30 obserwujących
31 notek
200k odsłon
  178   0

Jakże szczęśliwa jesteś, Mario!

W ewangelii świętego Mateusza, owo zdarzenie opisano następująco: „A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona trędowatego, Przystąpiła do niego niewiasta, mająca alabastrowy słoik bardzo kosztownego olejku i wylała go na głowę jego, gdy spoczywał przy stole. A uczniowie, ujrzawszy to, oburzali się i mówili: Na cóż ta strata? Przecież można było to sprzedać i rozdać ubogim. A gdy to zauważył Jezus, rzekł im: Czemu wyrządzacie przykrość tej niewieście? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie wśród siebie, ale mnie nie zawsze mieć będziecie. Bo ona, wylawszy ten olejek na moje ciało, uczyniła to na mój pogrzeb. Zaprawdę powiadam wam, gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ta ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.” (Mat. 26, 6-13) Podobnie opisuje te historię święty Marek (Mar. 14, 3-9) dodając, że chodziło o bardzo kosztowny, czysty olejek nardowy. Jan dodaje więcej szczegółów, podając imię owej kobiety, co tak uczciła Jezusa, i imię tego, kto najmocniej się oburzał na owe niby marnotrawstwo. „A Maria wzięła funt czystej, bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i otarła je swoimi włosami, a dom napełnił się wonią maści. A Judasz Iskariota, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów, i nie rozdano ubogim? A rzekł to nie dlatego, iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano.” (Jan 12 3-6) 

    Zatem owa kobieta miała na imię Maria. Czy była to ta sama kobieta, o której pisał Łukasz: „I stało się potem, że chodził po miastach i wioskach, zwiastując dobrą nowinę o Królestwie Bożym, a dwunastu z nim. I kilka kobiet, które On uleczył od złych duchów i od chorób, Maria zwana Magdaleną, z której wyszło siedem demonów, i Joanna…, i Zuzanna, i wiele innych, które służyły im majętnościami swymi.” (Łuk. 8, 1-2) Czy Maria, zwana Magdaleną, z której Jezus wygnał siedem demonów uleczając ją z szaleństwa, i Maria, co namaściła drogocennym olejkiem stopy Jezusa i wytarła je swymi włosami, aż dom wypełnił się wonią olejku, to ta sama osoba? Osoba szalona nie uzbiera ani trzystu, ani nawet trzech denarów na drogocenny olejek. Z drugiej strony, jeśli Maria zwana Magdaleną, cudem wyszła z obłędu, mogła sprzedać, co miała, całą swa majętność, kupić olejek i podążać za Jezusem i czekać okazji by go uczcić. Jaka okazja była lepsza niż pobyt w Betanii, sześć dni przed Paschą, przed Ostatnią Wieczerzą, przed wydaniem, sądem i ukrzyżowaniem Jezusa?

    Mówiąc, że z Jezusem i dwunastu apostołami podążało kilka kobiet należy wystrzegać się podtekstów seksualnych, dziś tak powszechnych, tak modnych, iż prawie że niezbędnych. Historia bez seksu to żadna opowieść – głosi popularna mądrość. Ale to nie ten przypadek. Łukasz podkreśla wyraźnie, że niewiasty owe… służyły im majętnościami swymi. Mężczyźni do swych, czy to wielkich czynów, czy szaleństw, zawsze potrzebują kobiet, które idą za nimi w krok, i się nimi opiekują, a często kierują. Gdyby nie owe niewiasty, Jezus i jego uczniowie nie mieliby co do ust włożyć, po prostu przymieraliby głodem. Kto wie, czy bez pomocy tych kobiet byliby w stanie dalej głosić dobrą nowinę?

   Ale zapewne uświęcenia Jezusa dokonała inna kobieta o imieniu Maria. Ta, której siostrą była Marta, a ich bratem Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych (Jan 11, 40-44). Ale czemu właśnie Maria uczciła Jezusa? Czemu nie inna z kobiet? Dlaczego nie pomyślał o tym żaden z jego uczniów? Przeciwnie, uczniowie oburzali się na Marię, która to uczyniła. Sześć dni do Paschy. Ostatnie dni życia Jezusa. Jezus przygotowuje się do drogi, która zawiedzie go wprost na wzgórze Czaszki, zwane Golgotą. Uczniowie nic nie wiedzą, niczego nie przeczuwają, nie rozumieją, co się dzieje. Mieli oczy, a nie widzieli, mieli uszy, a nie słyszeli. Zrozumieją, gdy będzie po wszystkim, gdy stanie się to, co się stanie. Nie rozumieją, że zaczynają się wydarzenia, wobec którego nikt nie stanie z boku. Zdarzenie, wobec którego każdy musi się określić. Wtedy, i dziś.

   Zazwyczaj uczestników każdego zdarzenia można umownie podzielić na przyjaciół, obojętnych i wrogów. Weźmy pierwszą grupę – wrogów Jezusa i jego nauki, wywodzących się z żydowskiej, politycznej i religijnej elity. Z faryzeuszy i saduceuszy. Kolaboracyjny, teokratyczny establishment rządzący rzymską kolonią, jaką jest Izrael, z nadania i łaski Rzymu. Ich przywódcą jest arcykapłan świątyni w Jerozolimie Kajfasz. „Czy nie wiecie, że lepiej, żeby jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek lud zginął.” (Jan 11, 50) Kajfasz, arcykapłan – polityk, przywódca podbitego żydowskiego narodu, wydanego na łaskę potężnego i bezlitosnego imperium ma rację. Polityk musi umieć liczyć: rachować przyjaciół i wrogów, trzeźwo oceniać własne siły i siły cudze, bilansować zyski i straty. Polityk wie, że jeden to mniej niż tysiąc, jeden to mniej niż sto. Potrafi przyznać, że warto poświecić jednego, by ocalić choćby dziesięciu. Kajfasz robi co może, by ocalić swój słaby, rozproszony lud, przed waśniami, rozłamem, walkami wewnętrznymi, grożącymi nieobliczalnymi konsekwencjami wobec stałego zagrożenia ze strony Rzymu. Przykładem obojętnych jest Poncjusz Piłat, procurator, czy prefect – rzymski namiestnik żydowskiej kolonii. Piłat nienawidzi, a przynajmniej głęboko poogradza Żydami, jako ciemnymi, brudnymi, fanatycznymi barbarzyńcami. Jest mu całkiem obojętne, gdy Żydzi mordują się miedzy sobą, póki nie zagraża to rzymskiemu panowaniu. Im więcej ich zginie, tym lepiej. Ale cesarz kazał mu utrzymywać spokój w prowincji. Poncjusz Piłat – gubernator władz okupacyjnych – skaże Jezusa na ukrzyżowanie, choć wie, że jest niewinny, bo politycznie to… lepsze wyjście. Życie niewinnego, pewnie szalonego proroka, mniej znaczy niż dobre stosunki z Kajfaszem, Annaszem i innymi żydowskimi notablami, kolaborantami, z którymi musi jakoś współpracować. Skoro jedni żydowscy fanatycy chcą zamordować innego żydowskiego fanatyka, to czemu on, Rzymianin, ma się do tego mieszać? Uczyni tę drobną przysługę arcykapłanom, by potem odzyskać dług z dużym procentem. I tak Poncjusz Piłat, obojętny, znudzony widz, zatwierdzi wyrok śmieci i nakaże ukrzyżować Jezusa, Mesjasza.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo