5 obserwujących
67 notek
90k odsłon
  1472   1

Polska naukowym mistrzem Polski: klęska reformy Gowina


Tymczasem polscy naukowcy zajmują już zaszczytne podium w liczbie publikacji w Energies (1990 – stan na 11 lipca 2021), wyprzedzając m.in. Stany Zjednoczone. Związek z opublikowaną przez Ministerstwo listą czasopism jest oczywiste: w 2018 Polacy opublikowali w Energies 83 teksty, w 2019 – 238, zaś w 2020 – 861 artykułów. W tym roku należy spodziewać się rekordu, bo na chwilę obecną jest już 760 tekstów z Polski.


Powtarzam, opisywane zjawisko nie jest winą MDPI. Trudno mieć pretensje do prywatnej firmy która wyczuła koniunkturę i sprzedaje produkt, na który jest popyt. Natomiast trzeba wyraźnie stwierdzić, że – w mojej ocenie zawyżona – punktacja dla Energies doprowadziła do kilku niepokojących zjawisk.


Pierwszym z nich jest inflacja punktów za publikacje i rosnące wymagania w produkcji punktów wobec naukowców. 140 punktów było w założeniu reformatorów bardzo wysokim progiem, osiąganym dla nielicznych naukowców. Tymczasem niektórzy autorzy potrafią opublikować w Energies nawet ponad 4 teksty w okresie ewaluacji, co stawia ich za niedościgniony wzór dla pozostałych koleżanek i kolegów. Przyniesione punkty przez naukowców stały się bowiem systemem pracowniczej oceny, mimo że twórcy reformy (m.in. wiceminister Anna Budzanowska) zarzekali się, że tak być nie może. Tym samym jedna wybitna publikacja w innym czasopiśmie za 140 punktów pozwoli dobremu naukowcowi na jedynie pozytywną, ale nie wybitną ocenę jego produktywności naukowej.


Drugim negatywnym efektem jest inflacja cytowań. Sam nie byłem wielkim fanem bibliometrii, jednak obecnie wraz z rosnącą łatwością publikowania w czasopismach płatnych w trybie Open Access, cytowania naukowców rosną w tempie nieosiągalnym dla naukowców którzy publikują w tradycyjnych, uznanych czasopismach opartych o model subskrypcji. W rezultacie obserwujemy niezwykłe wręcz skoki cytowań – np. osoby nie mające żadnej publikacji przed 2019 potrafią mieć obecnie ponad 100 cytowań i indeks Hirscha powyżej 5.


Trzecim fatalnym wręcz skutkiem nadmiernej wyceny Energies stała się plaga wieloautorstwa. Oczywiście, współpraca badawcza – szczególnie międzynarodowa – jest rzeczą bardzo pozytywną, w zasadzie większość wartościowych badań w naukach społecznych powstaje w zespołach. Jednak w przypadku czasopism za 100 i więcej punktów Ministerstwo wprowadziło zasadę, że dla naukowców z różnych ośrodków publikujących wspólnie – każdy z nich dostaje „pełną pulę”. Tym samym kosztowny tekst w Energies (opłata za publikację to 2000 CHF) może być mniej drogi, jeśli napisze się go z 3-4 kolegami z innych ośrodków – każda uczelnia wyłoży po 600 franków szwajcarskich, a efekt punktowy będzie ten sam. W tym systemie jednak opłaca się dopisywać autorów, nawet jeśli nie brali realnego udziału w tworzeniu dzieła – wystarczy że opłacą swoją „składkę” za APC. W rezultacie przy ocenie dorobku przeciętny ekspert będzie patrzył na artykuły wieloautorskie z nieufnością, niezależnie czy powstały uczciwie czy też nie.


Czwartym i chyba najgorszym skutkiem punktacji będzie nieprzewidywalność oceny jednostek naukowych. W ekonomii i finansach dotychczas hierarchia była dość jasna – zdecydowanie na plus odstawał Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, jedyna jednostka prezentująca solidny europejski poziom. Pozostałe uniwersytety ekonomiczne (w tym SGH) były na zbliżonym poziomie, a niżej pozycjonowały się wydziały ekonomiczne słabszych uniwersytetów. Teraz jednak oceniane są nie wydziały,  a uczelnie jako całość pracowników reprezentujących w nich daną dyscyplinę. Tym samym w dużych uczelniach zarządzanie dorobkiem publikacyjnym pracowników, który składa się na 60% oceny – staje się problematyczny. Tymczasem małe ośrodki mogą z łatwością „kupić” sobie publikacje dla swoich pracowników – nie tylko w Energies, ale też słynnym European Research Studies Journal (100 punktów) w którym ostatnio publikują niemal wyłącznie polscy naukowcy.

Mleko się wylało. Obawiam się, że przyszłoroczna ewaluacja w ekonomii i finansach, ale też w wielu innych dyscyplinach będzie farsą. Co gorsza, długofalowe skutki fatalnej punktacji będą odczuwalne długo, również przy ocenie dorobku poszczególnych naukowców w postępowaniach awansowych i ocenie okresowej. No i kto ma ten chory system naprawić? Bo chyba nie obecny minister?

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo