodnego” wirusa. Cudzysłowy są tu niezbędne, bowiem wirus równie „chce”, czy „nie chce”, co kamień spadający na głowę. Jest i inna przyczyna stosunkowo niskiej liczby ofiar: wysoki poziom medycyny i zamożność społeczeństw, w szczególności dostatek żywności i brak głodu. Obecnie głód w skali globu występuje nie jak kiedyś powszechnie, lecz lokalnie, i to w nielicznych, izolowanych miejscach. Duża różnica.

    Dla porównania weźmy epidemię grypy hiszpanki z lat 1918-1920. Około 60, a może 100 mln. ofiar w skali globu. To tylko współczesne szacunki, bo zmarłych Chińczyków, Hindusów, czy Murzynów nikt wówczas nie liczył. Wirus grypy hiszpanki upodobał sobie młodych, zdrowych ludzi z silnym układem odpornościowym, w tym żołnierzy, których było mnóstwo, bo początek pandemii pokrył się z końcem I wojny światowej. Hiszpanka atakowała i niszczyła płuca. Ci młodzi mężczyźni umierali całymi dniami, dusili się i sinieli i nic nie można było im pomoc. Straszna śmierć. Nie było respiratorów, ani leków. Dziś mamy respiratory i mamy leki. Wojna to czas reglamentacji, braku żywności i głodu. Wygłodzony organizm słabiej broni się przed infekcją. Dziś nie brak nam żywności. Wirus grypy hiszpanki był po młodzieńczemu arogancki, korona wirus SARS COV 2 to wirus – oportunista. Pomimo tych różnic zabójczy potencjał korona wirusa SARS COV 2 wydaje się podobny jak wirusa grypy hiszpanki. Biorąc pod uwagę, że obecnie mamy prawie cztery razy więcej ludzi niż w roku 1918, oraz łatwość komunikacji we współczesnym świecie (samoloty, samochody) i tym samym łatwość rozprzestrzeniania się wirusa (wirusy i bakterie kochają samoloty i inne klimatyzowane pomieszczenia) należałoby się spodziewać, że w ciągu roku powinno umrzeć, co najmniej ze… 100 milionów ludzi. I to lekko licząc. Liczba ofiar jest dziesięć razy mniejsza, a formalnie 50 razy mniejsza. Naprawdę mamy szczęście, że żyjemy współcześnie.

    Mamy też szczepionkę na korona wirusa SARS COV 2 i to w kilku wersjach od różnych koncernów farmaceutycznych; szczepionkę bezpieczną i o wysokiej skuteczności powyżej 90 procent. Daje nam to realną szansę zakończenia pandemię COVID 19. Sto lat temu można było tylko pomarzyć o takiej szczepionce. Ludzie bezapelacyjnie przegrali z wirusem grypy hiszpanki, podobnie jak z wieloma innymi pandemiami wywołanymi przez wirusy, czy bakterie. Przed stu laty nowa mutacja wirusa grypy przyszła, zrobiła co chciała, i poszła sobie, kiedy zechciała. Starcie w korona wirusem SARS COV 2 możemy zremisować. Wygrać się nie da, ale możemy zremisować z SARS COV 2 dzięki szczepionkom. Szczerze mówiąc, wątpiłem w powstanie skutecznej i bezpiecznej szczepionki na korona wirusa. Szczepionka na grypę, którą znamy od zawsze, na skuteczność mniejszą niż 50% i co roku trzeba ja tworzyć na nowo. Powstanie szczepionki to lata badań i testów, zaś skutek tych wysiłków to często niepowodzenie. A przecież w ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy powstało kilka skutecznych szczepionek dzięki technologii opracowanej ponad ćwierć wieku temu. Jest to wielki tryumf nauki, medycyny i ludzkiego umysłu. Jajogłowi profesorowe, którzy zamknięci w swoich laboratoriach zajmują się problemami zda się z Księżyca, jak budowa i zadania kwasu mRNA, są potrzebni. Wręcz nieodzowni. Dzięki badaniom sprzed trzech dziesięcioleci stało się możliwe szybkie opracowanie skutecznej i bezpiecznej szczepionki na korona wirusa SARS COV 2. Osiągniecie większe niż lot na Księżyc, moim zdaniem. Astronauci przywieźli tylko trochę kamieni, a szczepionka ocali miliony ludzi. Pierwszy raz w dziejach ludzie mają szansę zdusić epidemię a nie tylko liczyć zmarłych i czekać, aż zaraza sama odejdzie. Dziwne, że się nie widzi tego wielkiego tryumfu ludzkiego umysłu, wiedzy i technologii.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale