25 obserwujących
38 notek
172k odsłony
324 odsłony

Geniusz

Wykop Skomentuj7

Geniusz.

   Tomasz Bodziony

ABSTRACT

Artykuł opisuje zdumiewające koincydencje towarzyszące powstaniu Szczególnej Teorii Względności w 1915 roku. Stara się też wyjaśnić, dlaczego wkład Davida Hilberta do STW został całkowicie zapomniany.

Wstęp

Minęło dziesięć lat od wydarzeń z 1905 roku, od publikacji pracy „Zur Elektrodynamik bewegter Körper” w Annalen der Physik [ ]. Praca ta stała się podstawą całej nowej teorii fizycznej, nazwanej Special Theory of Relativity (STR). Zdumiewające i kontrowersyjne okoliczności powstania tej publikacji omówione zostały wcześniej [ ]. W ciągu tych minionych dziesięciu lat wiele się zmieniło w nauce i w świecie. Jest jesień 1915, środek pierwszej wojny światowej, na europejskich frontach drugi rok trwają zażarte walki. Albert Einstein (1879-1953) sławny naukowiec od ośmiu lat pracuje nad nową teorią, uogólnieniem szczególnej teorii względności. Pracuje ciężko, ale rozwiązanie ciągłe mu umyka. W desperacji Einstein decyduje się na podróż do uniwersytetu w Göttingen. Jedzie na seminarium do cesarza niemieckiej matematyki: Davida Hilberta (1862 – 1943). Decyzja ta musi go wiele kosztować. Einstein dobrze zna Hilberta i wie, co go czeka. Ale nie ma wyjścia, sam nie potrafi rozwiązać problemu, potrzebuje pomocy Hilberta. Na uniwersytecie w Göttingen odbywają się cotygodniowe seminaria z fizyki Hilberta – Debye’a, jakby nie było wojny. Ale wojna jest. Na uniwersytecie prawie nie ma studentów. Studenci w karnych szeregach pomaszerowali na front i giną, gdzieś nad Marną, czy we Flandrii. Dla nielicznych studentów, którzy jeszcze pozostali na uczelni seminaria Hilberta – Debye’a są jak z innego świata, świata bez wojny, przemocy i strachu, idealnego świata badań fizycznych [ ]. Seminaria z fizyki, czy też z pogranicza fizyki i matematyki prowadzą David Hilbert matematyk niemiecki i Peter Debye fizyk, Holender z pochodzenia. Istotna to zmiana u Davida Hilberta. Wcześniej Hilbert wierzył w „czystą” matematykę w przeciwieństwie do swego wielkiego rywala francuskiego matematyka Henri Poincaré (1854 - 1912), który szukał problemów na pograniczu matematyki i fizyki [2]. Po latach i po doświadczeniach 1905 roku Hilbert zapewne uznał, iż to Poincaré miał rację i docenił wreszcie znacznie problemów z fizyki dla rozwoju matematyki. W tym czasie Hilbert był żywo zainteresowany w problemach fizycznych, stąd seminaria Hilberta – Debay’a poświęcone fizyce. "Physics, is much too hard for physicists." [3] mawiał złośliwie Hilbert. Czy miał na myśli swego „przyjaciela” Alberta Einsteina? Na seminarium Hilberta – Debye’a z ciężkim sercem udaje się Albert Einstein, aby przedstawić swój problem związany ze znalezieniem równań opisujących związek geometrii i masy. Jest wrzesień 1915 roku.

Seminarium w Göttingen

Spotkanie Hilberta i Einsteina przeszło do legendy i do anegdoty. Na seminarium na uniwersytecie w Göttingen Einstein wykłada swój problem, zaś Hilbert wyśmiewa go i upokarza publicznie! Takie zachowanie jest nie do wiary. Swoją pozycję w nauce Hilbert zawdzięczał nie tylko talentom matematycznym, ale również temu, że doskonale wiedział co, kiedy i do kogo może powiedzieć. Hilbert nie był człowiekiem, który plecie, co mu ślina na język przyniesie. Publiczne kpiny profesora Davida Hilberta z profesora Alberta Einsteina są zdumiewające. Albert Einstein był wówczas światowej sławy niemieckim naukowcem. Rok później obejmie stanowisko przewodniczącego Niemieckiego Towarzystwa Fizycznego (Deutsche Physikalische Gesellschaft) po samym Maksie Plancku. Podobnie obcesowe, protekcjonalne, by nie powiedzieć brutalne potraktowanie wielkiego uczonego przez innego wielkiego naukowca, nie jest rzeczą zwykłą.

Latem 1905 roku Hilbert nie znał się zupełnie na teorii elektromagnetyzmu, tam musiał pomóc Herman Minkowski, który zapewne jest prawdziwym autorem pracy „Zur Elektrodynamik bewegter Körper” opublikowanej w Annalen der Physik w 1905 roku [2]. W 1915 roku rzecz przedstawiała się całkiem inaczej. Hilbert od razu się orientuje, że problem Einsteina to problem z geometrii, geometrii różniczkowej, w której sam jest świetnym specjalistą, bodaj najlepszym na świecie. Już wcześniej Hilbert żywo interesował się geometrią czasoprzestrzeni, pasjonował się artykułami Gustava Mie o teorii względności. David Hilbert był doskonale przygotowany tego tematu, który przywiózł Einstein. Zakończywszy drwiny z Einsteina, podobno od razu David Hilbert pisze równanie, które dzisiaj jest znane jako równanie pola Einsteina. Hilbert rozwiązuje z miejsca problem, z którym Einstein boryka się od kilku lat. Jest to podstawowe równanie ogólnej teorii względności. Einstein wyjeżdża z Getyngi zły i zadowolony jednocześnie. Jest zły za sposób, w jaki go potraktowano, za kpiny, za szyderstwa, a zadowolony, bo… ma swoje równanie. Jednakże opłacało się przyjechać do Hilberta, upokorzenia nie poszły na marne. Wreszcie może dopiąć nową teorię, nazwaną później General Theory of Relativity (GTR). Ale i Hilbert nauczony smutnym doświadczeniem nie zamierza podarować wyników swojej pracy Einsteinowi.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale