25 obserwujących
39 notek
173k odsłony
211 odsłon

Mordechaj i Księżyc

Wykop Skomentuj2

Straszną zarazą naszych czasów i naszego społeczeństwa jest nienawiść, nietolerancja, ksenofobia i rasizm, a zwłaszcza antysemityzm, który toczy nasze społeczeństwo niczym rak. Da, my budiem walczit’ z nienawstiu i z antisemizom toże budzie walczyt’ ze wsiech sił – tak skazał mój guru i przewodnik duchowy, Mordechaj Mordechajowicz Burumstein, wice naczelny prześwietnej gazety popularnej. Wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz przeżywa ostatnio trudne chwile.

   - W redakcjiu wsio jebiotsia, dzienieg niet, to i szto dziełat? Ludzi zwalniajut, teskty sprzed lat publikujut, koszta tną, a na domiar złego jeszcze radio kupujut’. Kto darogij płaszcz kupujet, kak w butach dziura i nie ma za szto eto naprawit’ Na choj nam radio? Ja tawo nie panimaju!  – zadumał się Mordechaj, ale że to decyzja samego obernaczelnego redaktora zaraz zmienił temat – No, eta pomysła samawo naczelnika. Eto prosta genialnyj czeławiek. Kak on zdecidawał, szto nada, eta nada. Ba! Jeszczo Polijaki znow mnieia okradajut. Rabujut mnie, maju ojcowizny, napdajut mienia w bialyj dzień! 

   Westchnął ciężko nad swą krzywdą Mordechaj Mordechajowicz Burumstein a potężna bryła jego ciała zadrgała, jakby fala się po nim przetoczyła. Przybyło nam ostatnio wielce szanownego Mordechaja Mordechajowicza Burumsteina. Oj, przybyło. Nie pytałem o wagę przez delikatność, ale na oko masa szanowanego wice-naczelnego prześwietnej gaziety dawno przekroczyła dziesięć pudów i zbliżała się jak sadzę do dwóch kwintali. Tyle co dwa dobre wieprzki. Przy niezbyt wysokim wzroście, metr sześćdziesiąt w kapeluszu, w kipie mniej, daje to spory gabaryt Mordechaja wszerz i w głąb. Nie brało się to z powietrza, niestety. Bywało, że wpadam do szanownego Mordechaja, na jego wezwanie zresztą, a ten mi każe biegać do marketa po flaszku Stolicznoj i pół kilograma koszernoj ulubionej swinnoj tuszonki, wędzonego boczku, lub w ostateczności szynki, oczywiście koszernej. Nie dodałem, że ostatnimi czasy Mordechaj Mordechajwicz Burumstien zrobił się bardzo religijny, do synagogi chodzi, nosi kipę, czyli po naszemu myckę. Myć się to nie myje, bo twierdzi, że Żydzi nie muszą się myć, bo z natury czyści. A na półce z książkami w poczesnym miejscu postawił „Protokoły mędrców Syjonu” wygrzebane ze starych pudeł z czasów komuny. Gdy mu wytłumaczyłem, że to niezbyt stosowna książka w domu prawowiernego Żyda, wyrzucił Protokoły a na to miejsce wstawił Torę i Talmud, kupione na wyprzedaży w sklepie internetowym.

   Z kupnem koszernej wieprzowiny miałem nielichy kłopot. Gdzie w Warszawie można kupić koszerną słoninę? Trudno, człowiek nowoczesny, spoglądający w dal dla dobra wspólnej lepszej sprawy nie takie rzeczy znajdzie. Poza tym nie tracę nadziei, że jedna żurnalistom gaziety i będę, kiedyś. Jak trzeba, to trzeba i spod ziemi koszerny boczek wygrzebię. Są w stolycy koszerne restauracje i koszerne bary, są koszerne sklepy i piekarnie, ale gdzie nie poszedłem z pytaniem o koszerną szynkę tam zachowywano się co najmniej dziwnie. Sprzedawca w jednym sklepie z koszernym żarciem zadrżał dziwnie na pytanie o koszerną szynkę i spojrzał na mnie z lękiem, jakby mi rogi urosły na głowie, a w ręku miał siekierę i nóż rzeźnicki. W innym sklepie gość w czarnym chałacie, wysoki i chudy jak szpadel, z pejsami do wydatnej grdyki rozwrzeszczał się i gulgając coś niezrozumiałego ruszył na mnie machając wiosłami.  No i potknął się gościu i wyrżnął nochalem o glebę, to jest betonowa podłogę. Nie trzeba była machać grabiami to by czegoś chwycił. Gość w chałacie miał potężny nochal i zakrzywiony jak u krogulca. Miał. Teraz ma mniejszy, właściwie całkiem plaskaty i nie tak prosty. Trudno, wypadki się zdarzają. Musiałem szybko się ewakuować, żeby nie było na mnie. Nie dawałem za wygraną. W innym, bodajże to była piekarnia z koszerna macą, po prostu zadzwonili po policję. Znów musiałem uciekać. Wiem z doświadczenia, jak trudno kupić koszerną wieprzowinę. Z kłopotu wybawił mnie sam Mordechaj. Bo on, aby wypić musi zakąsić. Stara, dobra sowiecka szkoła. Zawsze zakąszał czymś tłustym, najlepiej boczkiem, podgardlem wędzonym, czy szynką, byle z tłuszczem. I teraz Mordechaj Mordechajowicz Burumstein nie zmierzał zmieniać swoich przyzwyczajeń, gdy powrócił do zakonu, chciał tyko, by to co żre było koszerne. Gdy mu powiedziałem, że nie nigdzie można kupić koszernej szynki, Mordechaj zaśmiał się tylko.

    - Kak nie można, kak można!

  I skierował mnie do rabina Budricha, Cydricha, czy jakoś tak. Rabin przyjął mnie w swoim gabinecie. Wyłuszczyłem mu z czym przyszedłem i położyłem na stole trzy setki, zgodnie z dokładnymi instrukcjami Mordechaja Mordechajowicza. Rabin popatrzył na mnie jak na powietrze. Dołożyłem czwartą stówę. Rabin dostrzegł wreszcie mą obecność. Przy piątej setce spojrzał na mnie jak na człowieka i nawet uśmiechnął się uprzejmie.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale